Kolejne placuszki z płatków, tym razem orkiszowych. Bardzo smaczne, choć nieco twardsze, ale równie szybkie jak placki z płatkami jaglanymi. Dopiero teraz przeczytałam, że powinien to być omlet orkiszowy, nic się nie stało, bo i tak placuszki wyszły bardzo smaczne. Po prostu następnym razem będzie inna wersja :) Powiedzmy, że tym razem to były mini omlety. Bardzo spasował mi tu dodatek boczku, pycha!!! :D
Placuszki z płakami orkiszowymi
Składniki:
* 3 łyżki płatków orkiszowych
* 2 łyżki dowolnej maki pszennej
* 2 łyżki startego żółtego sera
* 1 jajko
* łyżeczka słoneczniku
* sól, pieprz do smaku
* 1 łyżeczka oliwy
* szczypiorek
* rzeżucha
* 3-4 plasterki boczku
Przygotowanie:
Jajko roztrzepujemy widelcem, dodajemy mąkę płatki orkiszowe, słonecznik i ser. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.Na rozgrzany olej układamy placuszki, masa jest dość zbita. Smażymy na średnim ogniu z obu stron, do czasu, aż się zarumienią. Boczek podsmażamy na suchej patelni.Placuszki układamy na szczypiorku, kładziemy podsmażone plasterki boczki i posypujemy rzeżuchą.
Smacznego!!!
czwartek, 27 kwietnia 2017
środa, 26 kwietnia 2017
Placki z płatkami jaglanymi
Postanowiłam zdrowo się odżywiać, a przynajmniej wprowadzić jakieś urozmaicenie w mojej ubogiej diecie. Zobaczymy jak mi pójdzie. Zwykle miewam słomiany zapał, ale tym razem jest jeszcze dodatkowy aspekt - zdrowie. Można wrzucić w siebie wszystko, ale dopoki jesteśmy młodzi nie odczuwamy efektów, jednak organizm w końcu się upomni. Czasem warto się zatrzymać i poświęcić dłuższą chwilę na przygotowanie posiłku. W tym przypadku nie działa zasada im szybciej tym lepiej. Choć zdecydowanie jestem zwolenniczką szybkich potraw, bo zawsze zostanie jeszcze czas na dodatkowe przyjemności lub obowiązki, których przy dziecku nigdy nie jest za mało. Stwierdzam słuszność powiedzenia "Małe dziecko- mały problem, duże dziecko duży problem". Wraz z wiekiem obowiązków przybywa, pojawiają się też problemy z którymi trzeba się przespać, bo inaczej narobimy dziecku bałaganu w głowie. Nic nie jest proste, ale wymaga dojrzałości i świadomości rodzica. Czasem opadają mi ręce, bo moje dziecko momentami miewa takie pomysły, że strach puścić je gdzieś bez opieki... Bywają jednak i takie chwile, gdy wykazuje przejawy dorosłości i odpowiedzialności, i to jest piękne. Cieszę się wtedy głośno, a za chwilę bęc, pstryczek w nos!
Przepis wzięłam z opakowania po płatkach jaglanych, nie wiem na ile są zdrowe, ale szczypiorek pozwala mi uwierzyć, że mnóstwo witamin trafia do mojego organizmu i z wielkim uśmiechem zajadam śniadanie:D
Placki z płatkami jaglanymi
Składniki:
* 4 łyżki płatków jaglanych
* 200 g serka wiejskiego
* 1 łyżka otrąb owsianych
* 1 łyżka mąki pszennej torowej
* 1 jajko
* szczypiorek
* rzeżucha
* sól, pieprz do smaku
* olej
Przygotowanie:
Do miski dajemy wszyskie składniki poza szczypiorkiem i rzeżuchą i wszystko mieszamy. Rozgrzewamy olej na patelni, nie powinno go być za dużo i smażymy placuszki na złoty kolor. Następnie drobno siekamy szczypior i wsypujemy na talerz, układamy na nim placki i posypujemy rzeżuchą.
Smacznego!
Ps. Prawda, że łatwizna? :D Nawet post tak szybko napisałam...
Życzę pięknego dnia :D
Przepis wzięłam z opakowania po płatkach jaglanych, nie wiem na ile są zdrowe, ale szczypiorek pozwala mi uwierzyć, że mnóstwo witamin trafia do mojego organizmu i z wielkim uśmiechem zajadam śniadanie:D
Placki z płatkami jaglanymi
Składniki:
* 4 łyżki płatków jaglanych
* 200 g serka wiejskiego
* 1 łyżka otrąb owsianych
* 1 łyżka mąki pszennej torowej
* 1 jajko
* szczypiorek
* rzeżucha
* sól, pieprz do smaku
* olej
Przygotowanie:
Do miski dajemy wszyskie składniki poza szczypiorkiem i rzeżuchą i wszystko mieszamy. Rozgrzewamy olej na patelni, nie powinno go być za dużo i smażymy placuszki na złoty kolor. Następnie drobno siekamy szczypior i wsypujemy na talerz, układamy na nim placki i posypujemy rzeżuchą.
Smacznego!
Ps. Prawda, że łatwizna? :D Nawet post tak szybko napisałam...
Życzę pięknego dnia :D
czwartek, 30 marca 2017
Rogaliki
To jest ten czas kiedy porzucam na 40 dni czekoladę, słodkie ciasta, ciasteczka i cukiereczki... Z ogromnym bólem piekłam rogaliki, bo wiedziałam, że nie spróbuję tych z nadzieniem czekoladowym. Upiekłam dwa rodzaje. Pierwsze pochodzą z blogu Kwestia smaku. Mi bardzo smakowały były puszyste i na drugi dzień też były zjadliwe :D Smak ciasta drożdżowego następnego dnia nie jest już taki sam, ciasto przestaje być już tak puszyste i staje się bardziej zbite, ale w towarzystwie kubka kakao i tak smakuje wyśmienicie.
Jak to u mnie zwykle bywa zawsze coś muszę pokręcić... Przygotowałam dwie blaszki rogalików, jedne z nadzieniem czekoladowym, drugie bez. Odstwiłam do wyrośnięcia i upiekłam pierwszą porcję z czekoladą. Emka i moja mama spróbowały jako pierwsze i ku mojemu, i ich zdziwieniu czekolady nie było. Uznałyśmy, że chyba się wchłonęła hehhe. Dopiero na drugi dzień okazało się, że te właściwe były na drugiej blaszce. Takie to czary mary :D
Rogaliki
(24 sztuki)
Składniki:
* 600 g mąki pszennej
* 30 g świeżych drożdży
* 250 ml ciepłego mleka
* 125 g masła
* 5 łyżek cukru
* szczypta soli
* 3 jajka
* żółtko do posmarowania
* orzeszki, mak lub sezam do posypania
Przygotowanie:
Do miseczki wlewamy 50 ml ciepłego, ale nie gorącego mleka, dodajemy pokruszone drożdże, łyżeczkę cukru, 3 łyżki mąki pszennej i wszystko mieszamy. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na około 10 minut do wyrośnięcia. Do pozostałego mleka dodajemy pokrojone masło i delikatnie podgrzewamy, pod koniec można zdjąć z palnika. leko nie powinno być gorące. Do dużej miski wsypujemy mąkę, sól, cukier i mieszamy, robimy w środku wgłębienie w ktore wlewamy rozczyn z drożdży ciągle mieszając. Następnie dodajemy jajka, wlewamy lekko ciepłe mleko z masłem i delikatnie mieszamy łyżką. Ciasto wyrabiamy przez około 10-15 minut, aż będzie gładkie i elastyczne (na początku będzie dość kleiste, ale nie ma potrzeby dodawania mąki). Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1 godzinę do wyrośnięcia.
Wyjmujem na stolnicę formujemy kulę, a następnie dzielim na 3 części. Pierwszą część rzwałkwujem na placek około 30 cm średnicy. w razie potrzeby podsypać mąką.Kroimy na 8 trójkątów. U podstawy dajemy dwie kostki czekolady i zawijamy rogaliki. Odkładamy na blachy wyłożone papierem do pieczenia z zachowaniem odstępów, odstawiamy na 20 minut do wyrośnięcia. Przed włożeniem do piekarnika smarujemy wierzch roztrzepanym jajkiem z mlekiem. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy przez 18 minut na złoty kolor. Możemy posypać cukrem pudrem.
Smacznego!!!
