wtorek, 26 lutego 2019

Gofry



Pyszne i chrupiące wspomnienie wakacji. Chyba nie ma osoby, która w ten sposób nie myślałaby o gofrach z bitą śmietaną, owocami i słońcem smagającym twarz. U dzieci ten zapach wywołuje ślinotok, u dorosłych zdecydowanie też :D
Jest to pierwszy przepis, który wypróbowałam, ale na pewno nie jedyny i jeszcze przetestuję inne wersje. Czas na Goferowe Szaleństwo!!!
Korzystałam z przepisu z blogu Kwestia Smaku.


GOFRY

Składniki:                                                                   

 * 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
 *  1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
 *  szczypta soli
 *  2 łyżeczki cukru pudru lub kryształu
 * 1łyżka cukru wanilinowego
 * 2 jaja
 * 1/2 szklanki oleju roślinnego (np. słonecznikowego)
    lub roztopionego masła
 * 1 i 1/3 szklanki mleka





Przygotowanie: 

Mąkę wsypujemy do miski, dodajemy proszek do pieczenia, sól, cukier waniliowy. Wszystkie składniki mieszamy, a następnie dodajemy jajka, olej roślinny i mleko. Miksujemy wszystko na gładką masę, do czasu, aż  wszystkie składniki się połączą. Jeśli mamy chwilę możemy odstawić ciasto na 15 minut, aby odpoczęło.
Rozgrzewamy gofrownicę, nakładamy ciasto chochelką i wypukłą stroną łyżki rozprowadzamy dokładnie po całej powierzchni. Pieczemy przez około 3-3,5 minuty lub przez czas podany w instrukcji.
Gofry po upieczeniu  odkładamy na metalową kratkę, podajemy z bitą śmietaną, owocami, marmoladą, dżemem, nutellą, posypane tylko cukrem pudrem lub polane syropem klonowym.

Smmacznego!!!






wtorek, 12 lutego 2019

CRUFFINY Z CYNAMONEM

Bardzo lubię weekendowe Wypiekanie na Śniadanie, zawsze jest jakiś ciekawy przepis. Niestety ostanio nie mogę się w weekend zabrać za pieczenie, zwykle nadrabiam w tygodniu. Po raz pierwszy spotkałam się z CRUFFINAMI, bardzo ciekawa nazwa. W ramach wyjaśnienia jest to połączenie croissantów i muffin, bardzo smaczne jak się okazuje, z wierzchu przyjemnie chrupiące, a wewnątrz mięciutkie. Ja dodałam dodatkowo drobniutko posiekane orzechy włoskie, można cynamon zmieszać z cukrem, bo  cruffiny nie są zbyt słodkie. Można wydrążyć środek i wypełnić je nutellą, albo dżemem, można też dodatkowo udekorować bitą śmietaną.
Przepis pochodzi z bloga Smaki Maroka
 
CRUFFINY Z CYNAMONEM                                      


 
Składniki: 12 sztuk

  • 450 g mąki pszennej
  • 2 płaskie łyżki cukru
  • 20 g świeżych drożdży
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 185 g ciepłej wody
  • 80 g miękkiego masła + 130 g do smarowania
  • cynamon
  • orzechy włoskie, bardzo drobno posiekane
  • cukier puder





Przygotowanie: 

   Do miseczki kruszymy drożdże, dodajemy łyżeczkę cukru i łyżeczkę mąki, a także kilka łyżek ciepłej wody, mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut, do wyrośnięcia drożdży.
Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy cukier, sól, wodę i wyrośnięte drożdże, ciepłą wodę i całość miksujemy, a następnie po kawałeczku dodajemy  miękkie masło- 80 g. Następnie wyrabiamy gładkie i elastyczne  ciasto, przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia  na 60 minut. Ciasto wyjmujemy na blat podsypany mąką i formujemy placek, który dzielimy na 6 części. Z każdej części formujemy wałek i rozwałkowujemy tak cienko jak tylko się da, bardziej na długość niż na szerokość. Osiągając wymiary 80x140cm. Tutaj można dokładnie zobaczyć krok po kroku  jak zwijać cruffiny klik.  
Wierzch rozwałkowanego, owalnego placka smarujemy dokładnie masłem (ok. 20g na jedną porcję ciasta), posypać cynamonem i posiekanymi orzechami. Następnie ciasto ciasno zwijamy w rulon i rozciągamy na boki, przykryć ściereczką i odłożyć do odpoczynku.
Zaczynamy od rulonu, który był skręcony jako pierwszy, przecinamy wzdłuż na dwie równe części. Zwijamy w ślimaka, pamiętając, aby rozcięcie było zawsze na wierzchu, a końcówkę ciasta chowamy do środka.
Cruffiny układamy w formie na muffiny, dobrze wysmarowanej masłem i odstawiamy na pół godziny do wyrośnięcia.
Piekarnik rozgrzewamy do 190 stopni, góra i dół, pieczemy około 25 minut. Studzimy w formie, a przed podaniem posypujemy cukrem pudrem lub nadziewamy nutellą, albo dżemem.

