Stylowa kuchnia

Strony

  • Strona główna
  • O nas
  • Kontakt

niedziela, 27 marca 2022

PAVLOVA

 Ileż to już razy zabierałam się za ten deser?  Tym razem uparłam się, wykorzystałam białka, które zostały po pączkach i tak powstała beza! Zawsze zastanawiałam się jak długo mogą być w lodówce, otóż ciekawostka około 4 tygodnie. Jeśli ktoś czyta moje posty, to wie, że przygotowania zwykle wiążą się z masą dziwnych wydarzeń. Tym razem z pieczeniem samej bezy nie było problemu, pojawiły się one później, kiedy to Emka wyjadła prawie wszystkie truskawki, no sorry zostawiła, aż cztery... poza tym ktoś podskubał środek, ale nikt się nie przyznał, dziwne rzeczy chyba duchy?

Poszliśmy na wyprawę górską i po powrocie miałam dokończyć to cacko, niektórzy wręcz nie mogli się doczekać powrotu, a tu taka sytuacja.

Bardzo lubię robić bezę, podobają mi się etapy powstawania piany. często boję się przebicia, ale potem błyszczy tak pięknie. Trzeba trochę cierpliwości, bo ubijamy dobrą chwilę, jednak zabieg jak najbardziej się opłaci. Zawsze zachwycał mnie wygląd tego deseru, wulkan z owocami, jak już będę jadła słodkie zrobię bardziej wypasioną wersję hehe.

Bezę można upiec dzień wcześniej i dopiero przed podaniem przygotować krem. Podobno wyszła wyśmienita, wspaniale chrupiąca z wierzchu, a w środku przyjemnie ciągnąca, aż mi żal, że nie mogłam zjeść, ale mam mój 40 dniowy post od słodyczy i nie mogłam ulec pokusie. Z dzieciństwa najbardziej pamiętam obłędne bułki słodkie z makiem (nigdy później już takich nie jadłam) i bezy z ciągnącym wnętrzem (nie zawsze udawało się na takie trafić, bowiem czasem były całe suche).

Przepis pochodzi z blogu Kwestia Smaku.


PAVLOVA Z TRUSKAWKAMI                               


SKŁADNIKI:

BEZA

* 4 białka L lub M

* 250 g cukru

* 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

* 1 łyżeczka białego octu winnego lub 

    soku z cytryny

KREM

* 250 g zimnego mascarpone

* 1 łyżka cukru waniliowego

* 1/2 szklanki 30% bardzo zimnej 

    śmietanki (125 ml)

DODATKOWO:

* 7 małych truskawek

* garść jagód

Przygotowanie:

Beza:

Zaczynamy od nagrzania piekarnika do 120 stopni C góra-dół. Dużą blachę wykładamy papierem i rysujemy okrąg o średnicy 20 cm. Do miski dajemy schłodzone białka, malutką szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. Wówczas dodajemy po 1 łyżce cukru i po każdej miksujemy przez 3-4 minuty. Nie należy zmniejszać ilości cukru, bo beza może nie wyjść. Beza powinna być sztywna i błyszcząca po ostatniej łyżce ubijamy jeszcze około 7 minut. Na koniec dodajemy mąkę ziemniaczaną, ocet i ubijamy jeszcze przez minutę. Pianę wykładamy dużą łyżką na narysowany na papierze okrąg, delikatnie rozsmarowujemy i wyrównujemy szpatułką od dołu ku górze. Na początek pieczemy 30 minut w 120 stopniach C, a potem zmniejszamy temperaturę do 100 stopni C i suszymy bezę przez 3 godziny. Studzimy w uchylonym piekarniku

Krem:

Wszystkie składniki powinny być schłodzone, przekładamy je do miski i ubijamy przez około 1 minutę, aż masa zwiększy swoją objętość i będzie sztywna, zaczną się tworzyć ładne wzory. 

Krem wykładamy przed samym podaniem, dekorujemy owocami i zachwycamy się smakiem, mnie ślinka cieknie jak tylko o tym piszę, a nawet nie próbowałam. Posiłkuję się informacjami uzyskanymi od bezowych degustatorów.

Smacznego!!!






Autor: Stylowa Kuchnia o 12:17 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

czwartek, 24 lutego 2022

Serowe minipączki

Zdjęcia do tego posta powstały w lutym 2017 roku, wtedy też zaczęłam go pisać, ale trochę mi zajęło nim dotarłam do końca :D Emka miała długie włosy, wtedy marzeniem było ich ścięcie. Pamiętam jak odliczała dni do Komunii, bo wówczas miała obiecaną wizytę u fryzjera. Teraz znów zapuszcza, bo fajnie jakby były takie długie jak kiedyś, trudno dogodzić. Przynajmniej wie, że konsekwencje pewnych działań pozostają na dłużej, a włosy nie odrastają w jedną noc.
Wielkimi krokami zbliża się Tłusty Czwartek, a ja czekam na niego, bo zima mnie nie oszczędziła, a już najgorsza była izolacja, tylko leżałam i jadłam, a potem znów leżałam i znów jadłam. Przybyło mi kilka centymetrów tu i tam, i ciężko mi z tym. Jak co roku wraz z końcem tłustego czwartku odejdzie w niepamięć wszystko co słodkie, a pojawią się ich zamienniki. Wracam do biegania, bo za tym już tęsknie, jak za niczym innym. To jest najwspanialszy czas jaki mogę spędzić sama ze sobą, wsłuchać się w głos lektora z audiobooka, a czasem w swój własny wewnętrzny. Wiem, że sporo osób nie lubi biegać, ja też tak miałam, ale miałam złe obuwie, teraz najgorszym przeciwnikiem jest głos w głowie, pokazujący jak bardzo mi się nie chce.

SEROWE MINIPĄCZKI    
(około 20 sztuk)                                      

Składniki:

* 300 g serka homogenizowanego
* łyżeczka ekstraktu waniliowego 
* 3 jajka 
* łyżeczka proszku do pieczenia
* 200 g mąki
* 500 ml oleju do smażenia
* cukier puder do dekoracji










Przygotowanie:
 
Serek homogenizowany mieszamy z ekstraktem waniliowym. Dodajemy jajka, mąkę i proszek do pieczenia. Dokładnie mieszamy, aby nie powstały grudki. W tym czasie rozgrzewamy olej w głębokim garnku lub głębokiej patelni. Dużą łyżką lub łyżką do lodów nakładamy delikatnie małe pączki. Smażymy na ogniu około 4-5 minut. Pączki przekładamy na płaski talerz, wyłożony papierowym ręcznikiem, który wchłonie nadmiar tłuszczu. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem, moje polane są lukrem i posypane cukiereczkami.