Smacznego!!!
poniedziałek, 27 marca 2017
Pancakes na mleku
Pyszne śniadanko, w najlepszym towarzystwie. Od zeszłej soboty Emka wierciła mi dziurę w brzuchu. Dlatego obiecałam, a ona nie zapomniała. Już z samego rana mnie budziła, nie mogła się doczekać. Ja oczywiście otwierałam jedno oko i błagałam o dodatkwe 10 minut snu. Okazała się jednak skuteczniejsza niż niejeden budzik, a wołanie JESTEM GŁODNA, MÓJ BRZUSZEK ZARAZ UMRZE JAK NIE DOSTANIE JEDZENIA!!!! postawiło mnie na równe nogi. Fantastyczny poranek, pełen wspaniałych momentów. Emka uczyła się przewracać placuszki, pierwszy wylądował gdzieś poza patelnią, ale taki śmiech to u nas wywołało, że bez obaw próbowała dalej. Na koniec powiedziała, że jest już mistrzem i jeśli babcia zdecyduje się jej je usmażyć to ona je będzie przewracać. Kolejny etap był równie ekscytujący, pancakes nie mogły być jakieś zwyczajne, każdy musiał mieć inną buźkę.
Tak to z tymi naszymi dzieciakami bywa, że nigdy nie wiadomo na co ich nagle najdzie ochota. Wcześniej jak robiłam Pancakes nie wywołwały tyle radości, nie zajadała ich z takim apetytem, a teraz jest to najlepsze śniadanie. Jedna super buźka trafiła też do mnie :D Przy okazji też spróbowała syropu klonowego i ku mojemu zdziwieniu zajadała, aż jej się uszy trzęsły. Lubię te etapy, gdy zmieniają się gusta smakowe i z ogromną ochotą je coś co do tej pory jej nie smakowało. Taka prosta rzecz, a tyle radości i choć Emka ma już coraz więcej własnych zabaw i nie zawsze chce mi towarzyszyć w kuchni to dziś się udało. Dawno nie przytrafił nam się tak cudowny, radosny poranek.
Nie zaoparzyłam się w maślankę, a nie chciało mi się biec do sklepu dlatego poszukałam przepisu na placuszki na mleku. Skorzystałam z blogu Moje Wypieki.
Pancakes
(około 20 sztuk)
Składniki:
* 2 szklanki przesianej mąki pszennej
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* 3 czubate łyżeczki cukru
* szczypa soli
* 3 średnie jajka
* 1,5 szklanki mleka
* 75 g roztpionego masła
Przygotowanie:
Suche składniki mąka, proszek do pieczenia, sól i cukier przesiewamy do miski. Jajka dajemy do drugiej miski. Możemy je roztrzepać rózgą, albo mikserem na najniższch obrotach (1-2 minuty). Do jajek dodajemy mleko i roztopione masło, wszystko miksujemy na małych obrotach do połączenia się składników. Następnie wsypujemy połączone suche składniki i ponownie miksujemy na najniższych obrotach (lub mieszamy rózgą), aż do uzyskania jednolitej masy. Smażymy z obu stron na suchej patelni, gdy zobaczymy pękające bąbelki odwracamy placuszka na drugą stronę.
Podajemy z owocami, bitą śmietaną, syropem klonowym, miodem, orzeszkami, ciasteczkami, lentylkami, masłem orzechowym lub dżemem.
Świetnej zabawy :D
Smacznego!!!!
Tak to z tymi naszymi dzieciakami bywa, że nigdy nie wiadomo na co ich nagle najdzie ochota. Wcześniej jak robiłam Pancakes nie wywołwały tyle radości, nie zajadała ich z takim apetytem, a teraz jest to najlepsze śniadanie. Jedna super buźka trafiła też do mnie :D Przy okazji też spróbowała syropu klonowego i ku mojemu zdziwieniu zajadała, aż jej się uszy trzęsły. Lubię te etapy, gdy zmieniają się gusta smakowe i z ogromną ochotą je coś co do tej pory jej nie smakowało. Taka prosta rzecz, a tyle radości i choć Emka ma już coraz więcej własnych zabaw i nie zawsze chce mi towarzyszyć w kuchni to dziś się udało. Dawno nie przytrafił nam się tak cudowny, radosny poranek.
Nie zaoparzyłam się w maślankę, a nie chciało mi się biec do sklepu dlatego poszukałam przepisu na placuszki na mleku. Skorzystałam z blogu Moje Wypieki.
Pancakes
(około 20 sztuk)
Składniki:
* 2 szklanki przesianej mąki pszennej
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* 3 czubate łyżeczki cukru
* szczypa soli
* 3 średnie jajka
* 1,5 szklanki mleka
* 75 g roztpionego masła
Przygotowanie:
Suche składniki mąka, proszek do pieczenia, sól i cukier przesiewamy do miski. Jajka dajemy do drugiej miski. Możemy je roztrzepać rózgą, albo mikserem na najniższch obrotach (1-2 minuty). Do jajek dodajemy mleko i roztopione masło, wszystko miksujemy na małych obrotach do połączenia się składników. Następnie wsypujemy połączone suche składniki i ponownie miksujemy na najniższych obrotach (lub mieszamy rózgą), aż do uzyskania jednolitej masy. Smażymy z obu stron na suchej patelni, gdy zobaczymy pękające bąbelki odwracamy placuszka na drugą stronę.
Podajemy z owocami, bitą śmietaną, syropem klonowym, miodem, orzeszkami, ciasteczkami, lentylkami, masłem orzechowym lub dżemem.
Świetnej zabawy :D
Smacznego!!!!
piątek, 24 lutego 2017
Sernik z karmelizowanymi jabłkami
Chyba już od roku robię podchody i w końcu jest. Dla miłośników szarlotki idealny. Warto zaczekać, by móc przekonać się o tym fascynującym połączeniu. Aksamitny smak sera i zapach szarlotki, do tego orzeszki i ciasteczkowy spód, ach żałowałam tylko,ze nie miałam lodów.
Cierpliwość - niesamowita cecha. Są sytuacje, gdy bez problemu czekam, potrafię docenić ten stan. Niestety są też takie, gdy zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, które chce teraz, natychmiast! Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko da się zrobić od razu, szczególnie jeśli wymagam tego od kogoś. Warto poczekać, bo to może przynieść więcej radości niż coś co przychodzi bez trudu. Niestety często, zbyt często poddaję się w przedbiegach, zamiast czekać na prawdziwe, spektakularne efekty. Tak właśnie powinno kończyć się osiągnięcie zamierzonego celu- z wielką pompą i fajerwerkami. Zamiast dostać coś niezwłocznie, lepiej uzbroić się w cierpliwość i włożyć w nasze działania trochę wysiłku. To tak jak z układaniem puzzli, jest tyle elementów, które trzeba do siebie dopasować, że nie da się expresem osiągnąć celu. Często poddajemy się w połowie, a czasem już na samym początku pozostawiając nieukończone zadanie i doznając uczucia frustracji. Tak naprawdę nauka cierpliwości daje nam mnóstwo bonusów. Przede wszystkim mamy możliwość lepszego poznania samych siebie, swoich słabości, a tym samym skupienia się na możliwościach ich pokonania. Uczymy się wyznaczać cele do których staramy się konsekwentnie dążyć, a cierpliwość jest tym co nas wspomaga i pozwala czerpać korzyści.
Napisane słowa wydają się takie proste, piękne, ale wymagają sporo pracy w pocie czoła. Jak wszystkiego i tego da się nauczyć, potrzeba silnej woli i chęci, by móc wzrastać.
Cierpliwie czekałam na ten sernik i było warto. Przyjemnie dochodzi się do takich wniosków, a jeszcze przyjemniej zatapia się zęby w tym serniku.
Robiąc karmelizowane jabłka korzystałam z przepisu z blogu Mymankitchen, a jeśli chodzi o sernik to zdecydowanie Kwestia Smaku.
SERNIK Z KARMELIZOWANYMI JABŁKAMI
SPÓD:
Składniki:
* 160 g ciastek oreo
* 100 g herbatników czekoladowych
* 80 g masła
*50 g gorzkiej czekolady
MASA SEROWA
Składniki:
* 1 kg twarogu sernikowego
* 3 łyżki budyniu waniliowego lub śmietankowego
* 530 g słodzonego mleka skondensowanego w puszce
* 3 białka
* sok z 1 limonki (lub cytryny)
* 3-4 łyżki likieru pomarańczowego, kokosowego
lub opakowanie cukru waniliowego
KARMELIZOWANE JABŁKA
Składniki:
* 5 jabłek
* 1/3 szklanki cukru
* sok i skórka z jednej pomarańczy
* 1 łyżka przyprawy do szarlotki
Dodatkowo:
* garść posiekanych orzechów: włoskich lub arachidowych
Przygotowanie:
Spód: Ciastka rozdrabniamy w malakserze. Do rondelka dajemy masło, czekoladę i roztapiamy, pilnujemy, żeby się nie przypaliło. Rozdrobnione ciastka wrzucamy do miski, wlewamy roztopioną czekoladę z masłem i całość mieszamy. Formę o średnicy 24 cm wykładamy papierem, ale tylko dno tortownicy, resztę wypuszczamy poza tworząc spódniczkę. Wykładamy na spód, mocno dociskając, a następnie układamy pierniczki. Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni.