Smacznego!!!




 

środa, 30 stycznia 2019

Bułeczki angielskie

Ja wracam do pisania i moje ulubione "Wypiekanie na śniadanie" też powraca. Niestety nie udało mi się dołączyć do akcji w weekend, ale nie mogłam sobie odmówić przyjemności upieczenia tych bułeczek. Całe szczęście, że nie odpuściłam, bo wyszły pyszne. Najlepsze jeszcze ciepłe i puchate. Ciasto w trakcie wyrabiania jest luźne, ale dosypałam troszkę więcej mąki i udało się uformować kulę. Jeszcze nie raz je upiekę, trochę trwa nim wyrosną, ale w trakcie można zrobić coś dla siebie, ja poszłam pobiegać. Tak sobie myślę, że latem mogłabym nawet wcześniej wstać, żeby rano mieszkanie wypełniło się zapachem świeżo pieczonego pieczywa, ach jak ja to lubię :D    
Wraca do mnie radość z gotowania, pieczenia, cudownie jest wrócić. Uczę się konsekwentnego działania, ciągle jeszcze sporo przede mną. Przede wszystkim chciałabym, aby moje dziecko wyrobiło w sobie taki nawyk, ale dla niej ciągle to za dużo hehe. Ponieważ ciągle słyszę od niej "czekaj" zadań do wykonania przybywa. Pojawia się frustracja, a następnie tekst
"ja już tłumaczyłam, że nie jestem podwojona i nie mogę zrobić dwóch czynności jednocześnie." Potem wybiera priorytety, ale trzeba dużo cierpliwości, nim efekt będzie widoczny. No cóż po prostu jaka matka taka córka heehe

BUŁECZKI ANGIELSKIE
 
Składniki: 12-14 sztuk                      



Ciasto:
* 350g mąki tortowej
* 150ml mleka 3,2%
* 100g cukru
* 1 opakowanie cukru waniliowego
* 4 żółtka
* 1 białko
* 50g roztopionego masła
* 22g świeżych drożdży
* duża szczypta soli
 

Kruszonka: 

* 40g mąki pszennej tortowej
* 30g masła
* 25g cukru

Przygotowanie:

Drożdże przekładamy do miseczki, dodajemy łyżkę cukru, dolewamy letnie mleko i dwie łyżki maki, wszystko razem mieszamy,odstawiamy w ciepłe miejsce na 15-20 minut aby rozczyn zaczął pracować.

Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy cukier, cukier waniliowy, szczyptę soli, dolewamy rozczyn drożdżowy, wszystko mieszamy, dodajemy żółtka i roztopione masło, wyrabiamy gładkie, elastyczne ciasto. Z ciasta formujemy kulę, odkładamy ją do miski, przykrywamy ściereczką, odstawiamy w ciepłe miejsce na około 45 minut do godziny, aby ciasto podwoiło swoją objętość.

Po wyrośnięciu ciasto ponownie zagniatamy, dzielimy na 12-14 równych kawałków, formujemy bułeczki, układamy je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, zachowujemy odstępy. Bułeczki przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 20 minut aby wyrosły.

Do miseczki wrzucamy mąkę, dodajemy cukier i masło. Wszystkie składniki zagniatamy do uzyskania konsystencji kruszonki.

Wierzch wyrośniętych bułeczek smarujemy rozkłóconym białkiem i posypujemy kruszonką.

Piekarnik nagrzewamy do 190stopni /termoobieg/, bułeczki pieczemy 12-14 minut.


Smacznego!








sobota, 26 stycznia 2019

Mocno czekoladowe ciasto z dynią

Obłędne! Dawno nie jadłam tak czekoladowego ciasta. Zasmakowało nawet Emce. Dałam jej dwa kawałki do szkoły i po powrocie usłyszałam "kolega pytał, gdzie kupujesz takie ciasto?" i co mu odpowiedziałaś? "moja mama sama piecze". Jakie do miłe, potem uświadomiłam ją, że to ciasto z dynią, nie mogła uwierzyć, ale o dziwo nie przeszkadzało jej to w zjedzeniu kolejnego kawałka.
Ciasto jest dość wilgotne, bardzo przyjemnie się je zjada, na pewno zbyt długo nie poleży.
Korzystałam z przepisu z blogu Mała Cukierenka.



