Stylowa kuchnia

Strony

  • Strona główna
  • O nas
  • Kontakt

wtorek, 26 października 2021

Gulasz z łopatki wieprzowej

Jeden z lepszych jakie jadłam. Prawdziwa pyszka, nawet Emka zachwycała się rozpływającym się w ustach mięskiem. Jakość łopatki ma ogromne znaczenie. Jednego razu dostałam piękny kawał mięsiwa, zero tłuszczu, nie mogłam zamarzyć sobie piękniejszego, jednak następnym razem dostałam już gorszy, ale gulasz i tak wyszedł wyśmienity. Ważne jest też, aby piwo było pszeniczne, jednego razu dałam piwo chmielowe i smak nie był już taki sam. Byłam w trzech sklepach i ani jednego nie znalazłam, gdy nagle moim oczom ukazało się bezalkoholowe pszeniczne, wzięłam czym prędzej, byłam tak zadowolona z siebie. Dotarłam do domu, otworzyłam i już miałam wlewać, gdy poczułam słodki zapach, to była marakuja. W ten sposób zostałam zmuszona użyć piwa chmielowego, nie było tragedii, smak był dobry, ale w pszenicznym o wiele lepiej smakowało. Przepis pochodzi z blogu Kwestia Smaku.

GULASZ Z ŁOPATKI  WIEPRZOWEJ                 



Składniki:

6 porcji

* 1 kg łopatki wieprzowej

* 1 cebula

* 3 ząbki czosnku

* 2 łyżki oliwy

* 200 g chudego boczku

* 500 ml piwa pszenicznego

  lub cydru

* 250 ml bulionu

* 2 średnie marchewki 

* 200 g pieczarek

* 1/2 szklanki passaty

* 1 łyżka masła

* 1 łyżka mąki ziemniaczanej

* 1 łyżka maki pszennej

* przyprawy:

- 3ziela angielskie

- 2 liście laurowe

- 2 szczypty soli morskiej

- 2 szczypty pieprzu

- 1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku

- 1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku

- 1/2 łyżeczki suszonego oregano

Przygotowanie:

Mięso kroimy w kostkę około 1,5 cm. Obieramy cebulę i kroimy w kosteczkę. W dużym garnku rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę i podsmażamy przez 5 minut co chwilę mieszając. Obieramy czosnek i wyciskamy do cebuli i podsmażamy jeszcze przez jakąś minutę. Zwiększamy ogień i dodajemy mięso, doprawiamy je solą i pieprzem i stopniowo obsmażamy co chwilę mieszając. gdy już całe mięso będzie obsmażone dodajemy podsmażony boczek oraz przyprawy: ziele angielskie, liście laurowe, słodką i ostrą paprykę oraz suszone oregano. Smażymy przez kilka minut co chwilę mieszając, następnie wlewamy piwo i zagotowujemy na większym ogniu. Dodajemy gorący bulion, przykrywamy garnek, ustawiamy na mniejszy ogień i gotujemy przez 1,5 godziny. Dodajemy obraną i pokrojoną na plasterki marchewkę oraz pokrojone na półplasterki pieczarki, przecier, masło, wszystko mieszamy, przykrywamy i gotujemy  jeszcze przez godzinę do miękkości mięsa. Sprawdzamy czy nie trzeba dosolić, może być tak, że passata jest słona, dlatego przed dosypaniem soli lepiej sprawdzić. Dla zagęszczenia sosu dodajemy obydwie mąki, najlepiej przesiać przez sitko, mieszamy i gotujemy  jeszcze około 1-2 minuty. 

Podajemy z kaszą, ryżem, ziemniakami, kluskami śląskimi, ogóreczkiem kiszonym,  sałatę ze śmietaną lub jakąkolwiek inną ulubioną surówką.





 

 

 

 



Autor: Stylowa Kuchnia o 13:32 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

wtorek, 19 października 2021

Wytrawne pancakes z jajkiem sadzonym i boczkiem

 Sama nigdy nie wpadłabym na taki pomysł. Nie wiem dlaczego nigdy mi to nie przyszło do głowy? Przecież to jest to co Emka lubi najbardziej. Pomysł .pojawił się w pracy podczas porannego spotkania, gdy dziewczyny opowiadały co ciekawego zjadły i w jakiej fajnej kawiarni były. W ten sposób usłyszałam o wytrawnych pancakes z jajkiem sadzonym i boczkiem. Tak, tak, Emka oszaleje jak jej to zrobię! Przeszukałam czeluści internetu i pojawił się przepis. Nie pozostało noc innego jak tylko zabrać się do roboty. No więc przepi8s jest idealny dla osób, które nie wiedzą za bardzo co przygotować na obiad i nie mają za dużo czasu. Dla mnie jest pychaaa!

WYTRAWNE PANCAKES                                      


Z JAJKIEM SADZONYM I BOCZKIEM

Składniki:

* 1 szklanka mąki 

* 3/4 szklanki mleka

* 1 jajko

* 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

* duża szczypta soli

* 2 łyżki oleju do smażenia 

* 2 łyżki  sera cheddar

(tarty, albo pokrojony w kostkę)

* 2 łyżki boczku, salami pokrojonych w kostkę

* 2 łyżki szczypiorku

* jajko sadzone ( w zależności od ilości osób)

* cienkie plasterki wędzonego boczku (w zależności od ilości osób)


Przygotowanie:

Na patelni podsmażamy  boczek, a po chwili dodajemy salami. Do miski dajemy mąkę, mleko, jajko, sól i proszek do pieczenia, wszystko mieszamy mikserem. Po połączeniu składników dodajemy boczek, salami, cheddar i posiekany szczypiorek. Jeżeli ciasto będzie zbyt gęste można dodać 2-3 łyżki mleka.

Na patelni rozgrzewamy olej, łyżką nakładamy porcje ciasta i smażymy z obu stron na złoty kolor.

W tym samym czasie na drugiej patelni rozgrzewamy olej, wbijamy jajko, zmniejszamy płomień posypujemy solą, przykrywamy pokrywką i smażymy, aż białko się zetnie.

Układamy placek na placku na nim przesmażony plaster boczku i jajko sadzone, a następnie posypujemy szczypiorkiem i świeżo mielonym pieprzem.

Smacznego!!!