Autor: Stylowa Kuchnia o 00:10 2 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

poniedziałek, 14 lutego 2022

Kajzerki

Kajzerki polecają się na śniadanie! Świetnie się pracuje z ciastem, haha, bo pracował mikser. Świetne zajęcie dla dużych i małych. Moja duża już Emka świetnie się bawiła podczas ich formowania, a potem smarowania jajem. Pysznie, zjeść taką ciepłą bułeczkę. Nie wiem czy wyrosła tak pięknie jak u autorki przepisu, ale i tak smakowały wyśmienicie. Tak się zastanawiałam czy przypadkiem nie zostawić ich na pół godzinki do wyrośnięcia, ale przepis tego nie zakładał. Teraz wiem, że następnym razem tak postąpię. Nie wiem dlaczego, ale ubzdurałam sobie, że bułeczek powinno być 12 i może to był powód, że nie wyrosły tak równomiernie, a może fakt, że użyłam suchych drożdży? Nie dowiem się jeśli nie zrobię ich po raz drugi. Smak bułek następnego dnia jest bez zarzutów, dobrze smakują ze schabikiem własnej roboty. Nie wiem jak to się stało, ale byłam przekonana, że zrobiłam zdjęcie pojedynczej bułeczki, ale chyba jednak nie. Będę musiała innym razem wrzucić zdjęcie z wkładką. Wygląda na to, że tyle zdjęć ostatnio zrobiłam, że wszystko mi się już pomerdało.

Przepis wzięłam z instagrama zdrowo_w_15minut

KAJZERKI

Składniki:                                                   


* 460 g mąki pszennej     

* 7 g suchych drożdży

   25 g świeżych drożdży + 

   pół łyżeczki cukru

* 2 łyżeczki  soli

* łyżka cukru/ lub cukru brązowego

* 150 ml ciepłego mleka

* 100 ml ciepłej wody

* 50 g miękkiego masła

Dodatkowo:

* jajko

* mak, nasiona sezamu, lnu, dyni, 

   płatki owsiane.

Przygotowanie:

 Świeże drożdże łączymy z wodą i cukrem ( suche połączyłam z ciepłym mlekiem, odstawiłam na około 5 minut). Dodajemy do pozostałych składników i wyrabiamy za pomocą robota, miksera z hakiem lub ręcznie około 10 minut. Ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia- przez około 1 h. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.  Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni C. Najpierw wykładamy ciasto na blat, a następnie dzielimy je na 7 kuleczek, które rolujemy. Rulonik łapiemy za dwa końce i robimy supełek, potem jedną końcówkę zawijamy od dołu, a drugą od góry chowając końcówki w szparkę. Tak powstałe bułeczki smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy nasionami. Wkładamy do piekarnika i pieczemy na funkcji góra- dół przez 20 minut.

Smacznego!!!



        

















Autor: Stylowa Kuchnia o 02:40 1 komentarz:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

niedziela, 13 lutego 2022

Muffiny z marchewką i jabłkiem

 Dawno nie piekłam "muffinów", ale tym razem została nam marchewka z jabłkiem, a chętnych na jej zjedzenie brakowało, żeby nic się nie zmarnowało zrobiłam te smakołyki. Nie wyszły zbyt słodkie, ale dodatek białej czekolady nieźle podkreślił ich słodycz. Wyszły fajne mięsiste, przyjemnie się je odrywa, kawałek po kawałeczku. 

Powiem Wam, że czasem wracam do starych postów, czytam je i zastanawiam się, kto je pisał, niektóre bardzo mi się podobają, innym trochę brakuje. Ciekawe jak na przestrzeni lat zmienia się podejście, jak mogą nas zaskoczyć nasze własne słowa.

MUFFINY Z MARCHEWKĄ I JABŁKIEM

Składniki:                                                   


* 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej

* 3 średnie marchewki

* 2 jabłka

* szczypta soli

* 1/4 szklanki cukru pudru

* 1/4 szklanki cukru brązowego

* 1/2 szklanki oleju

* 2 jajka

*  10 orzechów włoskich, 

     laskowych

* 2 łyżeczki proszku do pieczenia

* 1 łyżeczka cynamonu

* 12  kostek białej czekolady

* trochę brązowego cukru do posypania 

   muffin

Przygotowanie:

 Obieramy marchewki i jabłka , następnie trzemy je na tarce o drobnych oczkach ( jeśli soku będzie zbyt wiele, odciskamy i odlewamy), po czym przez chwilę ucieramy z olejem. Po chwili dodajemy jajka i ponownie ucieramy. Do drugiej miski dajemy przesianą mąkę, proszek do pieczenia i cynamon. Wszystkie te składniki dodajemy do miski z mokrymi składnikami i mieszamy, na koniec dodajemy posiekane orzechy. Przygotowujemy foremki, wypełniamy je papilotkami, a te  ciastem do 1/3 ich wysokości kładziemy kostkę czekolady i przykrywamy łyżką ciasta, tak, by ostatecznie było na ok 2/3 foremki  i posypujemy brązowym cukrem. Pieczemy w 200 stopniach przez 25 minut. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy, ja nie dałam im ani chwili, musiałam spróbować.

Smacznego!!!





Autor: Stylowa Kuchnia o 01:27 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

piątek, 11 lutego 2022

Zupa cebulowa

 Zimą zupy są wskazane, rozgrzewają i zapełniają brzuchy, nawet jeśli tylko na chwilę. Zawsze marzyłam, żeby być w Paryżu, a ta zupa z nim mi się właśnie kojarzy. Jak mam gorszy humor to ona poprawia mi nastrój. Cebula zmienia się nie do poznania, znika jej nieprzyjemny zapach i robi się elegancka. W towarzystwie wina nabiera wykwintnego wyrazu, zwykła zupa, a jednak ma w sobie coś wyjątkowego. To podobno zupa biedoty, początkowo była bez bulionu i wina, a po licznych ulepszeniach zrobiła się tak pożądana przez bogaczy. Znajdziemy ją w każdej francuskiej książce kucharskiej.
  Przypomina mi to trochę małą czarną, niby zwykła sukienka, ale dodać jej długi zamek, koronkę, błyszczącą biżuterię, szpilki, albo czerwoną szminkę i dech zapiera.  
Przeczytałam, że zupa cebulowa ma dobroczynne działanie, po pierwsze zaspokaja głód i pragnienie, działa świetnie na sen i trawienie, a także sprawia, że poliki się rumienią. Poza tym podobno jest najlepsza na kaca!!! Nikogo nie namawiam do pijaństwa, ale każdemu może się przytrafić...
 Wiecie jak bardzo lubię dania z historią w tle, oto jedna z nich.
Podobno król Ludwik XV, który najwięcej uciech czerpał w sypialni i z kuchni. Otóż pewnego razu po powrocie z polowania okazało się, że spiżarnia w jego rezydencji jest prawie pusta. Było tam tylko kilka cebul, masło i szampan. Wykorzystał wszystkie znalezione składniki i przygotował z nich zupę. Wszyscy byli zachwyceni i w ten sposób trafiła do menu w Wersalu.
Druga z historii nawiązuje do naszego Stanisława Leszczyńskiego, który jechał z wizytą na dwór francuski, do córki Marii Leszczyńskiej, żony Ludwika XV. Zatrzymał się w gospodzie La Pomme d'Or, gdzie otrzymał od kucharza Apperta, zupę cebulową, smak tak go zachwycił, że wbiegł do kuchni i powiedział, że nie wyjdzie bez przepisu. Zawiózł go potem do Wersalu, a Appert zatytułował go w swojej książce "Onion soup a la Stanislas".
Mój przepis pochodzi z Kwestii Smaku, nie musiałam błagać kucharza o przepis, bo teraz przepisy są ogólnodostępne i każdy może skorzystać. 