Mocno czekoladowe ciasto z dynią                       


Składniki:                                                     

* 1 i 1/3 szklanki mąki pszennej
* 2/3 szklanki kakao bez cukru
* 1 płaska łyżeczka sody
* 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
* szczypta soli
* 80 ml oleju
* 1/2 szklanki jogurtu naturalnego
* 1 szklanka cukru
* 2 jajka
* 2/3 syklanki puree z dyni
* 100 g czekolady (dałam pół mlecznej i pół gorzkiej)




Przygotowanie:

Puree z dyni: Dzień wcześniej przygotowujemy puree z dyni.  Wydrążoną dynię kroimy na mniejsze kawałki, razem ze skórką. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C. Blaszkę  wykładamy papierem, układamy dynię, skórką do dołu i pieczemy przez 35 minut, aż będzie miękkie, a wbity widelec łatwo wejdzie w miąższ. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy. Wydłubujemy miąższ, dość łatwo odchodzi od skórki i miksujemy blenderem na gładkie puree (można je mrozić lub przez kilka dni przechowywać w lodówce).
Piekarnik nastawiamy na 170 stopni C na funkcji góra-dół. W jednej misce przesiewamy suche składniki: mąkę, kakao, proszek do pieczenia i sodę, a następnie mieszamy. Do drugiej miski (mokrych składników) wlewamy olej, jogurt, jajka, cukier, aromat i mieszamy przez chwileczkę mikserem. Następnie dodajemy puree z dyni i mieszamy. Do mokrych składników dodajemy suche i mieszamy. Ciasto przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia o wymiarach 25x12cm. Ciasto wkładamy do piekarnika i pieczemy około 60-65 minut. Przed podaniem można posypać cukrem pudrem.

Smacznego!!!










 



czwartek, 24 stycznia 2019

Śniegowe kule


WITAM PAŃSTWA 

Bardzo się cieszę, że mogę znów tu się pojawiać i tworzyć!!!

 Ponad rok temu zaprzestałam aktywności na blogu i choć zawsze wiedziałam, że to jest to co lubię, i to co sprawia mi przyjemność, to "coś" jednak skutecznie mnie od tego odsunęło. Choć gotowałam, piekłam nie zrobiłam żadnego zdjęcia. I nawet Facebook przypominał, że nie ma aktywności na moim blogu. Niestety lenistwo, brak chęci inne priorytety, ciągłe tłumaczenie się sama przed sobą-przecież żeby napisać post trzeba tyle czasu, a ja go nie mam. Czuję jakby cały entuzjazm jaki pojawiał się po napisaniu posta przesłoniło coś innego, coś co nie było tego warte. Jak ocenić czego chcemy, potrzebujemy? Trzeba się wsłuchać w siebie, poświęcić sobie odrobinę czasu, a odpowiednie rozwiązania pojawią się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki hehe.  Mnie zajęło to rok, i mało i dużo. Jedni dochodzą do tego wcześniej, inni później, a jeszcze inni nigdy. Rok pełen niesamowitych doświadczeń pomógł mi zrozumieć czego pragnę, na co nigdy się nie zgodzę, ale to nie koniec, wiem, że jeszcze wiele przede mną, życie wciąż odkrywa nowe karty, pojawiają się nowe wyzwania i możliwości. Cały czas uciekałam, bałam się próbować, przez to nie nauczyłam się odpowiednio reagować, szukać rozwiązań zamiast się poddawać.
  Tak jak i te ciastka, choć mam swoje ulubione, które piekę zawsze, to postanowiłam spróbować czegoś innego. Nie zawiodłam się, kolejny przepis trafił do tych z serii ulubionych, ale mogło być inaczej. Mogło się okazać, że nie wyróżniają się niczym szczególnym i warte są zrobienia tylko raz. Jak to mówią "lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się tego nie zrobiło". Dlatego tu wracam i mam zamiar dobrze się bawić, może nawet czasem napiszę coś mądrego, a i moja córeczka się ucieszy, bo  znów będziemy wspólnie gotowały :D
To był świetny dzień, pierwszy raz przebiegłam 5km i nie umarłam, napisałam też post-jestem z siebie dumna!!!
 Korzystałam z przepisu z blogu Moje Wypieki



     ŚNIEGOWE KULE                                        


    Składniki:
    (na około 40 sztuk)
  • 230 g masła
  • pół szklanki cukru pudru
  • szczypta soli
  • 1,5 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 2 i 1/4 szklanki mąki pszennej
  • 3/4 szklanki orzechów włoskich 
    Dodatkowo:

      2 szklanki cukru pudru do obtoczenia

    Przygotowanie:

  Pamiętajmy o wcześniejszym wyciągnięciu wszystkich składników, aby były w temperaturze pokojowej.
  Przygotowujemy miskę, do niej dajemy masło i cukier puder, a następnie przez kilka minut ucieramy, aż powstanie jasna, lekka i puszysta masa. Kolejno dodajemy ekstrakt, sól, mąkę, cynamon i miksujemy do połączenia składników. Na koniec dodajemy orzechy włoskie i miksujemy.
  Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i układamy na niej uformowane z  masy  nieduże kule (wielkości orzecha włoskiego). Następnie wkładamy na 30minut do lodówki.
  Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i pieczemy przez 10-12 minut. Spokojnie, ciasteczka trochę się rozpłyną, ale wyjmujemy je na kratkę i jeszcze ciepłe obtaczamy w cukrze pudrze.     Na początku cukier puder nie będzie się trzymał ciasteczek, dlatego obtaczamy je 2, a nawet 3- krotnie. Przechowujemy w zamkniętym pojemniku, najlepiej w puszce, do 2 tygodni.


Smacznego!!!!