Masa sernikowa: Wszystkie składniki wkładamy do miski i miksujemy na wolnych obrotach, albo jeśli nie posiadamy miksera mieszamy łyżką. Na wyłożony spód wylewamy masę serową i pieczemy przez 30 minut, jeśli ser był rzadszy około 35 minut. W tym czasie przygotowujemy karmelizowane jabłka: połowę obranych jabłek ścieramy na tarce o grubych oczkach, zasypujemy cukrem, dodajemy przyprawę, sok i skórkę z pomarańczy. Całość stawiamy na średnim ogniu i gotujemy około 10 minut, do czasu, aż płyn się zredukuje i powstanie dżemik. Wtedy dodajemy pozostałe jabłka, pokrojone w grubsze plastry i podsmażamy jeszcze około 7-8 minut. Gorące jabłka wykładamy na upieczony, jeszcze gorący sernik i posypujemy posiekanymi orzechami. Wkładamy do lodówki i studzimy jeszcze przez minimum 5 godzin.
Smacznego!!!
Cierpliwość - niesamowita cecha. Są sytuacje, gdy bez problemu czekam, potrafię docenić ten stan. Niestety są też takie, gdy zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, które chce teraz, natychmiast! Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko da się zrobić od razu, szczególnie jeśli wymagam tego od kogoś. Warto poczekać, bo to może przynieść więcej radości niż coś co przychodzi bez trudu. Niestety często, zbyt często poddaję się w przedbiegach, zamiast czekać na prawdziwe, spektakularne efekty. Tak właśnie powinno kończyć się osiągnięcie zamierzonego celu- z wielką pompą i fajerwerkami. Zamiast dostać coś niezwłocznie, lepiej uzbroić się w cierpliwość i włożyć w nasze działania trochę wysiłku. To tak jak z układaniem puzzli, jest tyle elementów, które trzeba do siebie dopasować, że nie da się expresem osiągnąć celu. Często poddajemy się w połowie, a czasem już na samym początku pozostawiając nieukończone zadanie i doznając uczucia frustracji. Tak naprawdę nauka cierpliwości daje nam mnóstwo bonusów. Przede wszystkim mamy możliwość lepszego poznania samych siebie, swoich słabości, a tym samym skupienia się na możliwościach ich pokonania. Uczymy się wyznaczać cele do których staramy się konsekwentnie dążyć, a cierpliwość jest tym co nas wspomaga i pozwala czerpać korzyści.
Napisane słowa wydają się takie proste, piękne, ale wymagają sporo pracy w pocie czoła. Jak wszystkiego i tego da się nauczyć, potrzeba silnej woli i chęci, by móc wzrastać.
Cierpliwie czekałam na ten sernik i było warto. Przyjemnie dochodzi się do takich wniosków, a jeszcze przyjemniej zatapia się zęby w tym serniku.
Robiąc karmelizowane jabłka korzystałam z przepisu z blogu Mymankitchen, a jeśli chodzi o sernik to zdecydowanie Kwestia Smaku.
SERNIK Z KARMELIZOWANYMI JABŁKAMI
SPÓD:
Składniki:
* 160 g ciastek oreo
* 100 g herbatników czekoladowych
* 80 g masła
*50 g gorzkiej czekolady
MASA SEROWA
Składniki:
* 1 kg twarogu sernikowego
* 3 łyżki budyniu waniliowego lub śmietankowego
* 530 g słodzonego mleka skondensowanego w puszce
* 3 białka
* sok z 1 limonki (lub cytryny)
* 3-4 łyżki likieru pomarańczowego, kokosowego
KARMELIZOWANE JABŁKA
Składniki:
* 5 jabłek
* 1/3 szklanki cukru
* sok i skórka z jednej pomarańczy
* 1 łyżka przyprawy do szarlotki
Dodatkowo:
* garść posiekanych orzechów: włoskich lub arachidowych
Przygotowanie:
Spód: Ciastka rozdrabniamy w malakserze. Do rondelka dajemy masło, czekoladę i roztapiamy, pilnujemy, żeby się nie przypaliło. Rozdrobnione ciastka wrzucamy do miski, wlewamy roztopioną czekoladę z masłem i całość mieszamy. Formę o średnicy 24 cm wykładamy papierem, ale tylko dno tortownicy, resztę wypuszczamy poza tworząc spódniczkę. Wykładamy na spód, mocno dociskając, a następnie układamy pierniczki. Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni.
Masa sernikowa: Wszystkie składniki wkładamy do miski i miksujemy na wolnych obrotach, albo jeśli nie posiadamy miksera mieszamy łyżką. Na wyłożony spód wylewamy masę serową i pieczemy przez 30 minut, jeśli ser był rzadszy około 35 minut. W tym czasie przygotowujemy karmelizowane jabłka: połowę obranych jabłek ścieramy na tarce o grubych oczkach, zasypujemy cukrem, dodajemy przyprawę, sok i skórkę z pomarańczy. Całość stawiamy na średnim ogniu i gotujemy około 10 minut, do czasu, aż płyn się zredukuje i powstanie dżemik. Wtedy dodajemy pozostałe jabłka, pokrojone w grubsze plastry i podsmażamy jeszcze około 7-8 minut. Gorące jabłka wykładamy na upieczony, jeszcze gorący sernik i posypujemy posiekanymi orzechami. Wkładamy do lodówki i studzimy jeszcze przez minimum 5 godzin.
Smacznego!!!
niedziela, 29 stycznia 2017
Sernik z musem truskawkowym
Taki mały eksperyment, mało czasu, różne składniki w lodówce, a Dzień Babci i Dziadka tuż tuż. Sernik z zewnątrz prezentuje się całkiem zacnie, ale wnętrze może zaskoczyć. Dopóki nie spróbujemy nie przekonamy się. Nigdy nie udało mi się zepsuć ciasta, aż do chwili, gdy miałam upiec je dla dzieci w szkole. Zrobiłam z podwójnej porcji, mocno czekoladowe z oreo, wyjęłam z piekarnika, uhmm cudo! Przed wyjściem do szkoły postanowiłam pokroić i w tej chwili wiara we własne możliwości spadła poniżej 0 - ZAKALEC i łzy w oczach. Przeż mi się to nie przytrafia! Jakie były przyczyny... kto to wie? Całe szczęście miałam chwilę, by upiec kolejne. Nie poddałam się. Tak to już jest, że nie wszystko w życiu wychodzi idealnie już za pierwszym razem. Choć bardzo się staramy czasem coś idzie nie tak, nie na wszystko możemy mieć wpływ, a za wszystko inne zapłacimy kartą mastercard hehhe :D Gdyby to było takie proste, ale nie wszystko da się kupić i nie wszystko warto kupić. Choć szczerze mówiąc przez chwilę myślałam o tym, by pojechać do cukierni i kupić gotowe ciasto. Ja, która uwielbiam piec miałabym zrobić coś takiego...? TAK. Gdyby drugie ciasto nie wyszło dokładnie tak bym postąpiła. Czasem warto sobie pomóc, ale dopóki sami próbujemy, dopóty rozwijamy siebie i przekraczamy własne bariery. O wiele więcej radości sparwia mi coś co zrobię sama. Nie mówiąc o tym jak wiele radości sprawia uśmiech dziecka, gdy mama przynosi blaszkę z ciastem, które lubi.
Po tej historii z szybszym bieciem serca czekam na pierwszy kawałek, sprawdzam czy przypadkiem coś nie wypływa. Sernik wyszedł bardzo dobry, nawet Emka zjadła kawałek, a szwagier powiedział, że częściej powinnam eksperymentować :D Gdyby tak częściej był na to czas i siły... Choć może coś innego ma na to wpływ, a brak czasu to tylko wymówka, próbuję się tego dowiedzieć, ale to nie taki łatwy proces...
Sernik z musem truskawkowym
Składniki:
Spód:
* 160 g ciastek oreo
* 100 g herbatników czekoladowych
* 80 g masła
*50 g gorzkiej czekolady
Masa serowa:
* 500 g tłustego twarogu sernikowego
zmielonego 3 razy (im bardziej gęsty tym lepiej)
używam gotowego sera śmietankowego
* 500 g sera mascarpone
* 3 łyżki mąki ziemniaczanej
* 3/4 szklanki cukru
* 3 łyżki cukru waniliowego lub 2 łyżeczki ekstraktu
z wanilii
* 5 jajek + 3 żółtka ( białka potrzebujemy do bezy)
* 1/3 szklanki śmietanki kremowej 30 lub 36%,
najlepiej gęstej
Mus truskawkowy:
* 200 g truskawek mrożonych
* 3 łyżki truskawek
* 1 łyżka mąki ziemniaczanej
Dodatkowo:
* 7 dużych pierniczków z nadzieniem
Przygotowanie:
Mus: Do rndelka wrzucamy truskawki, jeśli używamy mrożonych, najpierw przez 10 minut pozwalamy im się rozgrzać i dopiero wtedy dorzucamy cukier. Po około 20 minutach całość blendujemy. W przypadku świeżych trskawek cukier dodajemy od razu. Następnie zdejmujemy z ognia blendujemy i w niewielkiej ilości rozprowadzamy mąkę po czym dodajemy do całości stawiamy na palnik i jeszcze 3 minuty mieszamy.