ZUPA CEBULOWA                                               

Składniki:
* 900 g cebuli
* 2 łyżki masła
* 2 łyżki oliwy
* 250 ml białego wytrawnego wina
* 1 litr bulionu wołowego
* sól i świeżo zmielony pieprz
Dodatki:
* bagietka, pokrojona na kromki
   lub kromki chleba
* ząbek czosnku
* 150 g sera żółtego
* 4 żaroodporne miseczki 
   lub żaroodporny garnek




Przygotowanie:

Zaczynamy od obrania cebuli, zdejmujemy wierzchnią brązową warstwę, kroimy wzdłuż na pół i siekamy w poprzek na półplasterki. W dużym i szerokim garnku roztapiamy masło z oliwą, potem dodajemy cebulę, mieszamy i smażymy na średnim ogniu przez około 25 minut. Do czasu, aż cebula będzie skarmelizowana - miękka i lekko brązowa, zwiększamy ogień, wlewamy wino, mieszamy drewnianą łyżką, tak by zeskrobać z dna przyrumienioną cebulkę. Gotujemy przez 3 minuty następnie dodajemy wrzący bulion, zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze przez 25 minut. Doprawiamy solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. W tym czasie nagrzewamy piekarnik na 220 stopni C, kratkę ustawiamy poziom wyżej niż środkowa półka. Bagietkę kroimy na kromki i zapiekamy w tosterze, albo w piekarniku, potem nacieramy je przekrojonym ząbkiem czosnku. Do 4 małych żaroodpornych misek, bądź do garnka żaroodpornego nalewamy gorącą zupę i przykrywamy grzankami, a je posypujemy tartym serem, zapiekamy około 5 minut, aż ser się roztopi.
Zajadamy jak królowie, yummi!
Smacznego!!!







Autor: Stylowa Kuchnia o 12:17 3 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

czwartek, 10 lutego 2022

CYNAMONKI- cinnamon rolls

 Siedzimy w domu, zjedliśmy już wszystko co było możliwe. Zawsze mam w zapasie suszone drożdże, fantastyczny wynalazek. Czuję się coraz lepiej, siły wróciły można wygrzebać resztki z szafki i zrobić coś mega apetycznego. Padło na cynamonki, zapach surowego ciasta drożdżowego, rozwala mnie na łopatki, zostało już tylko pieczenie i obłędny zapach cynamonu. Jeszcze 20 minut i będziemy zajadać te pyszne słodkości, już nie mogę się doczekać. Aaaa zapomniałam posmarować je roztrzepanym jajkiem, to chyba mgła po Covidova hahaha. Uratowane!!! Jeszcze 10 minut i będziemy delektować się  cynamonowymi ślimaczkami. Lubię sobie rozwijać kolejne warstwy, ciepłe mleko smakuje z nimi wyśmienicie, palce lizać. Muszę przyznać, że najbardziej mi smakują te cynamonki, w których jest żurawina i orzechy, ale nie narzekam. Po to próbujemy, testujemy, żeby wybrać to co dla nas najlepsze. Nie wyobrażam sobie nikogo, kto mógłby czekać z ich konsumpcją, ale pamiętajcie najpyszniejsze są takie cieplutkie, następnego dnia ciasto robi się twardsze, ale to wcale nie przeszkadza, by zajadać je z cieplutkim mleczkiem.

Przepis pochodzi z blogu Kwestia Smaku

CYNAMONKI - CINNAMON ROLLS

Składniki:                                               

Ciasto:

* 250 ml ciepłego mleka

* 1 saszetka drożdży instant (7 g)

   lub 30 g świeżych drożdży

* 500 g mąki pszennej

* 50 g cukru

* szczypta soli

* 1 jajko

* 2 żółtka

* 70 g miękkiego masła

Do posmarowania:

* 1 jako

* 2 łyżki mleka

Nadzienie:

* 70 g mała

* 20 g cynamonu w proszku

* 2 łyżki cukru wanilinowego

* 1/2 szklanki drobnego cukru trzcinowego

* skórka starta z 1/2 cytryny

Lukier:

* sok z 1 cytryny

* 1,5 szklanki cukru pudru

Przygotowanie:

W rondelku podgrzewamy mleko, dodajemy drożdże instant, mieszamy i odstawiamy na 5 minut. Jeśli używamy świeżych drożdży, dokładnie je rozcieramy z łyżeczką cukru, aż zrobią się płynne, wtedy dodajemy łyżkę mąki oraz 50 ml mleka, mieszamy wszystko i odstawiamy na 10 minut. Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy cukier i sól, wszystko mieszamy i robimy wgłębienie, w które wlewamy mleko z drożdżami lub rozczyn ze świeżych drożdży i resztę mleka. Wszystko mieszamy łyżką, następnie zaczynamy wyrabianie, ja robiłam to mikserem z hakiem, dodajemy jajko i żółtka, po 5 minutach wyrabiania dodajemy masło i dalej wrabiamy przez 10 minut, aż ciasto będzie gładkie i sprężyste. Przykrywamy folią i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1,5 godziny do wyrośnięcia. Gdy czas minie  wykładamy ciasto na stolnicę i wyrabiamy jeszcze przez chwilę, aby pozbyć się pęcherzy powietrza. Ciasto dzielimy na 2 części i każdą rozwałkowujemy na placek o wymiarach 30 x 30 cm. Roztapiamy masło chwilę czekamy, aż ostygnie i smarujemy placki, a następnie posypujemy, przygotowaną mieszanką cukrów, cynamonu i startej skórki. Ciasto zwijamy w roladki i każdą przekrawamy na 12 plasterków o grubości około 2 cm. wszystkie układamy na dużej blaszce z piekarnika, ale należy zachować odstępy, bo roladki sporo urosną. Odstawiamy je w ciepłe miejsce na 45 minut do wyrośnięcia. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni C. Wierzch bułeczek smarujemy  roztrzepanym z mlekiem jajkiem i pieczemy około 20 minut. Na około 5 minut przed końcem pieczenia przygotowujemy lukier, sok z cytryny doprowadzamy do wrzenia i dodajemy cukier puder, wszystko mieszamy, aż powstanie jednolita masa. Po wyciągnięciu cynamonki polewamy lukrem i jemy, najpierw jednego, potem drugiego, trzeciego i nagle nie ma połowy blachy.

Smacznego!!!





Autor: Stylowa Kuchnia o 08:02 2 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

środa, 9 lutego 2022

Sernik czekoladowy z oreo

Serniki czekoladowe, tyle radości daje zaledwie jeden kawałek. Zdecydowanie polecam miłośnikom czekolady, uwielbiam czuć tę rozkosz, która towarzyszy każdemu kolejnemu kęsowi. Sernik jest bardzo szybki i bardzo prosty w wykonaniu, a przy tym obłędnie pyszny. Piekłam go już kilka razy, zawsze staje na wysokości zadania. Raz mi się zdarzyło nie dodać wszystkich składników, na balkonie została studząca się masa serowa, no cóż nie było szans na uzupełnienie braków. Sernik mimo wszystko wyszedł, moje łakomczuszki wciągną wszystko co słodkie.