    • Wszystkie
    • Boże Narodzenie
    • Ciasta
    • Ciasteczka
    • Czekolada
    • Desery
    • Dodatki
    • Drób
    • Grill
    • Jajka
    • Kuchnie świata
    • Makarony
    • Mięso
    • Muffiny & babeczki
    • Naleśniki & placuszki
    • Napoje
    • Obiady
    • Owoce
    • Pieczywo
    • Pierogi & kluski
    • Pizza
    • Przekąski
    • Przetwory
    • Ryby & owoce morza
    • Śniadania
    • Sosy
    • Surówki & sałatki
    • Święta
    • Tarty
    • Vege
    • Warzywa
    • Zupy

Autor: Stylowa Kuchnia o 13:05 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

poniedziałek, 20 września 2021

Sernik krakowski

 Sernik ten piekę już od jakiegoś czasu, ale znikał szybciej niż zdążyłam zrobić zdjęcie. Nigdy nie byłam zwolenniczką tradycyjnych serników, zawsze wydawały mi się za suche, ale tym razem zostałam przymuszona. Mój szwagier uwielbia sernik z lukrem i moja mama zawsze męczyła mnie "dodaj lukier!". Po kilku razach testowania lukru przy różnych sernikach postanowiłam zrobić sernik krakowski, prawie "królewski" od początku do końca. Nie uważam, że to był błąd, gdyż dzięki temu odkryłam ten klasyk i jestem zachwycona! Tym razem przystroiłam go odświętnie i wygląda prawie jak mazurek. Tak to już jest z tymi przepisami, że wpadają tylko wtedy, gdy mam do nich zdjęcie, a o to wcale nie jest łatwo. Najgorszy jest brak aparatu, ale już przestawiłam myślenie i robię je aparatem w telefonie, bo umykało mi to co w tym wszystkim najważniejsze, radość z pieczenia i gotowania, a potem przedstawianie tego innym. Po tylu latach nieco zmieniło się moje podejście do pewnych kwestii, chyba każdy ma taki moment w życiu.

                               

 SERNIK KRAKOWSKI

Ciasto kruche:

* 350g mąki pszennej

* szczypta soli

* 1łyżeczka proszku do pieczenia

* 1 cukier waniliowy

* 1/2 szklanki cukru

* 170g masła

* 1 jajko

* 2 żółtka

Masa serowa:

* 1 kg zmielonego tłustego twarogu

* 250 g masła

* 1 i 1/2 szklanki cukru pudru

* 8 żółtek i 5 ubitych białek

* starta skórka z pomarańczy

* 50 g mąki ziemniaczanej ( 3 łyżki)

* 1/3 szklanki rodzynek

* 4 łyżki smażonej skórki pomarańczowej

Lukier cytrynowy:

* sok z 1/2 cytryny

* ok. 2/3 - 1 szklanki cukru pudru


Przygotowanie:

Do mąki dodajemy sól, proszek do pieczenia, cukier waniliowy, cukier oraz pokrojone w kosteczkę zimne masło. Miksujemy mieszadłem miksera, aż powstanie drobna kruszonka, wtedy dodajemy jajko, żółtka i łączymy składniki w jednolite ciasto. Formujemy kulę, zawijamy w folię i na 30 minut wkładamy do lodówki.

Masa serowa:

Połowę żółtek ubijamy z połową cukru pudru. Dalej ubijając dodajemy po jednym żółtku i po trochę cukru pudru. Ser wraz z masłem przepuszczamy 3 razy przez maszynkę lub wszystko razem dobrze miksujemy. Ubijamy białka na sztywną pianę.  Ser z masłem dodajemy porcjami do żółtek i dokładnie miksujemy. następnie dorzucamy skórkę startą z pomarańczy, mąkę ziemniaczaną i wszystko dokładnie miksujemy. Na koniec przy pomocy szpatułki delikatnie łączymy z bakaliami i ubitą na sztywno pianą z białek.

Piekarnik nagrzewamy  do 180 stopni C, góra i dół, bez termoobiegu. Prostokątną formę o wymiarach 20x30cm smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia. Stolnicę podsypujemy mąką, następnie 2/3 ciasta rozwałkowujemy i wykładamy na spód blaszki, dziurkujemy widelcem. Z pozostałego ciasta formujemy wałeczki ( ja je rozwałkowywała, bo jakoś mi brakowało, a w ten sposób paski były dłuższe) i obtaczamy je w mące. Na spód wylewamy masę serową, a na wierzchu układamy na ukos wałeczki (u mnie paski), tak aby utworzyły kratkę. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez około 50-55 minut na złoty kolor. Sernik studzimy.

Lukier cytrynowy:

Wyciskamy sok z cytryny i podgrzewamy, aż będzie gorący, stopniowo dodajemy cukier puder i mieszamy. Lukier studzimy i polewamy po chłodnym serniku.

Smacznego!!!





Autor: Stylowa Kuchnia o 12:50 1 komentarz:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

niedziela, 19 września 2021

Sernik z jeżynami

W tym roku przypadł mi do obrabiania ogródek, nie poradziłam sobie z nim za dobrze. Najpierw wszystko co było posiane zeżarły obrzydliwe ślimaki, potem tak obrosło trawskiem, że w męczarniach, ale wyplewiłam, a potem przyszły wakacje i znów zarosło. Nie pozostało mi nic innego jak  zaśpiewać "...Mała znów zarosłaś...".  W tym moim ogródku wyrosły piękne jeżyny i musiałam coś z nimi zrobić, padło na sernik i nie żałuję. Przepis wzięłam z blogu Mała Cukierenka, lubię tam zaglądać, gdy szukam przepisu, który na pewno wyjdzie. Muszę przyznać, że robi się raz dwa. Najważniejsze nie trzeba mielić sera, dajemy wiaderkowy, a dzięki pieczeniu w kąpieli wodnej, nabiera niesamowitego smaku. Nie zrażajcie się do kąpieli, wiem jak to brzmi, ale naprawdę nie jest to takie trudne jak się wydaje, a serniki wychodzą świetne. Dla mnie było troszkę za mało cukru, chociaż może to i dobrze, bo mimo wszystko nie warto z nim przesadzać. Moje jeżyny były słodziutkie, więc nie było potrzeby posypywania ich cukrem pudrem, ale często zdarza się, że są mega kwaśne i wtedy jak najbardziej się przyda. Robiłam też mini serniczki, Emka jadła jeszcze gorący i dołożyła sobie czekoladę, która jak widać fajnie się roztopiła. Dziecięce pomysły bywają najlepsze.

SERNIK Z JEŻYNAMI              



Składniki: 

Spód:

* 150g herbatników

* 50g wiórków kokosowych

* 90 g masła 

Masa serowa:

* 1kg gotowego sera na sernik 

* 5 łyżek kwaśnej śmietany 12% lub 18%

* 150 g cukru

* 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

* 100g wiórków kokosowych

* 2 kopiaste łyżki mąki ziemniaczanej

* 3 duże jajka

* 220 g umytych jeżyn

Wierzch:

* 2 łyżki dżemu jagodowego

* około 200g umytych jeżyn

* cukier puder do posypania


Przygotowanie:

Spód:

Dno tortownicy o średnicy 20 cm wysokości 9 cm  lub średnicy 23cm wysokości ok 6,5 cm wykładamy papierem. Do blendera wkładamy herbatniki i wiórki kokosowe, wszystko miksujemy w drobny pył, przekładamy to do miski, dodajemy roztopione masło i dokładnie mieszamy. Wilgotną masę  przekładamy na dno, dociskamy i wyrównujemy. 