Spód: Ciastka rozdrabniamy w malakserze. Do rondelka dajemy masło, czekoladę i roztapiamy, pilnujemy, żeby się nie przypaliło. Rozdrobnione ciastka wrzucamy do miski, wlewamy rozropioną czekoladę z masłem i całość mieszamy. Formę o średnicy 24 cm wykładamy papierem, ale tylko dno tortownicy, resztę wypuszczamy poza tworząc spódniczkę. Wykładamy na spód, mocno dociskając, a następnie układamy pierniczki. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Masa serowa: Do miski wkładamy ser twarogowy, ser mascarpone, mąkę, cukier i cukier waniliowy. Całość miksujemy na najniższych obrotach miksera przez 2-3 minuty, aż masa będzie gładka. Następnie wbijamy po jednym jajku i po każdym miksujemy przez około 15-30 sekund, delikatnie i na najmniejszych obrotach. Po ostatnim jajku dodajemy żółtka i śmietankę, i również miksujemy około 1 minuty, uważamy by masa zbytnio się nie napowietrzyła. Wylewamy masę na spód, wykładamy mus truskawkowy, jest dość gęsty, więc trudno stworzyć fantazyjne wzory, ale można wykałaczką delikatnie coś pokombinować. Pieczemy przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, następnie zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy przez 60 minut.
Smacznego!!!
Sernik z musem truskawkowym
Składniki:
Spód:
* 160 g ciastek oreo
* 100 g herbatników czekoladowych
* 80 g masła
*50 g gorzkiej czekolady
Masa serowa:
* 500 g tłustego twarogu sernikowego
zmielonego 3 razy (im bardziej gęsty tym lepiej)
używam gotowego sera śmietankowego
* 500 g sera mascarpone
* 3 łyżki mąki ziemniaczanej
* 3/4 szklanki cukru
* 3 łyżki cukru waniliowego lub 2 łyżeczki ekstraktu
z wanilii
* 5 jajek + 3 żółtka ( białka potrzebujemy do bezy)
* 1/3 szklanki śmietanki kremowej 30 lub 36%,
najlepiej gęstej
Mus truskawkowy:
* 200 g truskawek mrożonych
* 3 łyżki truskawek
* 1 łyżka mąki ziemniaczanej
Dodatkowo:
* 7 dużych pierniczków z nadzieniem
Przygotowanie:
Mus: Do rndelka wrzucamy truskawki, jeśli używamy mrożonych, najpierw przez 10 minut pozwalamy im się rozgrzać i dopiero wtedy dorzucamy cukier. Po około 20 minutach całość blendujemy. W przypadku świeżych trskawek cukier dodajemy od razu. Następnie zdejmujemy z ognia blendujemy i w niewielkiej ilości rozprowadzamy mąkę po czym dodajemy do całości stawiamy na palnik i jeszcze 3 minuty mieszamy.
Spód: Ciastka rozdrabniamy w malakserze. Do rondelka dajemy masło, czekoladę i roztapiamy, pilnujemy, żeby się nie przypaliło. Rozdrobnione ciastka wrzucamy do miski, wlewamy rozropioną czekoladę z masłem i całość mieszamy. Formę o średnicy 24 cm wykładamy papierem, ale tylko dno tortownicy, resztę wypuszczamy poza tworząc spódniczkę. Wykładamy na spód, mocno dociskając, a następnie układamy pierniczki. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Masa serowa: Do miski wkładamy ser twarogowy, ser mascarpone, mąkę, cukier i cukier waniliowy. Całość miksujemy na najniższych obrotach miksera przez 2-3 minuty, aż masa będzie gładka. Następnie wbijamy po jednym jajku i po każdym miksujemy przez około 15-30 sekund, delikatnie i na najmniejszych obrotach. Po ostatnim jajku dodajemy żółtka i śmietankę, i również miksujemy około 1 minuty, uważamy by masa zbytnio się nie napowietrzyła. Wylewamy masę na spód, wykładamy mus truskawkowy, jest dość gęsty, więc trudno stworzyć fantazyjne wzory, ale można wykałaczką delikatnie coś pokombinować. Pieczemy przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, następnie zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy przez 60 minut.
Smacznego!!!
sobota, 21 stycznia 2017
Figi zapiekane z mozzarellą
Zdecydowanie nie jest to odpowiednia pora na figi, ale jak najbardziej na nowy post. Napisałam go już dawno temu i choć wtedy czas był odpowiedni, niestety nie doczekał się publikacji. Znów nawaliłam!
Takie śniadanie wymaga trochę wiecej pracy, ale świetnie wygląda no i oczywiście smakuje. Przecież o to nam chodzi-wnętrze!!! Od razu nasuwa mi się pewne porównanie. Drogie Panie i Panowie do naszego wspaniałego ubioru (nie mówię tu o stroju, który ma być zgodny z najnowszymi trendami, tylko o tym, który jest nasz) warto dodać nasze piękne wnętrze. Dopiero ta całość tworzy fantastyczny look. Co z tego, że opakowanie jest piękne, skoro cała reszta nie gra? Warto poczuć się dobrze z samym sobą, wiem, że nie jest to proste... Jest to potwornie trudne i choć przez chwilę bylam nawet przekonana, że dam radę, bańka prysła. Zamiast walczyć o siebie poddałam się uznałam, że jest ktoś kto zrobi to za mnie, albo chociaż pomoże. Strata czasu.
Zawsze uważałam, że strój idealnie ze mną współgra. JASNE chyba tylko na papierze!!! Coś co powinno być oczywiste, a wcale takie nie jest. Jesteśmy dla siebie największymi krytykami, a to my powinniśmy jako pierwsi siebie doceniać. Nikt inny za nas tego nie zrobi nawet jeśli uwazamy, że jest bliski naszemu sercu. Nie mówię tu o byciu aroganckim egoistą, a feee!!! Nie!!! Czasem warto uśmiechnąć się do własnego odbicia w lustrze i poczuć, że to co na zewnątrz idealnie gra z tym co wewnątrz. Nagle zobaczycie jak cały świat się do Was uśmiecha :D Ile razy powtarzałam sobie i innym, że doceniam swoje drobne osiągnięcia...? Nigdy tego nie robiłam, zawsze tylko gruba sprawa zaslugiwała na och i ach... Szkoda, bo te drobne napędzają bardziej, bo zdarzają się częściej i zwykle bez wielkiego wysiłku, bo są naturalne, nasze. Trzeba tylko je dostrzec, w każdym momencie możemy zwrócić uwagę na to co mówimy, jak mówimy czy robimy i wierzcie mi to jest mega zaskoczenie... Zbyt często za dużo sobie wmawiamy, "i tak się nie uda", "nie ja przecież nigdy tego nie zrobię", " każdy zasługuje tylko nie ja", a tak naprawdę stać nas na świetne decyzje i możemy wszystko, wystarczy tylko spróbować!!! O tym co jest dobre dla nas decydujemy tylko MY, a nie świat zewnętrzny, nikt nie przeżyje życia za nas... Ktoś doradzi, narzuci swoje pomysły i sobie pójdzie, ale my z tym zostajemy i tylko od nas zależy czy nam to pasuje, czy nie! To nasze życie i nasza decyzja :D Szkoda, że taka trudna, a może nie, może wystarczy wytyczyć cel i się go trzymać? Może tak bardzo pragniemy szczęścia, że szukamy go nie tam gdzie trzeba...?
Znów zaczynam od początku, troszkę mądrzejsza i bogatsza w pewne doświadczenia... Pewnie jeszcze nie raz zrobię jakąś głupotę, ale wiem jedno nie ma takiego bagna z którego nie da się wydostać... Jeśli się czegoś chce to trzeba konsekwentnie do tego dążyć.
Piękniejmy każdego dnia, zdrowe serce to radosne i szczęśliwe serce :D
Figi zapiekane z mozzarellą

Składniki:
* 2 świeże figi
* 2 plasterki mozzarelli
* 2 plasterki szynki parmeńskiej
* rukola
* swieżo zmielony pieprz
* gęsty sos balsamiczny
* 1 łyżka miodu
* garść uprażonych orzechów włoskich lub pinii
Przygotowanie:
Zaczynamy od rozgrzania piekarnika, nastawiamy temperaturę na 200 stopni. Ogonek figi rozcinamy delikatnie na krzyż. Układamy w naczyniu żaroodpornym, wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 13 minut. Po wyjęciu z piekarnika w nacięcie wkładamy po kawałku mozzarelli, otulamy szynką parmeńską i układamy na rukoli. Na koniec skrapiamy sosem balsamicznym, polewamy miodem, posypujemy orzechami. Nasępnie całość doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem i solą morską.