Przepis podebrałam z blogu Mała Cukierenka.

Sernik czekoladowy z oreo

Składniki:                                               


Spód:

* 20 ciastek oreo

* 50g miękkiego masła 

Masa serowa:

* 500g sera na sernik

* 200g gorzkiej czekolady

* 3 łyżki kakao bez cukru

* 2 jajka

* 150 g śmietany kremówki 30%

* 1 łyżka mąki ziemniaczanej

* 110 g cukru

* 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

* 3 spore łyżki kwaśnej śmietany 12% lub 18%

Dodatkowo:

* 8 ciastek oreo

* 150 g malin

Przygotowanie:

Masa serowa: Śmietankę kremówkę przelewamy do rondelka i zagotowujemy. Zdejmujemy z ognia następnie dodajemy połamaną czekoladę i zostawiamy na około 30 sekund po czym mieszamy, aż czekolada się roztopi. Tak przygotowaną masę czekoladową nakrywamy folią spożywczą i odstawiamy do całkowitego ostygnięcia, powinna mieć temperaturę pokojową.

Spód: Do blendera przekładamy ciastka i miksujemy na piasek, dodajemy roztopione masło i mieszamy. Masę dajemy na dno tortownicy, o średnicy 21 cm wyłożonej papierem i wyrównujemy.

Gdy ostygnie masa czekoladowa, ustawiamy piekarnik na 150 stopni, góra i dół. Bierzemy się za dalsze przygotowanie masy serowej. Do dużej miski dajemy ser, przesiewamy kakao i mąkę, cukier wanilinowy, ekstrakt waniliowy oraz kwaśną śmietanę, wszystko mieszamy mikserem do powstania jednolitej masy. Wówczas dodajemy po jednym jajku za każdym razem mieszając do połączenia składników, nie za długo, żeby nie napowietrzyć masy. Na koniec dodajemy ostudzoną masę czekoladową i mieszamy do powstania jednolitej konsystencji. Tak przygotowaną masę wykładamy na ciasteczkowy spód i wyrównujemy, na wierzchu układamy połamane ciasteczka oreo, można delikatnie docisnąć. Wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 60-65 minut. Sernik nie wyrasta zbyt dużo, po wyjęciu ostudzić, posypać malinami i najlepiej przechowywać w lodówce, o ile jeszcze będzie co.

Smacznego!!!











Autor: Stylowa Kuchnia o 00:52 5 komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

wtorek, 8 lutego 2022

Pierniczki

 Pieczenie pierniczków to jeden z przyjemniejszych momentów przed świętami. Dla mnie to istotne dopełnienie bożonarodzeniowej atmosfery. Wspólne wykrawanie i pieczenie, to jeden z najlepszych elementów przedświątecznych przygotowań, każdy wybiera kształt dla siebie, żeby później pięknie polukrować. Nie tylko zapachem żyje człowiek, smak to jest to co przyprawia o dreszcze i pozwala poczuć ten klimat długo jeszcze po świętach.

Powstanie pierników było przypadkowe, legenda mówi, że pieprzu przypadkiem dosypał toruński piekarz Mikołaj Czan, a pomyłka stała  się źródłem jego bogactwa.

Zawartość drogich przypraw sprawiła,  że były niezwykle cenne. Najstarszy przepis pochodzi z  XVIII wieku był polecany jako lek na przeziębienie i niestrawność.

Jednym z najpopularniejszych rodzajów piernika jest katarzynka wypiekana od 25 listopada, czyli od dnia św. Katarzyny do Bożego Narodzenia. Wokół charakterystycznego kształtu katarzynki krąży wiele legend. Jedna z nich mówi, że Katarzyna była córką piekarza, która zastępując chorego ojca, musiała uzyskać zgodę czeladników i pozostałych mistrzów, a dziewczyna w roli mistrza cechu chleba miękkiego i niewarzonego -  to było nie do pomyślenia! Znała recepturę i bez trudu przygotowała porcję na piernik, jednak okazało się, że drewniane formy wyrzeźbione przez ojca zniknęły. Czyżby któryś z czeladników nie chciał, aby sprostała zadaniu? Nie chciała kłopotać mocno osłabionego już staruszka, więc postanowiła, że sama uformuje ciasto. Chwyciła nieduży cynowy kubeczek i zaczęła wycinać nim medaliony. Wkładała je parami do gorącego pieca. Lądowały blisko siebie, bo Katarzynka chciała zmieścić ich jak najwięcej. Tam, gdzie trzy pary połączyły się w jedno ciastko, powstał nieznany dotąd kształt. Dziewczyna była pełna obaw, ale poszła z nimi na rynek, okazało się, że tak posmakowały kupcom, że cieszyły się większym powodzeniem niż dotychczas.

Uwielbiam takie historie, powrót do przeszłości...


PIERNICZKI

(około 30 sztuk)

Składniki:                                                              


* 140 g miodu

* 200 g brązowego cukru

* 200g cukru

* skórka starta z 1 cytryny

* 1/2 łyżeczki mielonej 

   gałki muszkatołowej

* 1/4 łyżeczki mielonych goździków

* 1 łyżeczka sody oczyszczonej

* 500 g mąki

* 1 łyżeczka soli

* 1 roztrzepane jajko średniej wielkości

Dodatkowo:

* foremki do wykrawania

* lukier

* ozdobne cukiereczki

Przygotowanie:

Do dużego garnka dajemy miód, cukier, masło, startą skórkę cytryny i przyprawy. Często mieszając, podgrzewamy, dopóki cukier się nie rozpuści. Zwiększamy płomień i doprowadzamy mieszaninę do wrzenia, następnie zdejmujemy z ognia i dodajemy sodę oczyszczoną. Mieszanina będzie się pienić, mieszamy do połączenia się składników i zostawiamy do ostygnięcia na 15 minut. Do garnka dodajemy przesianą mąkę z solą i mieszamy, albo drewnianą łyżką, albo mikserem, kolejno dodajemy jajko i mieszamy tylko do połączenia składników. Zbyt długie mieszanie sprawi, że ciasto będzie klejące i trudno będzie je wyjąć z naczynia. Początkowo ciasto będzie się bardzo lepić, ale nie dodajemy mąki. Wykładamy ciasto na stolnicę i zagniatamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Owijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 1 godzinę. 

Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni C. Wyciągamy ciasto rozwałkowujemy na grubość 5 mm i wykrawamy foremkami kształty i przenosimy na wyłożoną papierem do pieczenia blachę. Pozostaw  między figurkami miejsce na rosnące ciasto. Pieczemy od 6- 10 minut w zależności od wielkości figurek, pierwszą porcję piekę zwykle dłużej, później piekarnik jest już lepiej rozgrzany więc 6-7 minut wystarcza w zupełności. Poza tym im dłużej pieczemy tym pierniczki będą twardsze. Zostawiamy na blasze ok 5 minut, a następnie przenosimy do całkowitego ostygnięcia na metalową kratkę.

Pierniczki będą twarde, ale po włożeniu do metalowej puszki fajnie zmiękną.