Masa serowa:

Najpierw w blenderze miksujemy wiórki kokosowe. Następnie do miski dajemy ser, śmietanę, cukier i ekstrakt waniliowy, wszystko miksujemy na najmniejszych obrotach. Po połączeni składników dajemy po jednym jajku i po każdym miksujemy przez około 10 sekund. Na koniec dorzucamy jeżyny i mieszamy szpatułką.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150 C. Tortownicę owijamy dwa razy folią aluminiową, łącznie z dnem. Można zobaczyć film instruktażowy przygotowany przez właścicielkę blogu Mała Cukierenka. Tak przygotowaną tortownicę wkładamy do większej, kwadratowej blaszki lub naczynia żaroodpornego. Na dno tortownicy wykładamy masę serową z jeżynami i wyrównujemy. Blaszki wstawiamy do piekarnika i do większej blaszki wlewamy tyle gorącej wody, by sięgała mniej więcej do 1/3 wysokości tortownicy.  Sernik pieczemy przez 65-70 minut. Można piec na najniższym poziomie, ja piekłam na drugim od dołu. Po wyjęciu z piekarnika odstawiamy do całkowitego wystygnięcia, wtedy zdejmujemy folię aluminiową i wkładamy na noc do lodówki. Następnego dnia nożem oddzielamy sernik od tortownicy, wyjmujemy rozsmarowujemy dżem i posypujemy jeżynami, a jeśli jest taka potrzeba cukrem pudrem.

 Smacznego!!!

 




 

Autor: Stylowa Kuchnia o 13:17 1 komentarz:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

wtorek, 27 kwietnia 2021

Kurczak ze szparagami w sosie zsuszonych pomidorów


Przepis ten przetestowałam już w zeszłym roku. Byłam zachwycona efektem, ale nie udało mi się nic napisać. Nadrabiam to teraz. Jeśli nie macie pomysłu ma obiad, to ten przepis sprawdzi się idealnie, zarówno na codzienny obiad, jak i na przyjęcie gości. Emka zerka z ukradka i pewnie zastanawia się czy to jest tak dobre jak o tym mówimy, czy jak zwykle zrobi kęs i podziękuje. Smakowało jej mięso z boczkiem. Szparagi i suszone pomidory poszły w odstawkę, to jeszcze nie czas.

 Przepis wykorzystałam z blogu Kwestia Smaku. Wyjątkowo na co dzień. 


KURCZAK ZE SZPARAGAMI W 

SOSIE Z SUSZONYMI POMIDORAMI


SKŁADNIKI:

(2-4 porcje)

* 500g filetow z kurczaka

   (2sztuki)

* 2 ząbki czosnku

* sól pieprz do smaku

* 1/2 łyżeczki słodkiej czerwonej

   papryki w proszku

* 1/3 łyżeczki ostrej papryki

    w proszk

* 1/2 łyżeczki kurkumy

* 10 szparagów 

* 4 plasterki cienko pokrojonego

   boczku, może być też gotowy pokrojony

   już w kostkę

* 1 łyżka oliwy

* 1 łyżka masła 

* 2/3 szklanki bulionu

* 6-7 kawałków suszonych

   pomidorów

* 1/2 szklanki śmietanki 36%

*  w razie potrzeby 1 łyżeczka mąki 

* 1 łyżka posiekanej natki 

Przygotowanie:

Filety kurczaka doprawiamy solą, pieprzem, nacieramy czosnkiem. Paprykę i kurkumę mieszamy z oliwą w miseczce, wkładamy kurczaka i dokładnie natłuszczamy. Odstawiamy do zamarynowania na około 0,5 godziny.

W tym czasie gotujemy szparagi, wrzucamy na wrzącą wodę i gotujemy przez 4 minuty. Na patelni podsmażamy pokrojony w kostkę boczek.

Na patelni topimy masło, wkładamy filety i smażymy na umiarkowanym ogniu około 3 minuty z każdej strony. Następnie wlewamy goracy bulion, przykrywamy i zagotowujemy. W tym czasie filety przewracamy co 3 minuty na inną stronę.

Następnie zdejmujemy pokrywkę, dodajemy do śmietanki kilka łyżek sosu wytworzonego podczas podsmażania, a wtedy możemy już dodać całość do  garnka i zagotować. Pozostawiamy na ogniu jeszcze przez 7 minut, w międzyczasie przewracamy jeszcze 2-3 razy mięso. W połowie dodajemy też pokrojone suszone pomidory. Jeśli na koniec sos nie jest gęsty, możemy dodać mąkę, przesuwając ja na sitko, mieszamy i ponownie zagotowujemy. Na koniec dokładamy szparagi, mięso posypujemy boczkiem i natką pietruszki. 

Możemy  podać z ziemniakami, ryżem, kaszą bulgur.

Smacznego!!!



Autor: Stylowa Kuchnia o 02:13 6 komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

sobota, 30 stycznia 2021

Naleśniki ze szpinakiem i sosem pomidorowym

 Jak nie wiem co zrobić  na obiad to lubię sięgnąć po naleśniki i wypełnić je tym co mam w lodówce. Tym razem padło na szpinak, bo on zawsze jest albo baby, albo mrożony. W zależności od tego co mamy w lodówce może być z dodatkiem sera feta, ricotty, parmezanu lub łososia . Ten drugi bardzo często u mnie gości, wzięłam sobie do serca informację o dobroczynnym działaniu ryb i sięgam po nie coraz częściej. Wcześniej  bardzo lubiłam ryby z puszki, ale przeczytałam, że nie jest to dobry wybór i jeśli chcecie zadbać o dobry poziom żelaza lepiej ich unikać. Dlatego łosoś został stałym bywalcem w mojej lodówce. Bardzo lubię połączenie szpinaku z sosem pomidorowym, naleśniki robią się wtedy takie fajnie rozmoknięte.

Naleśniki ze szpinakiem                                       


Składniki:

Naleśniki

* 4 jajka 

* 2 szklanki mąki pszennej   

* 1 łyżka mąki ziemniaczanej

* 1 szklanka mleka

* 1 szklanka wody gazowanej

* szczypta soli

* olej do smażenia

Farsz

* 400g mrożonego szpinaku

* 1 łyżka masła

* 4 ząbki czosnku

* 3 łyżki śmietany 30%

* 150g sera feta

* sól

* pierz

* szczypta gałki muszkatołowej

Sos pomidorowy

* puszka pomidorów 

* 250ml passaty pomidorowej

* cebula czerwona

* czosnek

* sól, pieprz

* cukier

* świeża bazylia

* oregano

Dodatkowo:

* 400g startego sera mozzarella 

lub 400g innego sera żółtego

Przygotowanie:

Naleśniki: Jajka wbijamy do miski, dodajemy sól i miksujemy. Następnie dodajemy oba rodzaje mąki, mleko, a potem wodę. Po połączeniu składników odstawiamy ciasto na 30 minut, żeby sobie odpoczęło.

W tym czasie przygotowujemy farsz. Na patelni rozgrzewamy masło, potem dorzucamy czosnek i delikatnie podsmażamy uważając, aby się nie przypalił, bo będzie gorzki. Następnie dorzucamy rozmrożony, odciśnięty szpinak i śmietankę. Dusimy tak długo, aż płyn odparuje, wówczas dorzucamy pokruszony ser feta, doprawiamy solą pieprzem i gałką muszkatołową. Odstawiamy z ognia i mieszamy.

Sos pomidorowy: W odrębnym rondelku rozgrzewamy oliwę i `podsmażamy cebulę i czosnek. Następnie dodajemy pomidory z puszki i passatę, doprawiamy solą, pieprzem szczyptą cukru  suszonego oregano. Dodajemy bazylię i podsmażamy 10 minut, po tym czasie zdejmujemy z ognia i blendujemy. 