środa, 15 listopada 2017

Budyń jaglany z masłem orzechowym, bananem i granatem

Jak tylko przeczytałam masło orzechowe i syrop klonowy od razu wiedziałam, że muszę to zjeść. Kasza jaglana, dużo o niej czytałam, ale nigdy nie jadłam - nadszedł czas na wypróbowanie. Nie zawiodłam się smakuje wybornie. Mogłabym jeść codziennie. Tylko jak to zrobić, gdy trzeba wstać o 5.30, bo na 7.00 trzeba dojechać do pracy? Można zrobić dzień wcześniej i przechować w lodówce, spróbuję, choć wolę taki ciepły. Jeszcze nie ogarnęłam zdrowego śniadania o tej porze, mogłabym wstać wcześniej, ale jestem śpiochem, dlatego zwykle sięgam po kanapkę. Był czas gdy robiłam płatki żytnie, ale im więcej składników dodawałam tym więcej czasu mi to zajmowało. Jednak myślę, że jeszcze wrócę do owsianki- zimą przydadzą się dodatkowe witaminy.
Przepis pochodzi z blogu Kwestia Smaku




Budyń jaglany z masłem orzechowym,  
bananem i granatem

Składniki:

* 1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej
* 2 szklanki mleka krowiego lub migdałowego
* 2 łyżki masła orzechowego
* 1 banan
* 0,5 owocu granatu
* 2 łyżki syropu klonowego










Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania kaszy. Wysypujemy ją na sitko i przepłukujemy gorącą wodą  z kranu. Wypłukaną kaszę przesypujemy do rondelka i wlewamy jedną szklankę mleka, przykrywamy. Gotujemy przez około 15 minut na minimalnym ogniu (dobrze jest pilnować, żeby też nie przypalić), a kasza wchłonie cały płyn. Następnie do ugotowanej kaszy dodajemy drugą szklankę mleka, masło orzechowe, mieszamy i jeszcze przez chwilę podgrzewamy całość. Przekładamy do blendera, dajemy połowę banana i miksujemy na gładki mus. Budyń przekładamy do miseczek, dekorujemy plasterkami banana, posypujemy ziarenkami granatu i polewamy syropem klonowym.

Smacznego!!!!






wtorek, 7 listopada 2017

Sernik z figami i karmelem

Postanowiłam sobie upiec piękny sernik, zdjęcie wywoływało u mnie zachwyt i nie mogłam przestać o nim myśleć. Uznałam, że sprawię sobie urodzinową przyjemność, ale od samego początku coś szło nie tak. Najpierw, gdy doczytałam przepis okazało się, że jest to sernik na zimno. Nie przepadam za żelatyną, albo ona za mną Stanowi dla mnie prawdziwe wyzwanie ale mam zamiar dojść do wprawy, bo podobno trening czyni mistrza. Czasem choćby nawet najwspanialszy dzien psuje jeden telefon i wszystko trafia szlag. W głowie zamiast przepisu i skupienia, wiruje tysiące myśli, żal i smutek. Dlatego nim wejdziemy do kuchni i zaczniemy cokolwiek robić najlepiej oczyścić umysł.
W efekcie mojej narastającej frustracji w żelatynie pojawily się grudki. Dzień drugi wcale nie był lepszy, trzy razy robiłam karmel, który i tak nie wyszedł idealny, niestety myśli znów krążyły w innym kierunku, aniżeli przepis. Najpierw dałam za dużo wody, za drugim razem, przeczytałam," nie mieszaj!" a ja energicznie połączyłam składniki. Za trzecim uznałam co ma być niech będzie. Oryginał  wyglądał obłędnie, a moja wersja, choć daleka od ideału także znalazła swoich zwolenników. Choć w  masie serowej były grudki, to niektórym kojarzyły się z kokosem, inni nie zauważali, to chyba zasługa orzechów, a ja uważam, że jak coś jest dobre samo się obroni.  Sernik robiłam dwa razy, może zrobię i trzeci. Ta żelatyna nie da mi spokoju, tak sobie myślę, że następnym razem dodam tylko łyżkę masy serowej i gdy powstanie jednolita masa dodam od razu do sera. Za każdym razem po dodaniu drugiej łyżeczki żelatyna zmieniała się w grudę, a może ser powinien być w temperaturze pokojowej? Karmel jasny, lejący zdecydowanie pomógł masie serowej, od góry zrobiła się taka fajna piankowa. Za drugim razem udało mi się zrobić dobry karmel, niestety nie posiadam termometra cukierniczego, ani też wprawy w ocenie koloru karmelu, ale i tego się nauczę.
Najłatwiej zrobić spód, ale jeśli cała reszta nie wyjdzie tak jak tego oczekiwaliśmy to nic się nie dzieje, nie tylko jest zjadliwy, ale nawet wywołuje zachwyt u gości.
Przepis pochodzi z blogu Moje Wypieki

Sernik z figami i karmelem             


Składniki:

Spód:

* 200 g suszonych daktyli
* 120 g orzechów włoskich
* 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Masa serowa:

* 250 g sera półtłustego zmielonego trzykrotnie, schłodzonego
* 250 g serka mascarpone, schłodzonego
* 1/2 - 2/3 szklanki cukru pudru
* 4 łyżeczki żelatyny (5 listków)
* 1/4 szklanki wody do żelatyny
* 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub pasty waniliowej
* 300 ml śmietanki kremówki 30% lub 36% schłodzonej

Karmel:

* 1/2 szklanki cukru
* 30 ml wody
* 25 g masła
* 90 ml śmietanki kremówki 30% lub 36%

Dodatkowo:

* 6 świeżych fig
* garść posiekanych pistacji, ja dałam orzechy
   arachidowe

Przygotowanie:

Spód: Wszystkie składnki wkładamy do malaksera, rozdrabniamy do powstania drobnych cząstek, uważając, by nie powstała papka. Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia, wyrównujemy spód.
Masa serowa: Żelatynę w proszku zalewamy wodą i zostawiamy do napęcznienia na 10 minut, po tym czasie rozpuszczamy w kąpieli wodnej ( do rondelka wlewamy wodę ustawiamy na nim miseczkę i podgrzewamy do czasu rzpuszczenia) ale nie możemy dopuścić do wrzenia, bo straci właściwości żelujące. Zdejmujemy z palnika i studzimy.
Miksujemy oba rodzaje serów, cukier puder i wanilię. Do jeszcze ciepłej żelatyny dajemy łyżkę masy serowej i dokładnie mieszamy, dodajemy jeszcze dwie łyżki masy serowej i dokładnie mieszamy aby nie powstały grudki. Tak zaprawioną żelatynę dodajemy do masy serowej i natychmiast miksujemy. Śmietanę kremówkę ubijamy na sztywno i dodajemy do masy serowej, mieszamy delikatnie szpatułką. Wykładamy na wyrównany spód i dajemy do lodówki, najlepiej na całą noc.
Karmel:  Do rondelka z grubszym dnem wsypujemy cukier i wlewamy wodę, mieszamy. Ustawiamy na wyższej mocy  palnika, wkładamy termometr cukierniczy i od tej pory nie dotykamy zawartości, ani razu nie mieszamy, do czasu, aż uzyskamy 170 stopni (około 10-12 minut). Karmel powinien mieć złoto-bursztynowy kolor. Garnuszek zdjąć z palnika dodać masło i śmietankę i dokładnie mieszamy (uwaga na reakcję). Po wymieszaniu wracamy na palnik i jeszcze chwilę (około 1 minutę) podgrzewamy. Zdejmujemy z palnika i chłodzimy.
Na stężały sernik wylewamy karmel, układamy figi i posypujemy orzechami...

Smacznego!!!!









sobota, 7 października 2017

Czekoladowy sernik z masą jogurtową i oreo

No to za ciosem, będzie drugi wpis. Sernik mój ulubion w jeszcze innej odsłonie. To połączenie klasyczne, prawie jak mała czarna. Jak widać pasuje do wszystkiego i wywołuje u wszystkich zachwyt. Lubię takie połączenia, proste, a jednocześnie zwalające z nóg. Lubię, gdy niewielkim wysiłkiem osiągam ogromny efekt, czasem wystarczy dorzucić szczyptę pewności siebie, by wzbudzić podziw. Niby tak mało, a jednak często mi brakuje tego elementu. Jednak cudowne uczucie, gdy głowa przestaje myśleć, a włącza się serce, ono wie najlepiej czego nam potrzeba. Fenomenalne uczucie, gdy z jednego sernika można stworzyć kilka wersji, jak w przypadku małej czarnej, połączeń isnieje wiele, a każde zachwyca inaczej.
Przyznaję poszłam na łatwiznę, kupiłam gotową masę, ale nie czuję się z tym źle. Przecieranie malin zajmuje trochę czasu, który w tym przypadku mogłam przyjemniej spożykować.


Czekoladowy sernik z masą jogurtową i oreo    


Składniki:

Spód:

* 200 g ciastek owsianych

*  30 g herbatników maślanych
* 40g roztopionego masła

Masa serowa:

* 750g sera na sernik w wiaderku
* 250g serka mascarpone
* 200g gorzkiej czekolady
 * 180g cukru (1 szklanka)
* 4 jajka
* 2 płaskie łyżki kakao bez cukru
* 2,5 łyżki budyniu w proszku bez cukru

Masa joogurtowa:

* krem jogurtowy do ciast i deserów Dr. Oetker
* 150 g jogurtu waniliowego
* 250 ml zimnej wody lub mleka

Dodatkowo:

* opakowanie ciastek oreo
* orzechy do posypania

Przygotowanie:

Spód: Na początek roztapiamy masło. Ciastka przepoławiamy na pół i wkładamy do blendera kruszymy, aż w konsystencji będą przypominały piasek (można użyć też zwykłych herbatników, wówczas jeśli nie posiadamy rozdrabniacza, można je pokruszyć przy użyciu tłuczka). Pokruszone ciastka wsypujemy do miski i dodajemy roztopione masło, całość mieszamy. Tortownicę o średnicy 24 cm wykładamy papierem, tak by wystawał na zewnątrz (tworzymy taką spódniczkę, można też wyciąć koło o średnicy tortownicy). Przygotowaną piaskową masą wykładamy spód, dobrze przyciskamy i wyrównujemy. Na czas przygotowania wkładamy tortownicę do lodówki. Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni
Masa serowa: W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę. Do miski dajemy połamaną czekoladę. Do garnka wlewamy wodę i podgrzewamy, na garnku ustawiamy miseczkę lub mniejszy garnek tak, by do siebie przywierały. Co jakiś czas mieszamy czekoladę, aż powstanie płynna masa. Do większej miski dajemy oba rodzaje serów, cukier i mieszamy mikserem na niskich obrotach. Po połączeniu się składników (jakieś 2-3 minuty) dodajemy ciepłą rozpuszczoną czekoladą i mieszamy, do powstania jednolitej masy. Następnie dodajemy po jednym jajku, po każdym miksujemy około 1 minutę. Ostatnie w misce lądują przesiane przez sitko kakao i budyń, mieszamy dokładnie mikserem i wylewamy na przygotowany spód. Przez 15 minut pieczemy w temperaturze 170 stopni, potem temperaturę zmniejszamy do 130 i pieczemy 60 minut. Sernik studzimy w piekarniku, przy delikatnie otwartych drzwiczkach. Początkowo sernik może być trochę galaretowaty, ale po przestygnięciu i nocy w lodówce nabiera odpowiedniej konsystencji.
Masa jogurtowa: Do wysokiego naczynia dajemy jogurt i mleko lub wodę, mieszamy na najniższych obrotach do połączenia się składników. Następnie dodajemy stopniowo masę w proszku. Po wstępnym połączeniu miksujem przez 3 minuty na najwyższych obrotach do masy dodajemy połamane ciastka oreo, mieszamy z masą i wykładamy na wsudzn sernik. Kilka cistek zosawiamy do dekoracji i posypujemy orzeszkami. Wstawiamy na godzinę do lodówki

Smacznego!!!






piątek, 6 października 2017

Czekoladowy sernik z musem malinowym

Wygląda na to, że miniony czas nie sprzyjał pisaniu bloga. Nie robię niczego na siłę, bo wtedy nie wychodzi. Ale czy tym razem zaskoczy, czy to jest właśnie ta miłość? Odpowiedź powinnam znać, niestety nie jest aż tak oczywista. Bywa, że mija dzień za dniem i nie jestem w stanie nadążyć. Dziecko w szkole to wyzwanie, więcej obowiązków niż czasu. Zapuściłam się i to tak dosłownie. Miałam jeść zdrowo, a tymczasem od kilku dni witaj kolejko do Kfc... Nie mam ochoty spędzać czasu w kuchni, ani gotować,nie mówiąc nawet o zjedzeniu czegoś konkretnego. Rozleniwiłam sie, ale skoro po burzy wychodzi słońce, to i dla mnie jest nadzieja. Uwielbiam ten sernik czekoladowy, dlatego postanowiłam wypróbować go z w innej wersji. Wyszedł pyszny, mały kawałek wystarczy, by zadowolić największego łasucha. Dobrze go trzymać w lodówce, jednak pod wpływem temperatury sernik czekoladowy również zaczyna przypominać mus i wówczas całość jest niebiańsko pyszna.

Czekoladowy sernik z musem malinowym 


Składniki:

Spód:

* 175g ciastek oreo

*  30 g herbatników czekoladowych
* 40g roztopionego masła

Masa serowa:

* 750g sera na sernik w wiaderku
* 250g serka mascarpone
* 200g gorzkiej czekolady
 * 180g cukru (1 szklanka)
* 4 jajka
* 2 płaskie łyżki kakao bez cukru
* 2,5 łyżki budyniu w proszku bez cukru

Mus malinowy:

* 300 ml schłdzonej śmietany kremówki 30% lub 36% 
* 500 g malin(mogą być świeże lub mrożóne)
* 1 łyżka soku z cytryny
* 100 g cukru
* 3,5 łyżeczki żelatyny w proszku lub 3,5 listki żelatny





Przygotowanie:

Spód: Na początek roztapiamy masło. Ciastka przepoławiamy na pół i wkładamy do blendera kruszymy, aż w konsystencji będą przypominały piasek (można użyć też zwykłych herbatników, wówczas jeśli nie posiadamy rozdrabniacza, można je pokruszyć przy użyciu tłuczka). Pokruszone ciastka wsypujemy do miski i dodajemy roztopione masło, całość mieszamy. Tortownicę o średnicy 24 cm wykładamy papierem, tak by wystawał na zewnątrz (tworzymy taką spódniczkę, można też wyciąć koło o średnicy tortownicy). Przygotowaną piaskową masą wykładamy spód, dobrze przyciskamy i wyrównujemy. Na czas przygotowania wkładamy tortownicę do lodówki. Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni
Masa serowa: W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę. Do miski dajemy połamaną czekoladę. Do garnka wlewamy wodę i podgrzewamy, na garnku ustawiamy miseczkę lub mniejszy garnek tak, by do siebie przywierały. Co jakiś czas mieszamy czekoladę, aż powstanie płynna masa. Do większej miski dajemy oba rodzaje serów, cukier i mieszamy mikserem na niskich obrotach. Po połączeniu się składników (jakieś 2-3 minuty) dodajemy ciepłą rozpuszczoną czekoladą i mieszamy, do powstania jednolitej masy. Następnie dodajemy po jednym jajku, po każdym miksujemy około 1 minutę. Ostatnie w misce lądują przesiane przez sitko kakao i budyń, mieszamy dokładnie mikserem i wylewamy na przygotowany spód. Przez 15 minut pieczemy w temperaturze 170 stopni, potem temperaturę zmniejszamy do 130 i pieczemy 60 minut. Sernik studzimy w piekarniku, przy delikatnie otwartych drzwiczkach. Początkowo sernik jest trochę galaretowaty, ale po przestygnięciu i nocy w lodówce nabiera odpowiedniej konsystencji.
Mus malinowy:Jeśli maliny są mrożne nie ma potrzeby wcześniejszego rozmrażania, świeże wkładamy do garnka, dodajemy sok z cytryny i cukier. Podgrzewamy do zagotowania i rozpuszczenia cukru, potem zdejmujemy z palnika i przecieramy przez sitko, a pestki wrzucamy.
Żelatynę zalewamy wodą do jej przykrcia (około 1/4 szklanki), mieszamy i odstawiamy do napęcznienia około 10 minut. Następnie rozpuszczamy ją w kąpieli wodnej, do rondelka wlewamy wodę i wkładamy metalową miseczkę lub mniejszy garnuszek tak by trzymały się na brzegach rondelka i podgrzewamy na delikatnym ogniu. Do miseczki dajemy żelatynę i mieszamy, aż zobaczymy, że zaczynają znikać drobinki i robi się wodnista. Nie można doprowadzić jej do wrzenia, bo straci swoje właściwości. Zdejmujemy z palnika, dodajemy do jeszcze ciepłego puree i dokładnie mieszamy, delikatnie studzimy, jednak nie może stężeć.
W misce  ubijamy schłodzoną śmietanę kremówkę, aż będzie sztywna. Dodajemy puree z malin i delikatnie mieszamy, ja zrobiłam to mikserem na najniższych obrotach, można też szpatułką. Mus malinowy wylewamy na wystudzoną masę serową. Odstawiamy na kilka godzin do lodówki, najlepiej na całą noc. Przed podaniem posypujemy bezami i świeżymi malinami, można też polać musem malinowym lub sosem czekoladowym.

Smacznego!!!








czwartek, 11 maja 2017

Smoothie z jarmużu

Do mojego zdrowego odżywiania mogę dodać fantastyczne smoothie z jarmużem. Cieszę się, bo mam tu wspólnika. EMKA tak rozsmakowała się zielonych napojach, że sama mi o nich przypomina, wręcz nawet domaga.W ciężkim szoku byłam, gdy po raz pierwszy wypiła całą szklankę i poprosiła o dokładkę. Rozsyłałam do wszystkich zdjecia Emki z uśmiechem na buzi i zielonym koktajlem w dłoni. Nie przepada za pestkami z kiwi, a ja najbardziej lubię ten moment,gdy strzelają mi w zębach, ale udaje nam się osiągnąć kompromis :)

Smoothie z jarmużu

Skladniki:

* 3 garści jarmużu
* 2 kiwi
* 1łyżka miodu
* 400 ml soku jabłkowego
* 1 mały banan

Przygotowanie:

 Do miski dajemy wszystkie składniki. Kiwi obieramy i kroimy w kostkę, podobnie postępujemy z bananem. Całość blendujemy i pijemy. Wlewamy w siebie ogromna bombą witaminowa, a nasze ciało reaguje z radością.

Smacznego!!!









czwartek, 4 maja 2017

CIASTKA "PIEGUSKI"

Zawsze chciałam zrobić takie ciastka! Zmotywowala mnie EMKA. Wstała rano z gotowym planem. Kiedyś w jednej z gazetek, a dokładnie Mia i ja, był przepis na takie właśnie ciasteczka i dziś moja Emcia sobie o nim przypominała. Nigdy nie można o niczym zapomniec, bo i tak prędzej czy później znów się przypomni, i to z jakim wyrzutem. Nie znalazłam już tego przepisu, gdzieś go pewnie zgrałam, poszukam nastepnym razem. Choć ten przepis wydaje mi się idealny. Ciasteczka wyszły takie jakich oczekiwałam, delikatne, kruche, ale nie suche, jednym słowem pyszne!!! Tyle fajnej zabawy podczas przygotowywania i tyle pytań. Dlaczego trzeba przesiać mąkę, a ile to jest 1/4 szklanki i tak oto szklanka ma 4 kropki 😊Może kiedyś sama wpadnie na pomysł żeby coś upiec i wtedy będzie gotowa pomoc... Muszę  zrobić zapas kropelek. Niestety wyszło tylko 12 ciasteczek, a to zdecydowanie za mało...
Na stronie z której brałam przepis na PIEGUSKI napisali, że jak się spróbuje tych ciastek to nie będzie się chciało nawet patrzeć na te w sklepie. Wystarczy się tylko przekonać i zacząć!!! Zgadzam się, najlepiej z robić od razu z dwóch porcji, znikają w ekspresowym tempie. To co dobre szybko się kończy, ale zawsze moża zrobić nowe :D