Smacznego!!!
Takie śniadanie wymaga trochę wiecej pracy, ale świetnie wygląda no i oczywiście smakuje. Przecież o to nam chodzi-wnętrze!!! Od razu nasuwa mi się pewne porównanie. Drogie Panie i Panowie do naszego wspaniałego ubioru (nie mówię tu o stroju, który ma być zgodny z najnowszymi trendami, tylko o tym, który jest nasz) warto dodać nasze piękne wnętrze. Dopiero ta całość tworzy fantastyczny look. Co z tego, że opakowanie jest piękne, skoro cała reszta nie gra? Warto poczuć się dobrze z samym sobą, wiem, że nie jest to proste... Jest to potwornie trudne i choć przez chwilę bylam nawet przekonana, że dam radę, bańka prysła. Zamiast walczyć o siebie poddałam się uznałam, że jest ktoś kto zrobi to za mnie, albo chociaż pomoże. Strata czasu.
Zawsze uważałam, że strój idealnie ze mną współgra. JASNE chyba tylko na papierze!!! Coś co powinno być oczywiste, a wcale takie nie jest. Jesteśmy dla siebie największymi krytykami, a to my powinniśmy jako pierwsi siebie doceniać. Nikt inny za nas tego nie zrobi nawet jeśli uwazamy, że jest bliski naszemu sercu. Nie mówię tu o byciu aroganckim egoistą, a feee!!! Nie!!! Czasem warto uśmiechnąć się do własnego odbicia w lustrze i poczuć, że to co na zewnątrz idealnie gra z tym co wewnątrz. Nagle zobaczycie jak cały świat się do Was uśmiecha :D Ile razy powtarzałam sobie i innym, że doceniam swoje drobne osiągnięcia...? Nigdy tego nie robiłam, zawsze tylko gruba sprawa zaslugiwała na och i ach... Szkoda, bo te drobne napędzają bardziej, bo zdarzają się częściej i zwykle bez wielkiego wysiłku, bo są naturalne, nasze. Trzeba tylko je dostrzec, w każdym momencie możemy zwrócić uwagę na to co mówimy, jak mówimy czy robimy i wierzcie mi to jest mega zaskoczenie... Zbyt często za dużo sobie wmawiamy, "i tak się nie uda", "nie ja przecież nigdy tego nie zrobię", " każdy zasługuje tylko nie ja", a tak naprawdę stać nas na świetne decyzje i możemy wszystko, wystarczy tylko spróbować!!! O tym co jest dobre dla nas decydujemy tylko MY, a nie świat zewnętrzny, nikt nie przeżyje życia za nas... Ktoś doradzi, narzuci swoje pomysły i sobie pójdzie, ale my z tym zostajemy i tylko od nas zależy czy nam to pasuje, czy nie! To nasze życie i nasza decyzja :D Szkoda, że taka trudna, a może nie, może wystarczy wytyczyć cel i się go trzymać? Może tak bardzo pragniemy szczęścia, że szukamy go nie tam gdzie trzeba...?
Znów zaczynam od początku, troszkę mądrzejsza i bogatsza w pewne doświadczenia... Pewnie jeszcze nie raz zrobię jakąś głupotę, ale wiem jedno nie ma takiego bagna z którego nie da się wydostać... Jeśli się czegoś chce to trzeba konsekwentnie do tego dążyć.
Piękniejmy każdego dnia, zdrowe serce to radosne i szczęśliwe serce :D
Figi zapiekane z mozzarellą
Składniki:
* 2 świeże figi
* 2 plasterki mozzarelli
* 2 plasterki szynki parmeńskiej
* rukola
* swieżo zmielony pieprz
* gęsty sos balsamiczny
* 1 łyżka miodu
* garść uprażonych orzechów włoskich lub pinii
Przygotowanie:
Zaczynamy od rozgrzania piekarnika, nastawiamy temperaturę na 200 stopni. Ogonek figi rozcinamy delikatnie na krzyż. Układamy w naczyniu żaroodpornym, wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 13 minut. Po wyjęciu z piekarnika w nacięcie wkładamy po kawałku mozzarelli, otulamy szynką parmeńską i układamy na rukoli. Na koniec skrapiamy sosem balsamicznym, polewamy miodem, posypujemy orzechami. Nasępnie całość doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem i solą morską.
Smacznego!!!
czwartek, 13 października 2016
Bagietka z figą, rukolą i serm kozim
Lubię moje dni wolne, przede wszystkim dlatego, że spokojnie mogę zjeść śniadanie. Mogę pomyśleć na co mam ochotę i spełnić swoje zachcianki... Czasem bywa tak, że jedyne co może mi sprawić przyjemność, to chwila odpoczynku. Zapominam wtedy o jedzeniu, wrzucam w siebie coś szybko, jakaś słodka bułka i znikam w domu... Z ubraniem mam tak samo, uwielbiam dni kiedy czuję, że wyglądam kobieco, kiedy kombinuję ze strojem. Niestety są i takie gdy otwieram szafę i zakładam cokolwiek bylebym nie musiała tego prasować.... Buuu... Całe szczęście pojawia się taki dzień, gdy szafa już nie posiada wyprasowanych ubrań, a ja się nagle budzę z letargu- bo tak się wtedy czuję...
Tak niewiele potrzeba, by zwykły dzień stał się wyjątkowy, trzeba tylko, albo aż chcieć... Nie jesteśmy cyborgami i każdego dopada zmęczenie. Cieszę się, że smutnych poranków jest mniej niż tych którym towarzyszy uśmiech, że są dni kiedy mój mózg nie jest leniwy i, że są wokół mnie wspaniali ludzie...
Moje wyjątkowe śniadanie to bagietka, nie upiekłam jej sama, ale zaoszczędzony czas wykorzystałam na inne przyjemności... Nie można każdego dnia czuć zapachu gorącego pieczywa, bo przestaniemy doceniać jego wyjątkowość, choć gdybym miała na to czas i siły...
Bagietka z figą, rukolą i serm kozim
Składniki:
* bagietka
* figa
* 4 plasterki sera koziego lub mozzarelli
* plaster szynki parmeńskiej
* garść rukoli
* masło
* świeżo zmielony pieprz
Przygotowanie:
Bagietkę smarujemy masłem, dajemy garść rukoli, na niej układamy szynkę, ser kozi lub mozzarellę, a na koniec pokrojoną na plasterki figę. Posypujemy świeżo zmielonym pieprzem. Bagietkę można też posmarować serkiem almette chrzanowym. Zajadamy z apetytem.
Smacznego!!!
Tak niewiele potrzeba, by zwykły dzień stał się wyjątkowy, trzeba tylko, albo aż chcieć... Nie jesteśmy cyborgami i każdego dopada zmęczenie. Cieszę się, że smutnych poranków jest mniej niż tych którym towarzyszy uśmiech, że są dni kiedy mój mózg nie jest leniwy i, że są wokół mnie wspaniali ludzie...
Moje wyjątkowe śniadanie to bagietka, nie upiekłam jej sama, ale zaoszczędzony czas wykorzystałam na inne przyjemności... Nie można każdego dnia czuć zapachu gorącego pieczywa, bo przestaniemy doceniać jego wyjątkowość, choć gdybym miała na to czas i siły...
Bagietka z figą, rukolą i serm kozim
Składniki:
* bagietka
* figa
* 4 plasterki sera koziego lub mozzarelli
* plaster szynki parmeńskiej
* garść rukoli
* masło
* świeżo zmielony pieprz
Przygotowanie:
Bagietkę smarujemy masłem, dajemy garść rukoli, na niej układamy szynkę, ser kozi lub mozzarellę, a na koniec pokrojoną na plasterki figę. Posypujemy świeżo zmielonym pieprzem. Bagietkę można też posmarować serkiem almette chrzanowym. Zajadamy z apetytem.
Smacznego!!!
wtorek, 11 października 2016
Sałatka z figą, fetą, avocado i sosem miodowym
Sałatka powstała pod wpływem chwili. Czasem tak mam,że zaglądam do lodówki i niektóre składniki krzyczą, zaraz minie nam termin ważności... Musiałam się nimi zająć. Wyjęłam, wrzuciłam i jest pyszna kolacja :D Najlepiej jest przygotować sobie zdjęcia, a potem je wysłać w kosmos... Dobrze, że jedno wysłałam dalej, chociaż ono mi zostało...