Po usmażeniu naleśników nakładamy farsz i zwijamy jak krokiety. Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą, układamy zawinięte naleśniki, polewamy sosem pomidorowym. Wkładamy do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika (góra-dół) i pieczemy 15 minut, Po tym czasie dajemy potarty ser i pieczemy jeszcze 5 minut.

Smacznego!!!

 



Autor: Stylowa Kuchnia o 10:08 2 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

czwartek, 7 stycznia 2021

RENIFERY MAŚLANO-WANILIOWE

 Ciasteczka te czekały cały rok na publikację. W zeszłym roku byłam już bardzo blisko uwiecznienia tych słodkich reniferów, ale moja siostra łakomczuszka chciała niepostrzeżenie podkraść jedno ciasteczko. Chwyciła kilku warstwową puszkę i... niestety z brzękiem uderzyła o podłogę, a ciastka spękały. Zupełnie nie rozumiem dlaczego, ale tylko ja byłam niezadowolona z tego powodu, dla mnie  oznaczało to katastrofę, bo jak teraz zrobić zdjęcia...? Cała reszta towarzystwa biła brawa, towarzyszyła im przeogromna radość, dzięki temu nie musieli czekać do świąt, a dodatkowo mogli już zjeść wszystkie. Super wspomnienie, już zawsze będą mi się kojarzyć z tą historią. W tym roku tak je schowałam, że przypomniałam sobie o nich po świętach, ale było tyle innych pysznych rzeczy, że w zupełności nam to nie przeszkadzało.

 Ciasteczka są pyszne, kruche i dość długo zachowują świeżość, a co najważniejsze robią się chwila moment.

Sprawdzą się jako fajna zabawa dla najmłodszych, dekorowanie nie jest wymagające, a widok małych rączek przyklejających czerwone noski roztopi każde serce. Nie obiecuję jednak, że dotrwają do świąt, jeśli moja siostra nie była w stanie się powstrzymać, to czego można spodziewać się po dzieciakach?

Przepis załączony był do foremki  do wycinania ciasteczek firmy Tchibo. Do wykrawania ciastek nie musi być dokładnie taka foremka, można użyć szklanki, mogą też być mniejsze wszystko zależy od nas.

RENIFERY MAŚLANO-WANILIOWE      


(około 20 ciastek)

Składniki:

*300g mąki

*100g cukru

* szczypta soli

* 200g miękkiego masła

* 1 żółtko

* kilka kropli aromatu waniliowego

Dodatkowo:

* pisaki czekoladowe,

  brązowy lukier, może być też płynna czekolada

* kolorowe mini piegi (draże)


Przygotowanie:

Łączymy wszystkie składniki i zagniatamy na ciasto. Formujemy z ciasta kulę, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie nagrzewamy piekarnik góra/dół do temperatury 200 stopni lub termoobieg 180 stopni. Wyjmujemy ciasto z lodówki,  przecinamy na połowę, jedną część wkładamy pomiędzy dwa arkusze i rozwałkowujemy na grubość około 5mm, a następnie wycinamy ciastka. Pozostałe ciasto wkładamy ponownie do lodówki i wyciągamy jak będziemy potrzebować na drugą partię ciastek. Przygotowane ciastka układamy na zimnej, wyłożonej papierem blaszce, wkładamy na środkową szynę i pieczemy 8 minut. Radzę jednak przy około 5 minutach zerknąć jak wyglądają ciasteczka, jeżeli rozwałkujemy za bardzo, mogą się szybko przypiec. Ciastka nie powinny być brązowe, a jedynie wypieczone. Wyjmujemy je i studzimy na kratce, gdy będą już chłodne dekorujemy. Pisakiem robimy rogi, oczy i kleks na nos na który przykładamy czerwonego draża.

Smacznego!!! 








 

Autor: Stylowa Kuchnia o 12:38 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

środa, 25 listopada 2020

Kokosowa krówka

 Zwykle daleka byłam od pieczenia takich ciast, bo działoby się to co teraz czyli cykliczne odwiedzanie lodówki. Podczas robienia masy myślałam, że zrobiłam coś źle, bo masa nie wyszła  jednolita, były grudki. Przypominał mi się krem do karpatki czasem zdarzało się, że zostawały w nim grudki i było to okropne. Całe szczęście dodatek kokosu sprawił, że nie jest to wyczuwalne, a masa jest jednolita.

Próbuję wybrać zdjęcie i... mam problem, ale nie ten typu wszystkie są rewelacyjne, tylko raczej zrobiłam zdjęcia szybko i nie zwróciłam uwagi na pewne szczegóły, pewnie dlatego, że wcześniej nie fotografowałam ciast tego typu. Trzeba podejść do tego ciasta jak do tortu, przygotować nóż i wrzątek, po każdym ukrojeniu najlepiej, zanurzyć nóż i następnie przetrzeć ściereczką, tak zrobiłam w przypadku ostatniego kawałka, ale nie chciało mi się już kroić następnych. Tak więc jeśli kroicie dla siebie, do kawy to róbcie tak jak Wam wygodnie, a jeśli chcecie pokazać precyzyjne cięcie, to wiecie co robić :D Jak myślę o precyzji przypomina mi się serial na Netflixie "Sposób na morderstwo" sporo odcinków, ale ciężko się oderwać, wciąga na maxa. Tam też każde morderstwo wymaga precyzji.

Ciasto jest bardzo dobre, sprawdzi się podczas różnych  imprez okolicznościowych, świetnie nada się na świąteczny stół. Można powiedzieć, że to taka sztywna kostka i przy tym bardzo smaczna, a jeśli dodatkowo dołożymy krówkę  możemy wspominać dzieciństwo. A już na pewno ja. 

Przepis pochodzi z bloga Mała Cukierenka. 

KOKOSOWA KRÓWKA

SKŁADNIKI:                                                      

BISZKOPT:

* 6 dużych jajek (dałam 7 średnich)

   osobno  białka, osobno żółtka

* 180 g cukru

* 160 g mąki pszennej

* 30 g kakao bez cukru

* 120 ml oleju

*  1 łyżeczka proszku do pieczenia

PONCZ DO NASĄCZENIA:

* 200 ml wody

* 4 łyżki soku z cytryny

* 3 łyżeczki cukru pudru

KREM:

* 850 ml mleka

* 180 g cukru

* 2 łyżeczki cukru wanilinowego

* 2 budynie waniliowe lub śmietankowe bez     cukru

* 2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej

* 300 g masła  w temperaturze pokojowej

* 130 g wiórków kokosowych

DODATKOWO:

* około 400 g herbatników 

* 1 puszka masy kajmakowej/krówkowej

   około 400 g

WIERZCH:

* 500 ml schłodzonej  śmietanki kremówki 

     30% lub 36%

* fix do śmietany

* 2 łyżki cukru pudru

* 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego 

* wiórki kokosowe do posypania


PRZYGOTOWANIE:

Biszkopt:

Nastawiamy piekarnik na 180 stopni C, na funkcji góra- dół. W misce łączymy mąkę, kakao i proszek do pieczenia. Do drugiej miski wbijamy białka, ubijamy, do czasu, aż zobaczymy sztywną pianę, wtedy dodajemy w 5 partiach cukier, po każdym dodaniu miksujemy przez około  1 minutę. Po uzyskaniu sztywnej błyszczącej masy dodajemy po żółtku ciągle miksujemy, aż do połączenia się składników i uzyskania jasnej kremowej masy. Następnie dodajemy olej, mieszamy szpatułką, aż będziemy mieli jednolitą masę, następnie przesiewamy suche składniki i delikatnie mieszamy szpatułką, ale tylko do połączenia składników. Trzeba mieszać od dołu, bo tam zwykle zostaje najwięcej mąki. Blaszkę o wymiarach 25cm x 35cm lub 25cm x 40cm wykładamy papierem do pieczenia, a następnie wylewamy ciasto i pieczemy około 35minut.