Smacznego!!!




Autor: Stylowa Kuchnia o 04:25 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

poniedziałek, 7 lutego 2022

Pierniczki czekoladowe z powidłami

W trakcie ich przygotowywania myślałam sobie, że to nie jest przepis na bloga, już miałam je zostawić w powijakach, ale ja się nie poddaję. Rzeczywiście rozwałkowywanie ciasta nie należało do przyjemności, kleiło się do stolnicy, do wałka, trzeba było podsypywać mąką. Jak widać nie wszystko przychodzi tak łatwo jakbyśmy tego oczekiwali, ale efekty mogą nas zaskoczyć. Smaczne, mięciutkie, pozwalające się wyciszyć, bo co dla jednych może być testem wytrzymałości, dla innych może przerodzić się w sukces. Choć początkowo miałam ochotę rzucić ciastem w diabły, to po doliczeniu do 10 zrobiło się już całkiem ciekawie. Wystarczy znaleźć sposób, żeby było łatwiej i do dzieła! Zdecydowanie nie polecam dla widzów o słabych nerwach!!!:D 

Przepis pochodzi z instagrama Beaty Śniechowskiej.


PIERNICZKI CZEKOLADOWE Z POWIDŁAMI

Ciasto:

Składniki:                                                      


* 325 g mąki pszennej tortowej

* 50 g masła

* 200 g miodu

* 100 g gorzkiej czekolady

* 1 jajko

* 1 łyżeczka sody oczyszczonej

* 1 łyżka kakao 

* 1 łyżka przyprawy korzennej

* szczypta soli

Polewa:

Składniki:

* 150 g gorzkiej czekolady

* 80 g śmietanki 30%

* 30 g masła

Doddatkowo:

* konfitura do przełożenia, np. śliwkowa, czarna porzeczka

* ozdoby cukrowe

* foremki do wykrawania

Przygotowanie:

Do garnka wkładamy masło, mód, posiekaną czekoladę i podgrzewamy, ale nie zagotowujemy. Mieszamy do połączenia się składników, zdejmujemy z ognia i studzimy. Następnie dodajemy wszystkie suche składniki i jajko, mieszamy drewnianą łyżką lub mikserem z hakiem. Ciasto zawijamy w folię spożywczą i schładzamy w lodówce przez 30 minut. Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni C, góra i dół. Po wyjęciu ciasto jeszcze raz zagniatamy, a następnie rozwałkowujemy na grubość ok 3 mm i wykrawamy kształty większą foremką. Na połowę wyciętych kształtów, mogą to być kółka, serduszka, gwiazdki, nakładamy konfiturę i przykrywamy drugim wyciętym kształtem wtedy mniejszą foremką wycinamy kształt co sprawia, że idealnie się ze sobą zespajają, nie trzeba dociskać. W sytuacji, gdy nie mamy mniejszej foremki wystarczy docisnąć brzegi, wtedy lepiej to już zrobić na blaszce. Pieczemy około 8-12 minut. Pierniczki studzimy na kratce, a potem przygotowujemy polewę.

Polewa:

Do rondelka wlewamy wodę około 1/4 wysokości, na rondelku ustawiamy metalową miseczkę, do niej dajemy czekoladę połamaną na kawałeczki, śmietankę i masło. Ostudzone pierniczki maczamy w polewie, a następnie dekorujemy cukiereczkami. Pierniczki są gotowe do jedzenia, nie trzeba ich dawać do pojemnika, żeby zmiękły.  Spokojnie możemy je przetrzymywać około 2 tygodni.

Smacznego!!!




 


Autor: Stylowa Kuchnia o 07:20 3 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

niedziela, 7 listopada 2021

Cynamonki

 Uwielbiam cynamonki, najlepsze są te jeszcze ciepłe, mięciutkie i pachnące cynamonem. Te małe smakołyki ucieszą każdego, nawet Emilka zajadała z apetytem, a to bardzo wymagająca osóbka. Bardzo lubię widok tych małych zawijańców w formie, szczególnie, gdy już urosną, na początku widoczne są szczeliny, a potem tak  pięknie zapełniają całą formę, jakby wokół  działała magia.

W ciastach drożdżowych nie lubię procesu zagniatania ciasta, bo choć można sobie dzięki temu wypracować mięśnie, to jednak nie jest to argument, który przekonałby mnie do tego.  Tak samo bardzo lubię obserwować wyrastanie drożdży, a jednak wolę użyć tych w proszku bo jest szybciej, o tych w kostce zwykle zapominam i częściej lądują w koszu niż na stole. Bardzo cenię suche drożdże, dla mnie to fantastyczny wynalazek, lubię mieć je zawsze w zapasie, przydają się w najmniej oczekiwanych momentach.  To prawie jak  w życiu prywatnym, dobrze mieć w zapasie dobry uczynek, bo nigdy nie wiadomo kiedy dobro do nas wróci... Traktujmy innych tak jakbyśmy chcieli, aby ktoś nas potraktował. Wiadomo, że sporo ludzi teraz nie wie co to empatia, szacunek czy zrobienie czegoś bezinteresownie potrafią tylko oczekiwać, ale jeśli nie jest nam to obce i w drugiej osobie widzimy człowieka, a nie tylko środek do osiągnięcia celu, to dobro, i nasze zadowolenie rośnie, podobnie jak nasze cynamonki.

Bułeczki najlepsze są cieplutkie, jeśli chcemy je zachować do następnego dnia, to po wystudzeniu, najlepiej jest je przykryć, ciasto drożdżowe szybko wysycha. W smaku nie są już takie same jak w dniu pieczenia, ale mimo wszystko smakują wyśmienicie. Idealnie sprawdzą się  jako dodatek do cieplutkiego mleka z miodkiem czy gorącej czekolady. Każdy może oderwać swój kawałek ciasta i poczuć tę radość, bo mnie zawsze pojawia się uśmiech jak tylko biorę je do ręki.

Jako dodatek do nadzienia można też dodać otartą skórkę z cytryny, czy pomarańczy.

 Przepis nieco zmodyfikowany pochodzi z blogu Moje Wypieki.