Sałatka z figą, fetą, avocado i sosem miodowym

Składniki:
* opakowanie mixu sałat
* 2 figi
* 0,5 opakowania sera feta
* avocado
* garść orzechów włoskich
Sos:
* 2 łyżki miodu
* 1,5 łyżki soku z cytryny
* 1 łyzka oleju
* świeży pieprz
* szczypta soli
Przygotowanie:
Robiłam w dwóch miseczkach, do każdej włożyłam sałatę, pokroiłam w kostkę fetę. Avocado obrałam pokroiłam na paseczki, orzechy posiekałam na drobniejsze kawałki i podprażyłam na suchej patelni. Wszystkie składniki dorzucamy po kolei, na koniec dajemy pokrojoną figę i polewamy przygotowanym sosem.
Smacznego!!!!
Sałatka z figą, fetą, avocado i sosem miodowym
Składniki:
* opakowanie mixu sałat
* 2 figi
* 0,5 opakowania sera feta
* avocado
* garść orzechów włoskich
Sos:
* 2 łyżki miodu
* 1,5 łyżki soku z cytryny
* 1 łyzka oleju
* świeży pieprz
* szczypta soli
Przygotowanie:
Robiłam w dwóch miseczkach, do każdej włożyłam sałatę, pokroiłam w kostkę fetę. Avocado obrałam pokroiłam na paseczki, orzechy posiekałam na drobniejsze kawałki i podprażyłam na suchej patelni. Wszystkie składniki dorzucamy po kolei, na koniec dajemy pokrojoną figę i polewamy przygotowanym sosem.
Smacznego!!!!
wtorek, 4 października 2016
Szarlotka sypana
Genialny przepis, a dzięki temu i ciasto :) Zdecydowanie polecam zabieganym, sprawdzi się też, gdy ktoś wpadnie z niespodziewaną wizytą. Jedyną czasochłonną czynnością jest obieranie i tarcie jabłek, cała reszta to pestka. W prostocie tkwi siła, po raz kolejny przekonałam się, że nie trzeba kombinować, żeby osiągnąć wspaniały efekt. Tak też bywa w życiu im bardziej się staramy, tym gorzej wychodzi. Czasem niewiele potrzeba, żeby przekroczyć granicę dobrego smaku.
Kobiety powinny się często spotykać, bo wbrew pozorom nie zawsze jest tak, że gadamy tylko o głupotach, choć uważam, że i to jest potrzebne, ale przede wszystkim bywają dla siebie inspiracją. Własnie taki popołudniowy wypad rowerowo - rolkowy przyczynił się do powstania tego ciasta. Jedna mama drugiej mamie powiedziała o przepysznej szarlotce. Tyle czasu biegała mi po głowie, że jak tylko zobaczyłam, że mam w domu jabłka już nic nie mogło mnie powstrzymać. Pierwszą upiekłam zgodnie z przepisem i była pyszna. Czegoś mi jednak brakowało Chrupiąca skorupka, niebo i pomyślałam sobie, że dodatek orzechów zachwyciłby mnie jeszcze bardziej i nie myliłam się. Kupiłam też lody śmietankowe które podobnie jak jogurt miały w osobnej przegródce sos wiśniowy, 2 w jednym.
Korzystałam z przepisu z blogu Moje Wypieki
Szarlotka sypana
Składniki:
* 1 szklanka mąki pszennej
* 1szklanka kaszy manny
* 1 szklanka cukru
* 1,5 czubatej łyżeczki proszku do pieczenia
* 1,5 kg jabłek
* 2 płaskie łyzeczki przyprawy do szarlotki
* 170g zimnego masła
Dodatkowo:
* 1/4 szklanki orzechów włoskich
* 3 kostki czekolady
* bita śmietana
* lody
* sos wiśniowy
Przygotowanie:
Jabłka obieramy, następnie wydrążamy środki i trzemy na tarce o grubych oczkach.
Tortownicę o średnicy 23cm wykładamy papierem, tworzymy taką spódniczkę (papier kładziemy na spód formy i zamiast do góry ciągniemy w dół i zapinamy obręcz). W ten sposób jeśli coś wypłynie zatrzyma się na papierze, a nie na blaszce. Boki tortownicy smarujemy masłem.
Mąkę, kaszę, proszek przesiewamy przez sitko dodajemy cukier i wszystko mieszamy razem. Dzielimy na 3 części. Pierwszą część wysypujemy na dno tortownicy, następnie dajemy połowę startych jabłek posypujemy płaską łyżeczką przyprawy do szarlotki i równomiernie rozsypujemy drugą część suchych składników. Następnie znów wykładamy starte jabłka posypujemy suchymi składnikami i posiekanymi orzechami. Na koniec na tarce o dużych oczkach trzemy masło. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 60 minut. Po wyciągnięciu posypujemy startą czekoladą.
Na talerzu dajemy kleksa z sosu i tworzymy wzory, następnie układamy kawałek szarlotki, wyciskamy bitą śmietanę i nakładamy gałkę loda.
Smacznego!!!
Kobiety powinny się często spotykać, bo wbrew pozorom nie zawsze jest tak, że gadamy tylko o głupotach, choć uważam, że i to jest potrzebne, ale przede wszystkim bywają dla siebie inspiracją. Własnie taki popołudniowy wypad rowerowo - rolkowy przyczynił się do powstania tego ciasta. Jedna mama drugiej mamie powiedziała o przepysznej szarlotce. Tyle czasu biegała mi po głowie, że jak tylko zobaczyłam, że mam w domu jabłka już nic nie mogło mnie powstrzymać. Pierwszą upiekłam zgodnie z przepisem i była pyszna. Czegoś mi jednak brakowało Chrupiąca skorupka, niebo i pomyślałam sobie, że dodatek orzechów zachwyciłby mnie jeszcze bardziej i nie myliłam się. Kupiłam też lody śmietankowe które podobnie jak jogurt miały w osobnej przegródce sos wiśniowy, 2 w jednym.
Korzystałam z przepisu z blogu Moje Wypieki
Szarlotka sypana
Składniki:
* 1 szklanka mąki pszennej
* 1szklanka kaszy manny
* 1 szklanka cukru
* 1,5 czubatej łyżeczki proszku do pieczenia
* 1,5 kg jabłek
* 2 płaskie łyzeczki przyprawy do szarlotki
* 170g zimnego masła
Dodatkowo:
* 1/4 szklanki orzechów włoskich
* 3 kostki czekolady
* bita śmietana
* lody
* sos wiśniowy
Przygotowanie:
Jabłka obieramy, następnie wydrążamy środki i trzemy na tarce o grubych oczkach.
Tortownicę o średnicy 23cm wykładamy papierem, tworzymy taką spódniczkę (papier kładziemy na spód formy i zamiast do góry ciągniemy w dół i zapinamy obręcz). W ten sposób jeśli coś wypłynie zatrzyma się na papierze, a nie na blaszce. Boki tortownicy smarujemy masłem.
Mąkę, kaszę, proszek przesiewamy przez sitko dodajemy cukier i wszystko mieszamy razem. Dzielimy na 3 części. Pierwszą część wysypujemy na dno tortownicy, następnie dajemy połowę startych jabłek posypujemy płaską łyżeczką przyprawy do szarlotki i równomiernie rozsypujemy drugą część suchych składników. Następnie znów wykładamy starte jabłka posypujemy suchymi składnikami i posiekanymi orzechami. Na koniec na tarce o dużych oczkach trzemy masło. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 60 minut. Po wyciągnięciu posypujemy startą czekoladą.
Na talerzu dajemy kleksa z sosu i tworzymy wzory, następnie układamy kawałek szarlotki, wyciskamy bitą śmietanę i nakładamy gałkę loda.
Smacznego!!!
sobota, 1 października 2016
Sałatka z figami, rukolą i mozzarella
Też tak macie, że chata wolna, dziecko wyjechało, można w końcu skorzystać i dopada was przeziębienie... Z ledwością wstałam z łóżka o 14, stwierdziłam jednak, że nie mogę tak zmarnować dnia i wybrałam się do sklepu. Było pysznie, na chwilę nawet poczułam się lepiej :) Przygotowanie, zdjęcia- znów poczułam wewnętrzną radość, przyjemność, której dawno ze mną nie było.
W ten sposób powstała sałatka z figami... Uwielbiam te owoce i mam zamiar wykorzystać je na maxa. Najważniejsze jest, że można z nich stworzyć coś pysznego, pięknie wyglądającego, a przy tym niewymagającego dużego nakładu pracy.
Przepis podpatrzyłam na Kwestii Smaku.