Masa budyniowa:

Do rondelka wlewamy 500ml mleka, dodajemy cukier, cukier waniliowy i zagotowujemy. Do pozostałych 350ml mleka dodajemy 2 budynie, mąkę ziemniaczaną, mieszamy żeby nie było grudek. Do zagotowanego  mleka dolewamy mieszankę budyniową. Gdy budyń się zagotuje zmniejszamy ogień na minimalny i mieszając cały czas gotujemy jeszcze przez 1 minutę. Zdejmujemy z ognia, nakrywamy folią spożywczą i odstawiamy do całkowitego ostudzenia (powinien być w temperaturze pokojowej). Do miski dajemy masło w temperaturze pokojowej i ucieramy przez około 3 minuty. Do puszystego masła w 5 partiach dodajemy budyń i na średnich obrotach miksujemy do połączenia składników, na koniec dodajemy wiórki i mieszamy całość.

Składanie ciasta:

Zdejmujemy papier z ostudzonego biszkoptu, następnie wkładamy go  z powrotem do  blaszki, a ciasto przekrawamy na dwie części. Z wierzchniej części zeskrobujemy lub odcinamy przypieczoną skórkę. Dolną część wkładamy do blaszki wyłożonej papierem i nasączamy połową przygotowanego  ponczu. (mieszamy wszystkie składniki ponczu).  Następnie wykładamy połowę masy budyniowo-kokosowej na niej układamy herbatniki, w mojej blaszce lepszym rozwiązaniem było układanie ich w poziomie. Na nich rozsmarowujemy całą masę krówkową, a na niej układamy kolejną warstwę ciastek,  na których rozsmarowujemy pozostałą masę budyniowo-kokosową. Układamy drugą połowę biszkoptu, lekko uciskamy i nasączamy pozostałym ponczem.

Wierzch:

Śmietankę ubijamy z fixem (jeśli nie mamy można pominąć), cukrem pudrem i ekstraktem. Zwykle zaczynam od mniejszych obrotów, a następnie zwiększam do maksymalnych. Ubitą śmietanę wykładamy równomiernie na biszkopt i posypujemy wiórkami. Wstawiamy na całą noc do lodówki.

Smacznego!!!










Autor: Stylowa Kuchnia o 09:53 3 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

piątek, 20 listopada 2020

LEBKUCHEN

 Od maleńkości jestem miłośniczką pierniczków, w dzieciństwie były to zwykle pierniczki z nadzieniem, tylko, że zakupione w sklepie. Teraz nie wyobrażam sobie innych jak tylko te pieczone w domu, co nie oznacza, że wcale nie jem kupnych. Niestety trudno mi się oprzeć słodkościom, szczególnie gdy leżą przede mną, ale 2 razy w roku z tym walczę. Pierwszy raz od 1-24 grudnia, a potem w okresie Wielkiego Postu. Pierwszy raz był najgorszy, stawałam przy kasie i ręka sama wędrowała na półkę z batonikami. Śmiesznie musiało to wyglądać, bo cofałam  rękę jakby ktoś mnie pacnął w dłoń. Z każdym następnym razem było łatwiej, myślę, iż mój mózg już tak się zaprogramował, że wie, kiedy nadchodzi czas postu i znoszę to bez większego bólu, jakby było to całkiem naturalne. W okresie świątecznym na stole ciągle leżą słodycze i nawet o nich nie myślę, bo wiem, że nie mogę, a wręcz nie potrzebuję. Dziwne to bardzo, bo w pozostałe dni w roku nie umiem się powstrzymać. Przeczytałam ostatnio w jednej mądrej książce, że to nazywa się NAWYK  w dodatku zły.

Te pierniczki podobały mi się zawsze z nazwy Lebkuchen brzmi tak lekko. Sama nazwa nie wiedzieć dlaczego kojarzy mi się z bajką Jaś i Małgosia. Nie znając ich smaku zawsze wyobrażałam sobie, że muszą być tak dobre jak te z domku Baby Jagi, jest w nich jakaś magia. 

Przepis pochodzi z książki "Cuda z piernika" Mimy Sinclair. Według informacji z książki są to niemieckie pierniczki pieczone tradycyjnie na święta Bożego Narodzenia. Mają znakomity smak - połączenie  miodu, migdałów, imbiru i kakao.

Gdzieś wpadłam też na informację, że Ramzes II powieďział "są pierniczki i są Lebkuchen". 

Podobno jedne z najlepszych na świecie, mięciutkie rozpływające się w ustach. Nie wymagają leżakowania, można je upiec na ostatnią chwilę i nie trzeba martwić się czy zmiękną, czy nie. 

WSKAZÓWKA:

Te pierniczki im są starsze, tym są lepsze. Tylko kto zdoła tak długo wytrzymać?

LEBKUCHEN                                                     

SKŁADNIKI: 

* 160 g płynnego miodu                                                         

* 110 g masła 

* 50 g mielonych migdałów

* 250g mąki 

* 1/2 łyżeczki proszku do

   pieczenia

* 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej

* 1 łyżka stołowa mielonego

   imbiru

* 2 łyżeczki mielonego cynamonu

* 1/2 łyżeczki mielonej gałki 

   muszkatołowej

* 1/4 łyżeczki mielonych goździków 

* 2 łyżeczki kakao

* 1/4 łyżeczki soli 

DODATKOWO:

* 150 g cukru pudru

* białko z 1 jajka

* 2-3 łyżki stołowe zimnej wody

* 100 g roztopionej czekolady

* foremki do wycięcia serduszek


PRZYGOTOWANIE:

W małym garnuszku topimy miód i masło. Gotujemy na małym ogniu, od czasu do czasu mieszamy. Odstawiamy do ostygnięcia na 15 minut. Piekarnik rozgrzewamy do 160 stopni C ( 140 stopni C z termoobiegiem). Dwie duże blachy wykładamy papierem do pieczenia. Do dużej  miski wsypujemy mielone migdały i pozostałe składniki. Dolewamy schłodzony miód z masłem  i mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Ciasto dzielimy na dwie części, jedną połowę odkładamy. Z drugiej połowy formujemy małe kulki równych rozmiarów, układamy na wyłożonej papierem blasze i każdy z nich rozpłaszczamy lekko dłonią na grubość około 2cm.