Cynamonki                                               



Składniki na 2 blachy:

* 250 ml letniego mleka

* 2 jajka

* 4 szklanki mąki pszennej (250 ml)

* 100 g cukru

* 125 g masła roztopionego

* 20g suchych drożdży

* duża szczypta soli

Nadzienie:

* 60g roztopionego masła

* 110g brązowego cukru

* kilka łyżek cynamonu

* 3 łyżki zmielonych orzechów włoskich

* 3 łyżki pokrojonej żurawiny 

Lukier:

* 1 szklanka cukru pudru

* 2 łyżki wrzatku

* 1łyżka soku z cytryny

Przygotowanie:

Mąkę pszenną przesiewamy, mieszamy z suchymi drożdżami, dodajemy resztę składników i wyrabiamy mikserem z hakami. Pod koniec dodajemy roztopione masło. Ciasto wyrabiamy tak długo, aż będzie miękkie i sprężyste, wtedy formujemy kulę i wkładamy do oprószonej mąką miski, przykrywamy ręcznikiem kuchennym. Odkładamy w ciepłe miejsce, ja daję przy kaloryferze, na około 1,5h, aż ciasto podwoi swoją objętość. P o tym czasie wyjmujemy na stolnicę i ponownie wyrabiamy, teraz zrobiłam to ręcznie. Ciasto dzielimy na dwie części, każdą z nich rozwałkowujemy na prostokąt o wymiarach około 35x30 cm. Wówczas smarujemy  połową składników na nadzienie ( druga połowa zostaje na drugą połowę ciasta ) najpierw masłem, a następnie posypujemy pozostałymi składnikami i zwijamy jak roladę. Tak zwinięte ciasto kroimy ostrym nożem w plasterki. Formę na tartę smarujemy masłem i układamy pokrojone kawałki, zostawiając spore odstępy, bo ciasto sporo urośnie. Tak przygotowaną formę przykrywamy ręcznikiem i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 45minut. Najlepiej rosły mi jak zostawiłam drugą porcję na kuchence, podczas rozgrzewania piekarnika i pieczenia pierwszej tury.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180stopni i pieczemy około 15-17 minut, można wyjąć i studzić na kratce, ja zostawiłam w formie i  jeszcze ciepłe polałam lukrem. 

Lukier: Do miseczki dajemy cukier, wodę i sok z cytryny, grzbietem łyżki ucieramy lukier.

Smacznego!!!




Autor: Stylowa Kuchnia o 13:33 3 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

wtorek, 26 października 2021

Gulasz z łopatki wieprzowej

Jeden z lepszych jakie jadłam. Prawdziwa pyszka, nawet Emka zachwycała się rozpływającym się w ustach mięskiem. Jakość łopatki ma ogromne znaczenie. Jednego razu dostałam piękny kawał mięsiwa, zero tłuszczu, nie mogłam zamarzyć sobie piękniejszego, jednak następnym razem dostałam już gorszy, ale gulasz i tak wyszedł wyśmienity. Ważne jest też, aby piwo było pszeniczne, jednego razu dałam piwo chmielowe i smak nie był już taki sam. Byłam w trzech sklepach i ani jednego nie znalazłam, gdy nagle moim oczom ukazało się bezalkoholowe pszeniczne, wzięłam czym prędzej, byłam tak zadowolona z siebie. Dotarłam do domu, otworzyłam i już miałam wlewać, gdy poczułam słodki zapach, to była marakuja. W ten sposób zostałam zmuszona użyć piwa chmielowego, nie było tragedii, smak był dobry, ale w pszenicznym o wiele lepiej smakowało. Przepis pochodzi z blogu Kwestia Smaku.

GULASZ Z ŁOPATKI  WIEPRZOWEJ                 



Składniki:

6 porcji

* 1 kg łopatki wieprzowej

* 1 cebula

* 3 ząbki czosnku

* 2 łyżki oliwy

* 200 g chudego boczku

* 500 ml piwa pszenicznego

  lub cydru

* 250 ml bulionu

* 2 średnie marchewki 

* 200 g pieczarek

* 1/2 szklanki passaty

* 1 łyżka masła

* 1 łyżka mąki ziemniaczanej

* 1 łyżka maki pszennej

* przyprawy:

- 3ziela angielskie

- 2 liście laurowe

- 2 szczypty soli morskiej

- 2 szczypty pieprzu

- 1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku

- 1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku

- 1/2 łyżeczki suszonego oregano

Przygotowanie:

Mięso kroimy w kostkę około 1,5 cm. Obieramy cebulę i kroimy w kosteczkę. W dużym garnku rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę i podsmażamy przez 5 minut co chwilę mieszając. Obieramy czosnek i wyciskamy do cebuli i podsmażamy jeszcze przez jakąś minutę. Zwiększamy ogień i dodajemy mięso, doprawiamy je solą i pieprzem i stopniowo obsmażamy co chwilę mieszając. gdy już całe mięso będzie obsmażone dodajemy podsmażony boczek oraz przyprawy: ziele angielskie, liście laurowe, słodką i ostrą paprykę oraz suszone oregano. Smażymy przez kilka minut co chwilę mieszając, następnie wlewamy piwo i zagotowujemy na większym ogniu. Dodajemy gorący bulion, przykrywamy garnek, ustawiamy na mniejszy ogień i gotujemy przez 1,5 godziny. Dodajemy obraną i pokrojoną na plasterki marchewkę oraz pokrojone na półplasterki pieczarki, przecier, masło, wszystko mieszamy, przykrywamy i gotujemy  jeszcze przez godzinę do miękkości mięsa. Sprawdzamy czy nie trzeba dosolić, może być tak, że passata jest słona, dlatego przed dosypaniem soli lepiej sprawdzić. Dla zagęszczenia sosu dodajemy obydwie mąki, najlepiej przesiać przez sitko, mieszamy i gotujemy  jeszcze około 1-2 minuty. 

Podajemy z kaszą, ryżem, ziemniakami, kluskami śląskimi, ogóreczkiem kiszonym,  sałatę ze śmietaną lub jakąkolwiek inną ulubioną surówką.





 

 

 

 



Autor: Stylowa Kuchnia o 13:32 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

wtorek, 19 października 2021

Wytrawne pancakes z jajkiem sadzonym i boczkiem

 Sama nigdy nie wpadłabym na taki pomysł. Nie wiem dlaczego nigdy mi to nie przyszło do głowy? Przecież to jest to co Emka lubi najbardziej. Pomysł .pojawił się w pracy podczas porannego spotkania, gdy dziewczyny opowiadały co ciekawego zjadły i w jakiej fajnej kawiarni były. W ten sposób usłyszałam o wytrawnych pancakes z jajkiem sadzonym i boczkiem. Tak, tak, Emka oszaleje jak jej to zrobię! Przeszukałam czeluści internetu i pojawił się przepis. Nie pozostało noc innego jak tylko zabrać się do roboty. No więc przepi8s jest idealny dla osób, które nie wiedzą za bardzo co przygotować na obiad i nie mają za dużo czasu. Dla mnie jest pychaaa!

WYTRAWNE PANCAKES                                      


Z JAJKIEM SADZONYM I BOCZKIEM

Składniki:

* 1 szklanka mąki 

* 3/4 szklanki mleka

* 1 jajko

* 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

* duża szczypta soli

* 2 łyżki oleju do smażenia 

* 2 łyżki  sera cheddar

(tarty, albo pokrojony w kostkę)

* 2 łyżki boczku, salami pokrojonych w kostkę

* 2 łyżki szczypiorku

* jajko sadzone ( w zależności od ilości osób)

* cienkie plasterki wędzonego boczku (w zależności od ilości osób)


Przygotowanie:

Na patelni podsmażamy  boczek, a po chwili dodajemy salami. Do miski dajemy mąkę, mleko, jajko, sól i proszek do pieczenia, wszystko mieszamy mikserem. Po połączeniu składników dodajemy boczek, salami, cheddar i posiekany szczypiorek. Jeżeli ciasto będzie zbyt gęste można dodać 2-3 łyżki mleka.

Na patelni rozgrzewamy olej, łyżką nakładamy porcje ciasta i smażymy z obu stron na złoty kolor.