Sałatka z figami, rukolą i mozzarella
Składniki:
* 2 świeże figi
* kulka mozzarelli
* 2 garści rukoli lub
mixu sałat
Dressing żurawinowy:
* 2 łyżki żurawiny ze słoiczka
* 1 łyżka miodu
* 2 łyżeczki soku z cytryny
* świeżo zmielony czarny pieprz
* 1 łyżeczka oliwy extra vergine
Przygotowanie:
Składniki dressingu dajemy do miseczki, wszystko mieszamy razem. Figi i mozzarelle kroimy a plasterki. Na talerzu wykładamy sałatę, a na niej na przemian układamy plasterki sera i figi, a na koniec polewamy dressingiem.
Prawda, że łatwe...?
Smacznego!!!
W ten sposób powstała sałatka z figami... Uwielbiam te owoce i mam zamiar wykorzystać je na maxa. Najważniejsze jest, że można z nich stworzyć coś pysznego, pięknie wyglądającego, a przy tym niewymagającego dużego nakładu pracy.
Przepis podpatrzyłam na Kwestii Smaku.
Sałatka z figami, rukolą i mozzarella
Składniki:
* 2 świeże figi
* kulka mozzarelli
* 2 garści rukoli lub
mixu sałat
Dressing żurawinowy:
* 2 łyżki żurawiny ze słoiczka
* 1 łyżka miodu
* 2 łyżeczki soku z cytryny
* świeżo zmielony czarny pieprz
* 1 łyżeczka oliwy extra vergine
Przygotowanie:
Składniki dressingu dajemy do miseczki, wszystko mieszamy razem. Figi i mozzarelle kroimy a plasterki. Na talerzu wykładamy sałatę, a na niej na przemian układamy plasterki sera i figi, a na koniec polewamy dressingiem.
Prawda, że łatwe...?
Smacznego!!!
wtorek, 27 września 2016
Ciasto czekoladowe z oreo, jeżynami i rafaello
Wspaniały dzień, wyjątkowo słoneczny i wyjątkowo przyjemny, uwielbiam takie popołudnia... Ponad godzinna jazda na rolkach, niby nic, a jednak odczułam. Byłam tak zasapana, że ledwie łapałam porządny oddech, słaba forma... Wokół jeziora nyskiego powstał raj dla rolkarzy, poza tym,że jest świetna nawierzchnia jest jeszcze fenomenalny widok- jezioro i góry. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, wiele osób postanowiło spędzić ten dzień na świeżym powietrzu, jest nadzieja...
Torcik urodzinowy piekłam około północy, rano we mgle zrywałam jeżyny i robiłam masę. Są osoby dla których warto zarwać nockę. Pojawiają się nieoczekiwanie i całkiem nieoczekiwanie sprawiają, że wszystko przewraca się do góry nogami, a życie smakuje lepiej... Nie zaszalałam jakoś specjalnie, ale brałam pod uwagę preferncje smakowe. Miał być sernik kokosowy, ale w międzyczasie wyskoczyło coś innego i musiałam trochę zmodyfikować plany... Z kokosem zostało rafaello...
Można zmiksować jeżyny z cukrem pudrem i polać ciasto sosem, albo przyozdobić talerz, a na nim położć kawałek ciasta:) Kwaskowate jeżyny świetnie przełamują słodycz ciasta...
Ciasto czekoladowe z oreo, jeżynami i rafaello
Składniki:
Ciasto czekoladowe:
* 125 g masła
* 100 g cukru
* 300 g gorzkiej czekolady
* 2 łyżki oleju roślinnego
* 2 duże jajka (rozmiar L)
* 4 żółtka
* 2 łyżki kakao
* 4 białka
* 3 łyżki cukru dark muscovado * szczypta soli
* opakowanie ciastek oreo
Krem z bitą śmietaną i z mascarpone:
* 200 g śmietanki 36% schłodzonej
* 150 g serka mascarpone, zimnego
* 2 łyżki cukru pudru
* 3 łyżki masy śmietankowej w proszku
Dodatkowo:
* świeże owoce: jeżyny, maliny, truskawki, figa
* 2 łyżeczki cukru pudru do posypania
* opakowanie Rafaello
Przygotowanie:
Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni (góra, dół, bez termoobiegu). Formę o średnicy 26 cm (ja zrobilam w dwóch feremkach 20 cm) smarujemy masłem.
Ciasto: Do miseczki wkładamy połamaną czekoladę, dodajemy masło i wlewamy olej, umieszczamy nad garnkiem z gotującą się wodą, i mieszamy do uzyskania gładkiej masy.
Do miski wbijamy dwa całe jajka, dodajemy 4 żółtka, kakao, cukier muscovado, sól i miksujemy do połączenia składników. Następnie wlewamy roztopioną masę czekoladową i miksujemy do czasu aż powstanie jednolita konsystencja (około 2-3 minuty).
Do miski dajemy białka, szczyptę soli i ubijamy na pianę przez około 3 minuty. Potem dodajemy po trochę cukru, cały czas mieszamy (około 5 minut), aż piana będzie sztywna, gęsta i błyszcząca. Pianę dodajemy do masy czekoladowej w dwóch partiach. Miska powinna być wyższa, bo po dodaniu piany ciasto zwiększy swoją objętość. Przy dodawaniu piany nie używamy miksera, mieszamy delikatnie łopatką lub łyżką. Następnie dodajemy połamane na 4 kawałki ciasteczka oreo i deikatnie mieszamy. Ciasto wykładamy na dno formy, wyrównujemy powierzchnię i wstawiamy do piekarnika na 35 minut. Po tym czasie ciasto wyjmujemy i studzimy, nie ma co się przejmować gdy trochę opadnie, bo tego właśnie oczekujemy. Jeśli jednak ciasto nie opadnie można łyżeczką, delikatnie, wydrążyć środek, pozostawiając 1,5 centymetrowy brzeg. Przed nałożeniem kremu ciasto musi być całkowicie wystudzone, bo inaczej krem mascarpone się rozpłynie.
Przygotowujemy owoce: myjemy i osuszamy na papierowym ręczniku
Krem mascarpone: Do zimnej miski wlewamy zimną śmietanę, dodajemy mascarpone, cukier puder i ubijamy na sztywną, gęstą i puszystą masę. Ubijanie zaczynamy na mniejszych obrotach, po około 2 minutach gdy składniki już się połączą zwiększamy obroty do maximum i dodajemy 3 łyżki masy śmietankowej w proszku. Wykładamy krem w zagłębienie czekoladowego ciasta, układamy fantazyjnie owoce i kuleczki rafaello. Wkładamy na godzinkę do lodówki, a przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego!!!
Torcik urodzinowy piekłam około północy, rano we mgle zrywałam jeżyny i robiłam masę. Są osoby dla których warto zarwać nockę. Pojawiają się nieoczekiwanie i całkiem nieoczekiwanie sprawiają, że wszystko przewraca się do góry nogami, a życie smakuje lepiej... Nie zaszalałam jakoś specjalnie, ale brałam pod uwagę preferncje smakowe. Miał być sernik kokosowy, ale w międzyczasie wyskoczyło coś innego i musiałam trochę zmodyfikować plany... Z kokosem zostało rafaello...
Można zmiksować jeżyny z cukrem pudrem i polać ciasto sosem, albo przyozdobić talerz, a na nim położć kawałek ciasta:) Kwaskowate jeżyny świetnie przełamują słodycz ciasta...
Ciasto czekoladowe z oreo, jeżynami i rafaello
Składniki:
Ciasto czekoladowe:
* 125 g masła
* 100 g cukru
* 300 g gorzkiej czekolady
* 2 łyżki oleju roślinnego
* 2 duże jajka (rozmiar L)
* 4 żółtka
* 2 łyżki kakao
* 4 białka
* 3 łyżki cukru dark muscovado * szczypta soli
* opakowanie ciastek oreo
Krem z bitą śmietaną i z mascarpone:
* 200 g śmietanki 36% schłodzonej
* 150 g serka mascarpone, zimnego
* 2 łyżki cukru pudru
* 3 łyżki masy śmietankowej w proszku
Dodatkowo:
* świeże owoce: jeżyny, maliny, truskawki, figa
* 2 łyżeczki cukru pudru do posypania
* opakowanie Rafaello
Przygotowanie:
Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni (góra, dół, bez termoobiegu). Formę o średnicy 26 cm (ja zrobilam w dwóch feremkach 20 cm) smarujemy masłem.
Ciasto: Do miseczki wkładamy połamaną czekoladę, dodajemy masło i wlewamy olej, umieszczamy nad garnkiem z gotującą się wodą, i mieszamy do uzyskania gładkiej masy.
Do miski wbijamy dwa całe jajka, dodajemy 4 żółtka, kakao, cukier muscovado, sól i miksujemy do połączenia składników. Następnie wlewamy roztopioną masę czekoladową i miksujemy do czasu aż powstanie jednolita konsystencja (około 2-3 minuty).