Pozostałe  ciasto rozwałkowujemy na grubość 2 cm i za pomocą foremki wycinamy serduszka i układamy na drugiej blaszce. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 8-10 minut, aż ciasto zarumieni się na brzegach. Zostawiamy przez 5 minut aż wystygną, a następnie przenosimy na metalową kratkę do całkowitego ostygnięcia.

W międzyczasie mieszamy cukier puder, roztrzepane białko i wodę. Pod kratkę z pieczonymi
pierniczkami odkładamy arkusz papieru do pieczenia i pędzelkiem smarujemy pierniczki. Połowę pierniczków zanurzamy ich podstawę w czekoladzie, a na pozostałych robimy czekoladowe zygzaki.

SMACZNEGO!!!





Autor: Stylowa Kuchnia o 12:48 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

czwartek, 19 listopada 2020

Curry z batatami i kalafiorem

 To jest pyyyszne!!! Kilka razy już próbowałam, ale nie potrafię przekonać się do diety wegetariańskiej. Choć ciągle gdzieś tam mam z tyłu głowy, że pewnie jest zdrowsza i może warto byłoby zacząć, to i tak do każdej potrawy dodaję mięsiwo. Może skorzystać z reguły 5 sekund i za każdym razem kiedy w głowie zaświta myśl "dodaj mięso" będę odliczać 5...4...3...2...1  i żegnaj!!! 

W zasadzie w tej potrawie wcale nie jest potrzebny kurczak, oryginalny przepis, który pochodzi z Kwestii Smaku jest właśnie w wersji wegetariańskiej. Może czas się przełamać i zacząć żyć i jeść inaczej?

Curry smakowało wszystkim, może poza Emilką, bo jej trudno dogodzić.


CURRY Z BATATAMI I KALAFIOREM   

SKŁADNIKI:

* 1 cebula

* 1 łyżka oleju roślinnego

* 3 ząbki czosnku

* 3 cm kawałek imbiru

przyprawy:

* 2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego

* 1 łyżeczka ostrej papryki

* 2 łyżeczki kurkumy

* 1 puszka krojonych pomidorów

*1 szklanka wody

* 500 g batatów                                                                            


* 300 g kalafiora

* 250 ml mleka kokosowego

* pierś z kurczaka

* przyprawa gyros

DODATKOWO:

* 70  g orzechów nerkowca

* 2 torebki ryżu

* świeża kolendra lub pietruszka


PRZYGOTOWANIE:

Obieramy cebulę, kroimy na pół, a następnie w kostkę. Rozgrzewamy olej w głębokiej patelni, lub garnku, wrzucamy cebulę i podsmażamy od czasu do czasu mieszając, przez około 5 min, na średnim ogniu, wówczas dodajemy przeciśnięty czosnek i starty imbir. Mieszamy i smażymy jeszcze przez 1 minutę, wtedy dodajemy przyprawy i chwilę razem podsmażamy, aż będziemy wyczuwać uwalniający się aromat. Następnie wlewamy pomidory i wodę, jak się zagotują dorzucamy pokrojone w kostkę bataty, doprawiamy solą i pieprzem i gotujemy 30 minut bez przykrycia. Pierś z kurczaka kroimy w kostkę posypujemy przyprawą gyros i podsmażamy na oleju. Kalafiora dzielimy na małe różyczki i dodajemy do potrawy łącznie z kurczakiem. Wlewamy mleko kokosowe, mieszamy, przykrywamy pokrywką i gotujemy jeszcze około 10 minut. Na suchą patelnię (bez oleju) wrzucamy orzechy  do zarumienienia. Curry podajemy z ryżem, orzechami i kolendrą lub pietruszką.

SMACZNEGO!!!






Autor: Stylowa Kuchnia o 12:07 2 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

czwartek, 12 listopada 2020

TARTA ZE ŚLIWKAMI

  Niestety w obecnej sytuacji Covid-owej nie tylko ulice wyglądają na opustoszałe ale i targowiska. Rzadko chodzę na targ, ale potrzebowałam białego maku. Mogłam zamówić przez internet, ale pomyślałam sobie, ze skoro już będę w pobliżu, to lepiej wesprzeć lokalnego sprzedawcę. Poza tym pamiętam, że pracuje tam sympatyczny Pan i tym razem się nie zawiodłam. Lubię jak sprzedawca poleci coś tak szczerze i do torby wpadły jeszcze pomidorki. Sklepik nazywa się Rodzynek i jest na opolskim Cytrusku. Już prawie zbliżałam się do auta, gdy moim oczom ukazały się śliwki, oj nie mogłam się powstrzymać. Tym oto sposobem powstała dzisiejsza tarta. Jest to jedno z tych ciast, które można jeść widelczykiem prosto z formy. Syrop powstały ze śliwek nie zgęstniał na tyle, że można było go swobodnie kroić, raczej się wylewał. To raczej takie ciasto domowe, a nie popisowe, choć niewątpliwie bardzo smaczne. Żałowałam tylko, ze nie miałam lodów, bo do takiego ciepłego pasowałyby idealnie. Lubię takie proste, aromatyczne ciasta, które już samym zapachem wprowadzają w sielski nastrój.

  Przepis pochodzi z Biedronkowej "Czas na Jesień".

TARTA ZE ŚLIWKAMI

SKŁADNIKI:

CIASTO:

* 250g mąki

* 100g masła

* 2 łyżki cukru pudru

* 1 jajko 

* szczypta soli

* 1/2 łyżeczki proszku do 

    pieczenia

NADZIENIE:

* 1kg śliwek węgierek

* 200g cukru

* 3 łyżki cynamonu

* 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej

* 50g płatków migdałowych


PRZYGOTOWANIE:

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy proszek do pieczenia, szczyptę soli, cukier puder i wszystko mieszamy. Dodajemy masło jajko i zagniatamy ciasto, a następnie owijamy folią spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Formę o średnicy 26 cm smarujemy masłem, ciasto rozwałkowujemy ( najlepiej wkładając pomiędzy dwa arkusze papieru do pieczenia ), wykładamy formę i nakłuwamy widelcem. Na ciasto wykładamy papier do pieczenia i wysypujemy groch lub szklane kuleczki i wstawiamy na 10 minut. W tym czasie przygotowujemy nadzienie, śliwki osuszamy, usuwamy pestki i mieszamy z cukrem, cynamonem i mąka ziemniaczaną. Podpieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika, usuwamy papier z grochem, wykładamy równomiernie nadzienie i wstawiamy do piekarnika na 30-35 minut. Migdały prażymy na suchej patelni, ale uważamy, żeby nie przypalić i posypujemy po śliwkach.

Smacznego!!!!