W tym samym czasie na drugiej patelni rozgrzewamy olej, wbijamy jajko, zmniejszamy płomień posypujemy solą, przykrywamy pokrywką i smażymy, aż białko się zetnie.

Układamy placek na placku na nim przesmażony plaster boczku i jajko sadzone, a następnie posypujemy szczypiorkiem i świeżo mielonym pieprzem.

Smacznego!!!









    • Wszystkie
    • Boże Narodzenie
    • Ciasta
    • Ciasteczka
    • Czekolada
    • Desery
    • Dodatki
    • Drób
    • Grill
    • Jajka
    • Kuchnie świata
    • Makarony
    • Mięso
    • Muffiny & babeczki
    • Naleśniki & placuszki
    • Napoje
    • Obiady
    • Owoce
    • Pieczywo
    • Pierogi & kluski
    • Pizza
    • Przekąski
    • Przetwory
    • Ryby & owoce morza
    • Śniadania
    • Sosy
    • Surówki & sałatki
    • Święta
    • Tarty
    • Vege
    • Warzywa
    • Zupy

Autor: Stylowa Kuchnia o 13:05 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

poniedziałek, 20 września 2021

Sernik krakowski

 Sernik ten piekę już od jakiegoś czasu, ale znikał szybciej niż zdążyłam zrobić zdjęcie. Nigdy nie byłam zwolenniczką tradycyjnych serników, zawsze wydawały mi się za suche, ale tym razem zostałam przymuszona. Mój szwagier uwielbia sernik z lukrem i moja mama zawsze męczyła mnie "dodaj lukier!". Po kilku razach testowania lukru przy różnych sernikach postanowiłam zrobić sernik krakowski, prawie "królewski" od początku do końca. Nie uważam, że to był błąd, gdyż dzięki temu odkryłam ten klasyk i jestem zachwycona! Tym razem przystroiłam go odświętnie i wygląda prawie jak mazurek. Tak to już jest z tymi przepisami, że wpadają tylko wtedy, gdy mam do nich zdjęcie, a o to wcale nie jest łatwo. Najgorszy jest brak aparatu, ale już przestawiłam myślenie i robię je aparatem w telefonie, bo umykało mi to co w tym wszystkim najważniejsze, radość z pieczenia i gotowania, a potem przedstawianie tego innym. Po tylu latach nieco zmieniło się moje podejście do pewnych kwestii, chyba każdy ma taki moment w życiu.

                               

 SERNIK KRAKOWSKI

Ciasto kruche:

* 350g mąki pszennej

* szczypta soli

* 1łyżeczka proszku do pieczenia

* 1 cukier waniliowy

* 1/2 szklanki cukru

* 170g masła

* 1 jajko

* 2 żółtka

Masa serowa:

* 1 kg zmielonego tłustego twarogu

* 250 g masła

* 1 i 1/2 szklanki cukru pudru

* 8 żółtek i 5 ubitych białek

* starta skórka z pomarańczy

* 50 g mąki ziemniaczanej ( 3 łyżki)

* 1/3 szklanki rodzynek

* 4 łyżki smażonej skórki pomarańczowej

Lukier cytrynowy:

* sok z 1/2 cytryny

* ok. 2/3 - 1 szklanki cukru pudru


Przygotowanie:

Do mąki dodajemy sól, proszek do pieczenia, cukier waniliowy, cukier oraz pokrojone w kosteczkę zimne masło. Miksujemy mieszadłem miksera, aż powstanie drobna kruszonka, wtedy dodajemy jajko, żółtka i łączymy składniki w jednolite ciasto. Formujemy kulę, zawijamy w folię i na 30 minut wkładamy do lodówki.

Masa serowa:

Połowę żółtek ubijamy z połową cukru pudru. Dalej ubijając dodajemy po jednym żółtku i po trochę cukru pudru. Ser wraz z masłem przepuszczamy 3 razy przez maszynkę lub wszystko razem dobrze miksujemy. Ubijamy białka na sztywną pianę.  Ser z masłem dodajemy porcjami do żółtek i dokładnie miksujemy. następnie dorzucamy skórkę startą z pomarańczy, mąkę ziemniaczaną i wszystko dokładnie miksujemy. Na koniec przy pomocy szpatułki delikatnie łączymy z bakaliami i ubitą na sztywno pianą z białek.

Piekarnik nagrzewamy  do 180 stopni C, góra i dół, bez termoobiegu. Prostokątną formę o wymiarach 20x30cm smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia. Stolnicę podsypujemy mąką, następnie 2/3 ciasta rozwałkowujemy i wykładamy na spód blaszki, dziurkujemy widelcem. Z pozostałego ciasta formujemy wałeczki ( ja je rozwałkowywała, bo jakoś mi brakowało, a w ten sposób paski były dłuższe) i obtaczamy je w mące. Na spód wylewamy masę serową, a na wierzchu układamy na ukos wałeczki (u mnie paski), tak aby utworzyły kratkę. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez około 50-55 minut na złoty kolor. Sernik studzimy.

Lukier cytrynowy:

Wyciskamy sok z cytryny i podgrzewamy, aż będzie gorący, stopniowo dodajemy cukier puder i mieszamy. Lukier studzimy i polewamy po chłodnym serniku.

Smacznego!!!





Autor: Stylowa Kuchnia o 12:50 1 komentarz:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

niedziela, 19 września 2021

Sernik z jeżynami

W tym roku przypadł mi do obrabiania ogródek, nie poradziłam sobie z nim za dobrze. Najpierw wszystko co było posiane zeżarły obrzydliwe ślimaki, potem tak obrosło trawskiem, że w męczarniach, ale wyplewiłam, a potem przyszły wakacje i znów zarosło. Nie pozostało mi nic innego jak  zaśpiewać "...Mała znów zarosłaś...".  W tym moim ogródku wyrosły piękne jeżyny i musiałam coś z nimi zrobić, padło na sernik i nie żałuję. Przepis wzięłam z blogu Mała Cukierenka, lubię tam zaglądać, gdy szukam przepisu, który na pewno wyjdzie. Muszę przyznać, że robi się raz dwa. Najważniejsze nie trzeba mielić sera, dajemy wiaderkowy, a dzięki pieczeniu w kąpieli wodnej, nabiera niesamowitego smaku. Nie zrażajcie się do kąpieli, wiem jak to brzmi, ale naprawdę nie jest to takie trudne jak się wydaje, a serniki wychodzą świetne. Dla mnie było troszkę za mało cukru, chociaż może to i dobrze, bo mimo wszystko nie warto z nim przesadzać. Moje jeżyny były słodziutkie, więc nie było potrzeby posypywania ich cukrem pudrem, ale często zdarza się, że są mega kwaśne i wtedy jak najbardziej się przyda. Robiłam też mini serniczki, Emka jadła jeszcze gorący i dołożyła sobie czekoladę, która jak widać fajnie się roztopiła. Dziecięce pomysły bywają najlepsze.