CIASTKA "PIEGUSKI"                                

Składniki:

* 1 szklanka mąki
* 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 1/2 kostki masła w temperaturze pokojowej
* 1/4 szklanki cukru
* 1/2 łyżeczki soli
* 1 jajko
* 1 tabliczka gorzkiej czekolady lub
   3/4 szklanki groszków czekoladowych
* 2/4 szklanki posiekanych orzechów
    włoskich, arachidowych lub nerkowca



Przygotowanie:

Do jednej miski przesiewamy mąkę i proszek do pieczenia i dajemy sól. W drugiej misce ucieramy masło i cukier, a nastepnie dodajemy jajko. Po uzyskaniu jednolitej puszyste masy dodajemy powoli mąkę i zagniatamy. Masa jest dość rzadka i klejąca, dodajemy orzechy i czekoladę. Wszystko ze sobą łączymy, zawijamy w folię  i wkładamy do lodówki na pół godziny. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Wyciągamy ciasto z lodówki i formujemy kulki. Blaszkę wykladamy papierem do pieczenia.Układamy w większych odstępach, bo trochę się rozleja i wówczas powstaną ładne ciasteczka.  Pieczemy 15 minut, az do uzyskania złotego koloru. Jeśli ciasteczka będą grubsze, można przedłużyć ich czas pieczenia, ale trzeba obserwować.

Smacznego!!!









środa, 3 maja 2017

Mini omlety z płatkami orkiszowymi

Były już placuszki,  postanowiłam wypróbować też omlet. Zrobiłam wersję mini, bo chciałam sprawdzić czy moje wybredne dziecko zdecyduje się zjeść. Niestety jeden malutki kęs i ogromny grymas na twarzy, łeee!!! W ten sposób skończyła się moja radość. Całe szczescie nie jestem tak wybredna, a co najważniejsze lubię testować. Czekam na ten etap w życiu Emilki, kiedy z przyjemnością będzie próbować nowe potrawy.W wersji z placuszkami  brakowało mi pulchności, dlatego do omlecików dodałam jeszcze jedno jajko.

Mini omlety z płatkami orkiszowymi  
( 2 omlety)

Składniki:

* 6 łyżek płatków orkiszowych
* 4 łyżki mąki pszennej
* 4 łyżki startego żółtego sera
* 3 jajka
* 1 łyżka słonecznika
* 2 łyżki  szczypiorku
* sól, pieprz
* 2 łyżeczki oliwy z oliwek
* sos chrzanowy

Przygotowanie:

Jajka roztrzepać widelcem, dodać mąkę, płatki, ser, posiekany szczypiorek, doprawić solą i pieprzem. Rozgrzać oliwę i smażyć na średnim ogniu z obu stron. Na mini omlety nałożyć sos chrzanowy posypać rzeżuchą lub kiełkami.
Można też dorzucić do masy drobno pokrojony boczek.

Smacznego!!!





czwartek, 27 kwietnia 2017

Placuszki z płatkami orkiszowymi

Kolejne placuszki z płatków, tym razem orkiszowych. Bardzo smaczne, choć nieco twardsze, ale równie szybkie jak placki z płatkami jaglanymi. Dopiero teraz przeczytałam, że powinien to być omlet orkiszowy, nic się nie stało, bo i tak placuszki wyszły bardzo smaczne. Po prostu następnym razem będzie inna wersja :) Powiedzmy, że tym razem to były mini omlety. Bardzo  spasował mi tu dodatek  boczku, pycha!!! :D

Placuszki z  płakami orkiszowymi      
                 


Składniki:

* 3 łyżki płatków orkiszowych
* 2 łyżki dowolnej maki pszennej
* 2 łyżki startego żółtego sera
* 1 jajko
* łyżeczka słoneczniku
* sól, pieprz do smaku
* 1 łyżeczka oliwy
* szczypiorek
* rzeżucha
* 3-4 plasterki boczku


















Przygotowanie:

Jajko roztrzepujemy widelcem, dodajemy mąkę płatki orkiszowe, słonecznik i ser. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.Na rozgrzany olej układamy placuszki, masa jest dość zbita. Smażymy na średnim ogniu z obu stron, do czasu, aż się zarumienią. Boczek podsmażamy na suchej patelni.Placuszki układamy na szczypiorku, kładziemy podsmażone plasterki boczki i posypujemy rzeżuchą.

Smacznego!!!