Autor: Stylowa Kuchnia o 13:18 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

środa, 11 listopada 2020

Rogale marcińskie

 To jest jeden z tych przepisów, który od kilku lat czeka na na publikację. Nigdy jednak nie było odpowiedniego czasu,  żeby zrobić zdjęcie, bo zwykle piekłam je wieczorem, a wtedy światło nie takie, a do następnego dnia już nie doczekały. W tym roku postanowiłam wcześniej zająć się z tym postem. Zaczynam od tego, że napiszę go dzień wcześniej, a ponieważ praktykuję "miracle morning" mam zamiar wcześniej też zacząć robić ciasto i w ten sposób dokładniej rozplanować przygotowanie rogalików. Bardzo ważne jest odpowiednio przygotować się do robienia rogalików, ponieważ każdy etap zajmuje sporo czasu. W zeszłym roku spieszyłam się z pieczeniem rogalików przez co nie wyrastały przez 45 minut przed pieczeniem i przez to nie smakowały już tak dobrze. Tym razem ciasto miało swój czas, w lodówce było 12h i prawie godzinę wyrastało przed pieczeniem. Dobrym sposobem jest wyciskanie ciasta przez rękaw, a nawet woreczek foliowy, wystarczy odciąć końcówkę, dobrze dawkuje się ilość. Obiecałam sobie wrzucać raz w tygodniu wpis i moje wcześniejsze wstawanie ma mi w tym pomóc. Teraz, gdy zamknęli galerie handlowe, a tym samym moje miejsce pracy, mam trochę więcej czasu, który mam zamiar dobrze wykorzystać. Ostatnim razem podczas postoju, dużo czasu poświęcałam córce przez co brakowało go dla mnie. Tym razem postanowiłam , że sama musi zacząć sobie radzić, ja będę ją wspierać, ale nie wyręczać.

Jedno jest pewne, jeśli kogokolwiek przeraża  tak jak mnie czas przygotowania ciasta, to powiem jedno, warto poświęcić go tyle ile jest w przepisie. Owszem można zrobić szybsze ciasto drożdżowe, ale jakość, będzie odbiegać od oryginału.

  Tak więc, jeśli już ktoś trafił na mojego bloga i mój post, to przy okazji może troszkę poczytać skąd wzięły się w ogóle rogale i cała ta tradycja. Bardzo lubię takie historie i za nic w świecie nie mogłabym ich tu pominąć. Poza tym bardzo lubię tradycję w domu, coś o czym można powiedzieć, bo u nas w domu wtedy robiło się to czy tamto, tak czy owak. Nawet jeżeli coś jest zapożyczone to w naszym wykonaniu zawsze jest i będzie już nasze. To tak jak z Halloween, po co dopisywać jakieś ideologie, chodzi o zabawę i wspomnienia, a nie szukanie drugiego dna. Wiele takich tradycji i wspomnień tworzymy dla siebie, jedne się przyjmują inne nie, to nasz  wybór. Wracając do rogali to podobno zaczęło się w czasach pogańskich (podobnie jak w przypadku piernika staropolskiego), kiedy to podczas jesiennego święta składano bogom ofiary z wołów, a w zastępstwie zwierzęcia ofiarowano ciasto zwijane na kształt wolich rogów. Ostatnio pogaństwo bardzo kojarzy mi się z górą Ślężą.

 Według historii rogale swietomarcińskie swój początek mają 11listopada1891 roku, wtedy to właśnie proboszcz parafii św. Marcina w Poznaniu wzywał wiernych do naśladowania dobroci i ofiarności świętego. Pewien cukiernik, a dokładnie Józef Melzner, wziął te słowa do serca i przekonał swojego szefa, by wskrzesić starą tradycję. Bogatsi poznaniacy kupowali rogale, natomiast biedniejsi byli nimi obdarowani.

Przepis pochodzi z bloga Moje wypieki, troszkę zmodyfikowany.

ROGALE ŚWIĘTOMARCIŃSKIE                             

(12dużych rogali)

SKŁADNIKI:

Ciasto drożdżowo-francuskie

* 1 szklanka letniego mleka ( jeśli robimy rozczyn

    1/4 szklanki idzie do rozczynu, a 3/4 dodajemy

    później do ciasta )

* 1 łyżka suchych drożdży 12g lub 

    24g świeżych drożdży 

* 1 jajko

* 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

* 3,5 szklanki mąki pszennej (odejmujemy

   3 łyżki do rozczynu)

* 3 łyżki cukru (jeśli robimy rozczyn dodajemy

   do niego 1 łyżkę, a pozostałe 2 do ciasta )

* szczypta soli

* 230g masła, w temperaturze pokojowej 

  (miękkiego, 30g do ciasta i 200g do przekładania)


NADZIENIE:

* 300g białego maku

* 100g masy marcepanowej

* 3/4 szklanki cukru pudru

* 100g orzechów włoskich

* 100g zblanszowanych migdałów

* 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej

* 50g rodzynek

* 50g fig

* 2 łyżki miodu

* 2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany 18%

* 3 podłużne biszkopty pokruszone na okruszki

* 2-3 krople aromatu migdałowego lub 1 łyżeczka ekstraktu migdałowego

DODATKOWO:

* 1 jajko

* 1 łyżka mleka

* posiekane orzechy włoskie lub migdały

Jajko roztrzepać z mlekiem, będziemy używać go do smarowania rogali.

LUKIER:

* 1 szklanka cukru pudru

* 2-3 łyżki gorącej wody

Składniki rozcieramy łyżką, na gładką masę. Gęstość lukru regulujemy ilością wody lub cukru pudru.

PRZYGOTOWANIE:

CIASTO:

Do miski przesiewamy mąkę pszenną i mieszamy z suchymi drożdżami ( w przypadku świeżych drożdży przygotowujemy  

ROZCZYN:

* 25g świeżych drożdży 

* 1 łyżka cukru

* 1/4 szklanki letniego mleka

* 3 łyżki mąki pszennej

Do miseczki rozkruszamy drożdże , zasypujemy cukrem i zalewamy letnim mlekiem (UWAGA! mleko nie może być gorące- zbyt wysoka temperatura zabija drożdże). Mieszamy, aż drożdże się rozpuszczą, następnie dodajemy mąkę i mieszamy, żeby nie było grudek. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 20-30 minut.), dodajemy pozostałe składniki i rozcieramy między palcami, a pod koniec dodajemy 30g roztopionego masła. Ciasto wyrabiamy bardzo krótko, tylko do połączenia się składników, powinno być lepiące, wówczas formujemy z niego prostokąt i szczelnie owijamy folią i chłodzimy w lodówce około 1 godzinę.

Schłodzone ciasto przekładamy na stolnicę i rozwałkowujemy w prostokąt o wymiarach 30cm x15cm. Pozostałe masło 200g dzielimy na 3 części , pozostawiając pół centymetra marginesu smarujemy jedną porcją masła połowę ciasta. Składamy 1/3 ciasta od góry ku środkowi, następnie składamy dolną część, tak, aby przykryła pierwszą. Dobrze sklejamy brzegi i delikatnie rozwałkowujemy ciasto na prostokąt o wymiarach 25cm x 17cm, używamy jak najmniejszej ilości mąki do podsypywania. Składamy ponownie na 3 części, owijamy folią i chłodzimy przez 45 minut w lodówce. Czynność tę powtarzamy 3 razy chłodząc ciasto w folii przez 30 minut. przed każdym wałkowaniem smarujemy ciasto masłem i składamy tak jak za pierwszym razem. Po ostatnim wałkowaniu chłodzimy ciasto przez 5 godzin, a najlepiej przez całą noc.