SERNIK Z JEŻYNAMI              



Składniki: 

Spód:

* 150g herbatników

* 50g wiórków kokosowych

* 90 g masła 

Masa serowa:

* 1kg gotowego sera na sernik 

* 5 łyżek kwaśnej śmietany 12% lub 18%

* 150 g cukru

* 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

* 100g wiórków kokosowych

* 2 kopiaste łyżki mąki ziemniaczanej

* 3 duże jajka

* 220 g umytych jeżyn

Wierzch:

* 2 łyżki dżemu jagodowego

* około 200g umytych jeżyn

* cukier puder do posypania


Przygotowanie:

Spód:

Dno tortownicy o średnicy 20 cm wysokości 9 cm  lub średnicy 23cm wysokości ok 6,5 cm wykładamy papierem. Do blendera wkładamy herbatniki i wiórki kokosowe, wszystko miksujemy w drobny pył, przekładamy to do miski, dodajemy roztopione masło i dokładnie mieszamy. Wilgotną masę  przekładamy na dno, dociskamy i wyrównujemy. 

Masa serowa:

Najpierw w blenderze miksujemy wiórki kokosowe. Następnie do miski dajemy ser, śmietanę, cukier i ekstrakt waniliowy, wszystko miksujemy na najmniejszych obrotach. Po połączeni składników dajemy po jednym jajku i po każdym miksujemy przez około 10 sekund. Na koniec dorzucamy jeżyny i mieszamy szpatułką.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150 C. Tortownicę owijamy dwa razy folią aluminiową, łącznie z dnem. Można zobaczyć film instruktażowy przygotowany przez właścicielkę blogu Mała Cukierenka. Tak przygotowaną tortownicę wkładamy do większej, kwadratowej blaszki lub naczynia żaroodpornego. Na dno tortownicy wykładamy masę serową z jeżynami i wyrównujemy. Blaszki wstawiamy do piekarnika i do większej blaszki wlewamy tyle gorącej wody, by sięgała mniej więcej do 1/3 wysokości tortownicy.  Sernik pieczemy przez 65-70 minut. Można piec na najniższym poziomie, ja piekłam na drugim od dołu. Po wyjęciu z piekarnika odstawiamy do całkowitego wystygnięcia, wtedy zdejmujemy folię aluminiową i wkładamy na noc do lodówki. Następnego dnia nożem oddzielamy sernik od tortownicy, wyjmujemy rozsmarowujemy dżem i posypujemy jeżynami, a jeśli jest taka potrzeba cukrem pudrem.

 Smacznego!!!

 




 

Autor: Stylowa Kuchnia o 13:17 1 komentarz:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

wtorek, 27 kwietnia 2021

Kurczak ze szparagami w sosie zsuszonych pomidorów


Przepis ten przetestowałam już w zeszłym roku. Byłam zachwycona efektem, ale nie udało mi się nic napisać. Nadrabiam to teraz. Jeśli nie macie pomysłu ma obiad, to ten przepis sprawdzi się idealnie, zarówno na codzienny obiad, jak i na przyjęcie gości. Emka zerka z ukradka i pewnie zastanawia się czy to jest tak dobre jak o tym mówimy, czy jak zwykle zrobi kęs i podziękuje. Smakowało jej mięso z boczkiem. Szparagi i suszone pomidory poszły w odstawkę, to jeszcze nie czas.

 Przepis wykorzystałam z blogu Kwestia Smaku. Wyjątkowo na co dzień. 


KURCZAK ZE SZPARAGAMI W 

SOSIE Z SUSZONYMI POMIDORAMI


SKŁADNIKI:

(2-4 porcje)

* 500g filetow z kurczaka

   (2sztuki)

* 2 ząbki czosnku

* sól pieprz do smaku

* 1/2 łyżeczki słodkiej czerwonej

   papryki w proszku

* 1/3 łyżeczki ostrej papryki

    w proszk

* 1/2 łyżeczki kurkumy

* 10 szparagów 

* 4 plasterki cienko pokrojonego

   boczku, może być też gotowy pokrojony

   już w kostkę

* 1 łyżka oliwy

* 1 łyżka masła 

* 2/3 szklanki bulionu

* 6-7 kawałków suszonych

   pomidorów

* 1/2 szklanki śmietanki 36%

*  w razie potrzeby 1 łyżeczka mąki 

* 1 łyżka posiekanej natki 

Przygotowanie:

Filety kurczaka doprawiamy solą, pieprzem, nacieramy czosnkiem. Paprykę i kurkumę mieszamy z oliwą w miseczce, wkładamy kurczaka i dokładnie natłuszczamy. Odstawiamy do zamarynowania na około 0,5 godziny.

W tym czasie gotujemy szparagi, wrzucamy na wrzącą wodę i gotujemy przez 4 minuty. Na patelni podsmażamy pokrojony w kostkę boczek.

Na patelni topimy masło, wkładamy filety i smażymy na umiarkowanym ogniu około 3 minuty z każdej strony. Następnie wlewamy goracy bulion, przykrywamy i zagotowujemy. W tym czasie filety przewracamy co 3 minuty na inną stronę.

Następnie zdejmujemy pokrywkę, dodajemy do śmietanki kilka łyżek sosu wytworzonego podczas podsmażania, a wtedy możemy już dodać całość do  garnka i zagotować. Pozostawiamy na ogniu jeszcze przez 7 minut, w międzyczasie przewracamy jeszcze 2-3 razy mięso. W połowie dodajemy też pokrojone suszone pomidory. Jeśli na koniec sos nie jest gęsty, możemy dodać mąkę, przesuwając ja na sitko, mieszamy i ponownie zagotowujemy. Na koniec dokładamy szparagi, mięso posypujemy boczkiem i natką pietruszki. 

Możemy  podać z ziemniakami, ryżem, kaszą bulgur.

Smacznego!!!



Autor: Stylowa Kuchnia o 02:13 6 komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Szukaj na blogu

O nas

Stylowa Kuchnia
Wyświetl mój pełny profil

Przelicznik

Archiwum bloga

  • ▼  2022 (15)
    • ▼  października (2)
      • Muffiny z nutellą i śliwkami
      • Tarta z białą czekoladą i malinami
    • ►  września (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (8)
  • ►  2021 (8)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (2)
    • ►  września (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2020 (8)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
  • ►  2019 (8)
    • ►  października (1)
    • ►  września (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2017 (14)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (2)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2016 (11)
    • ►  października (4)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (2)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2015 (26)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (2)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (5)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2014 (69)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (6)
    • ►  września (4)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (9)
    • ►  maja (10)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (6)
    • ►  lutego (5)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2013 (30)
    • ►  grudnia (8)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (9)
    • ►  września (6)
    • ►  sierpnia (3)

Popularne posty

  • Zupa z bobem
  • Mini chałki
  • Chlebek nadziewany szpinakiem i serem feta
  • Bułeczki drożdżowe z serem
  • Zupa krem z dyni
  • Chleb szwajcarski

NIE KRADNIJ

Akcja: Nie kradnij zdjęć!

Durszlak

Durszlak.pl

Zmiksowani

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów

Wykrywacz smaku

Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl
myTaste.pl

odszukaj

Odszukaj.com - przepisy kulinarne

Translate

Ewelina Kaczorowska. Motyw Prosty. Obsługiwane przez usługę Blogger.