NADZIENIE: 

Mak i orzechy należy sparzyć gorącą wodą, a po 15 minutach odcedzamy i osączamy na sitku. Mielimy dwukrotnie w maszynce razem z migdałami. Masę marcepanową wraz cukrem pudrem rozcieramy mikserem (chyba, że używamy batona marcepanowego, wówczas cukier puder i batona pokrojonego na kawałki można zmielić wraz z makiem), dodajemy zmielony mak z bakaliami, okruszki biszkoptowe i posiekaną skórkę pomarańczową, wszystko dokładnie mieszamy i dokładamy śmietanę i miód. Masa powinna być dość zwarta, ale jednocześnie plastyczna, ani zbyt płynna, ani zbyt twarda, regulujemy to ilością śmietany. Przekładamy do rękawa cukierniczego.




PRZYGOTOWANIE ROGALIKÓW:

Ciasto wałkujemy na prostokąt o wymiarach 65cm x 34cm i kroimy na 12 trójkątów o długich bokach. Wyciskamy nadzienie, wyrównujemy łyżeczką pozostawiając mały margines na każdym boku trójkąta. Rogaliki zwijamy zaczynając od najszerszego boku, zawijamy pierwszy raz, a następnie górną część ] rozcinamy po środku i zwijamy ku wierzchołkowi. Układamy na blaszce, przykrywamy ściereczką i odkładamy na ok 40 - 50 minut lub do podwojenia objętości. Piekarnik nagrzewamy góra, dół do 180ºC. Wyrośnięte rogaliki smarujemy roztrzepanym z mlekiem jajkiem i pieczemy około 20-30 minut. Wyjmujemy na kratkę i jeszcze ciepłe polewamy lukrem i posypujemy orzeszkami i migdałami.

Smacznego !!!
















Autor: Stylowa Kuchnia o 11:23 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

wtorek, 27 października 2020

Ciasto czekoladowe

 Uwielbiam takie ciasta, jak byłam mała często piekliśmy babkę czekoladową i choć była dużo cięższa smak pamiętam do teraz. Ciasto wyszło pyszne, puszyste i zniknęłoby szybciej niż zdążyłabym wylać polewę. Cierpliwość jest cnotą. Postanowiłam wykorzystać mój czas, Miracle Morning, aby napisać post, ale jak to zwykle bywa, wtedy zawsze coś się psuje, a to internet nie chce działać, a to komp muli, no cóż mimo wszystko kilka zdań udało mi się napisać. Jest nadzieja, że zdjęcia, które zrobiłam w końcu ujrzą światło dzienne. W całym tym byciu fit czasem trzeba pozwolić sobie na odrobinkę luzu, z resztą zawsze można to wybiegać :D Korzystałam z przepisu z bloga Kwestia smaku. Polecam posypanie kokosem, nadaje ciekawego smaku, chyba, ze ktoś nie lubi, to bez problemu można pominąć. Robiłam dzisiaj też calzone i postanowiłam wkręcić moje dziecko, że czekolada, którą rozpuszczam będzie przeznaczona do mięsa mielonego i cukinii. Trzeba było widzieć jej przerażenie w oczach. Dwa razy przychodziła do mnie, żeby się upewnić, czy to nie ściema. Chyba muszę jej kiedyś przygotować kurczaka z czekoladą, jestem przekonana, że zostanie jej ulubioną potrawą hahaha.


CIASTO CZEKOLADOWE                          


Składniki:

* 80 g masła

* 100 g czekolady deserowej, ja dałam

   50g gorzkiej i 50 g mlecznnej

* 125 ml mleka, pół szklanki

   o pojemności 250ml

* 2 duże jajka

* 150 g (3/4 szklanki) cukru

* 150 g (1 szklanka) mąki

* 1 łyżeczka proszku do pieczenia


Ps. Używana szklanka powinna mieć 250 ml.


POLEWA

* 100g czekolady deserowej, 

   ja użyłam mlecznej,

* 50 g masła

DODATKOWO

* wiórki kokosowe,

* kamyczki czekoladowe



Przygotowanie:

  Jajka powinny być w temperaturze pokojowej, jeśli trzymamy w lodówce należy je wcześniej wyjąć, żeby się ogrzały. Dno tortownicy o średnicy 24cm wykładamy papierem do pieczenia i zapinamy obręcz. Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni C- góra dół.

  Do rondelka dajemy pokrojone masło i połamaną czekoladę, wszystko podgrzewamy na minimalnym ogniu, aż składniki się połączą. Uwaga nie zapominamy o mieszaniu, bo inaczej się przypali i trzeba będzie zacząć od nowa, a co najgorsze trzeba będzie umyć garnek. Następnie odstawiamy z ognia , dodajemy mleko i mieszamy, aż powstanie gładka masa.

  Bierzemy miskę, wbijamy jajka, dodajemy cukier i ubijamy na najwyższych obrotach około 4 minuty, aż powstanie puszysta masa. Do drugiej miski przesiewamy  mąkę i proszek do pieczenia, kolejno dodajemy ubite jajka i masę czekoladową, wszystko delikatnie mieszamy na najniższych obrotach, albo przy użyciu rózgi kuchennej do czasu, aż wszystkie składniki się połączą w jednolite ciasto.

  Ciasto wylewamy do tortownicy, wstawiamy do piekarnika i pieczemy  przez około 30-35  minut, sprawdzamy wykałaczką czy patyczek jest suchy(nie ma na nim pozostałości ciasta ). Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy około 0,5 godziny. W tym czasie przygotowujemy polewę: w rondelku podgrzewamy połamaną na kosteczki czekoladę i masło. Pamiętaj! Mieszaj aby się nie przypaliło. Jak tylko składniki się połączą polewamy ciasto, posypujemy wiórkami i kamyczkami. Chwilkę musimy odczekać aż zastygnie, a potem słyszymy, ale pyszne.... mogłabym zjeść wszystko hahaha

Smacznego!!!







  

Autor: Stylowa Kuchnia o 00:48 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Szukaj na blogu

O nas

Stylowa Kuchnia
Wyświetl mój pełny profil

Przelicznik

Archiwum bloga

  • ▼  2022 (15)
    • ▼  października (2)
      • Muffiny z nutellą i śliwkami
      • Tarta z białą czekoladą i malinami
    • ►  września (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (8)
  • ►  2021 (8)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (2)
    • ►  września (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2020 (8)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
  • ►  2019 (8)
    • ►  października (1)
    • ►  września (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2017 (14)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (2)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2016 (11)
    • ►  października (4)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (2)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2015 (26)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (2)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (5)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2014 (69)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (6)
    • ►  września (4)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (9)
    • ►  maja (10)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (6)
    • ►  lutego (5)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2013 (30)
    • ►  grudnia (8)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (9)
    • ►  września (6)
    • ►  sierpnia (3)

Popularne posty

  • Zupa z bobem
  • Mini chałki
  • Chlebek nadziewany szpinakiem i serem feta
  • Bułeczki drożdżowe z serem
  • Zupa krem z dyni
  • Chleb szwajcarski

NIE KRADNIJ

Akcja: Nie kradnij zdjęć!

Durszlak

Durszlak.pl

Zmiksowani

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów

Wykrywacz smaku

Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl
myTaste.pl

odszukaj

Odszukaj.com - przepisy kulinarne

Translate

Ewelina Kaczorowska. Motyw Prosty. Obsługiwane przez usługę Blogger.