Do miski dajemy białka, szczyptę soli i ubijamy na pianę przez około 3 minuty. Potem dodajemy po trochę cukru, cały czas mieszamy (około 5 minut), aż piana będzie sztywna, gęsta i błyszcząca. Pianę dodajemy do masy czekoladowej w dwóch partiach. Miska powinna być wyższa, bo po dodaniu piany ciasto zwiększy swoją objętość. Przy dodawaniu piany nie używamy miksera, mieszamy delikatnie łopatką lub łyżką. Następnie dodajemy połamane na 4 kawałki ciasteczka oreo i deikatnie mieszamy. Ciasto wykładamy na dno formy, wyrównujemy powierzchnię i wstawiamy do piekarnika na 35 minut. Po tym czasie ciasto wyjmujemy i studzimy, nie ma co się przejmować gdy trochę opadnie, bo tego właśnie oczekujemy. Jeśli jednak ciasto nie opadnie można łyżeczką, delikatnie, wydrążyć środek, pozostawiając 1,5 centymetrowy brzeg. Przed nałożeniem kremu ciasto musi być całkowicie wystudzone, bo inaczej krem mascarpone się rozpłynie.
Przygotowujemy owoce: myjemy i osuszamy na papierowym ręczniku
Krem mascarpone: Do zimnej miski wlewamy zimną śmietanę, dodajemy mascarpone, cukier puder i ubijamy na sztywną, gęstą i puszystą masę. Ubijanie zaczynamy na mniejszych obrotach, po około 2 minutach gdy składniki już się połączą zwiększamy obroty do maximum i dodajemy 3 łyżki masy śmietankowej w proszku. Wykładamy krem w zagłębienie czekoladowego ciasta, układamy fantazyjnie owoce i kuleczki rafaello. Wkładamy na godzinkę do lodówki, a przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego!!!
wtorek, 2 sierpnia 2016
Zupa z bobem
Piszę post w pierwszy dzień urlopu, obiecałam fance mojego bloga, a szczególnie zupy z soczewicą - Madziu to dla Ciebie. Wybacz mi, że tak późno :) Obiecałam to jeszcze jednej osobie, więc są dwie i nie mogę ich zawieść :D Post będzie konkretny, bez zbędnych opisów tego co się dzieje u mnie. Napiszę tylko, że warto czuć i myśleć sercem, ale do tego trzeba się wsłuchać w samego siebie, a cała reszta pięknie się ułoży. Nic nie dzieje się od razu, warto poczekać, by uśmiechać się z głębi serca :) Życzę Wam tego i uciekam na urlop, pełen słonecznych, radosnych dni!!!
Zupa szybka i bardzo smaczna, w sam raz na letnie upały. Przepis pochodzi z Kwestii Smaku.
Składniki:
* 2/3 szklanki ugotowanego i obranego bobu
* 1/2 kglodych ziemniaków
* 2 łyżki oliwy extra vergine
* 1 łyżka masła
* 3 ząbki czosnku
* 1 litr bulionu jarzynowego lub drobiowego
* 4 łyżki posiekanego koperku
* 3 lyzki posiekanego szczypiorku
* 100 g śmietany 18% lub 12%
* ser feta
Przygotowanie:
Zaczynamy od ugotowania bobu. Wrzucamy go do osolonej wody, czas gotowania zależy od tego czy to jest młody bób, czy już bardziej dojrzały, ja zwykle sprawdzam podczas gotowania czy to już. Ostatnio bardzo plubiłam bób krócej gotowany, jest wtedy jędrny i delikatnie chrupiący idealny do zup lub sałatek. Następnie skrobiemy ziemniaki, płuczemy i kroimy w plasterki. Do garnka z grubym dnem dajemy masło, oliwę i podgrzewamy. Po roztopieniu masła dodajemy ziemniaki i obsmażamy przez 5 minut, tak by delikatnie się zrumieniły. Czosnek przeciskamy przez praskę i smażymy wszystko jeszcze około minutę, co jakiś czas mieszamy, aby czosnek się nie przypalił. Potem wlewamy gorący bulion i zagotowujemy. Zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem przez 10-15 minut, aż ziemniaki będą miękkie. W międzyczasie siekamy koperek i szczypiorek. Jak ziemniaki są już miękkie dorzucamy ugotowany i obrany bób i gotujemy jeszcze przez 1-2 minuty. Dodajemy 3 łyżki posiekanego koperku i szczypiorku i zdejmujemy z ognia. Na koniec do kubeczka dajemy śmietanę, rozcieńczamy ją z kilkoma łyżkami letniej wody, a następnie dodajemy wywar z zupy i za każdym razem mieszamy. W sumie wychodzi około 10 łyżek wywaru, robimy tak, by zahartować śmietanę i by się nie zważyła. Tak przygotowaną śmietanę dodajemy do garnka z zupą. Podajemy z pokruszonym serem feta i pozostały koperkiem, można też podać z podsmażonym boczkiem, a nawet kurkami lub grzanką.
wtorek, 12 lipca 2016
Sałatka z bobem, czereśniami i kalarepką
Tym razem proponuję coś lekkiego. Zestaw dość niecodzienny, ale zdecydowanie wart wypróbowania. Bobu mamy dostatek, dlatego testuję jak jeszcze inaczej można go podać. Połączenie z czereśniami czy to może się udać? Pewnie, że tak!!! Gdyby tak nie było, przepis nie pojawiłby się na blogu Kwestia Smaku, a teraz i u mnie. Lubię takie zaskakujące efekty, całość bardzo dobrze się komponuje, a wszystko idealnie do siebie pasuje. Sos z dodatkiem syropu klonowego idealnie pasuje zarówno do czereśni, jak i do słonej fety, a porcja zdrowych warzyw idealnie dopełnia całość. Nie miałam estragonu i dlatego też pominęłam ten składnik.
Sałatka z bobem, czereśniami i kalarepką

Składniki:
* 2 garści sałaty
* 2/3 szklanki bobu
* 2 garści czereśni
* 1 mała kalarepka
* 60 g sera feta
Sos:
* 4 łyżki oliwy extra vergine
* 2 lyżki syropu klonowego
* 2 łyżki soku z limonki
* 1 łyżka drobno posiekanej natki pietruszki
* 1 łyżeczka różowego pieprzu rozgniecionego
w moździerzu
Przygotowanie:
Najpierw gotujemy bób w osolonej wodzie, następnie studzimy i obieramy odmierzamy potrzebną ilość. Na talerzach ukladamy kolejno garść sałaty, startą na drobnych oczkach kalarepkę. Z czereśni wyjmujemy pestki i połowki rozsypujemy po talerzu, jako ostatnia ląduje pokruszona feta. W miseczce łączymy wszystkie składniki sosu i polewamy nim sałatkę. Przyda się też grzanka lub tost :D
Smacznego!!!!!!!!
Sałatka z bobem, czereśniami i kalarepką
Składniki:
* 2 garści sałaty
* 2/3 szklanki bobu
* 2 garści czereśni
* 1 mała kalarepka
* 60 g sera feta
Sos:
* 4 łyżki oliwy extra vergine
* 2 lyżki syropu klonowego
* 2 łyżki soku z limonki
* 1 łyżka drobno posiekanej natki pietruszki
* 1 łyżeczka różowego pieprzu rozgniecionego
w moździerzu
Przygotowanie:
Najpierw gotujemy bób w osolonej wodzie, następnie studzimy i obieramy odmierzamy potrzebną ilość. Na talerzach ukladamy kolejno garść sałaty, startą na drobnych oczkach kalarepkę. Z czereśni wyjmujemy pestki i połowki rozsypujemy po talerzu, jako ostatnia ląduje pokruszona feta. W miseczce łączymy wszystkie składniki sosu i polewamy nim sałatkę. Przyda się też grzanka lub tost :D
Smacznego!!!!!!!!
środa, 6 lipca 2016
Sernik z białą czekoladą i jagodami
WRACAMY DO NASZEGO BLOGOWANIA, GOTOWANIA, FOTOGRAFOWANIA :D
Prób i pomysłów na powrót było sporo, ale zwykle coś szło nie tak, wszystko nagle zaczęło być ważniejsze ode mnie. Życie jest tak fantastyczne, że aż brak czasu na robienie zdjęć, gotowanie i całą resztę. Pierwsza klasa i nowe obowiązki Emilki, moja praca zawodowa wszystko stanęło na podium, minął rok i okazało się, jak bardzo się pomyliłam. Dużo czasu upłynęło nim to zrozumiałam. Cieszę się ogromnie, że znów chcę pisać, gotować i fotografować,że znów kogoś zainspiruję do wypróbowania przepisu. Największą przyjemność sprawia mi myśl o poszukiwaniu nowych smaków, czyli właśnie to co stanowi kwintesencję mojego gotowania i to co sprawia, że tak bardzo to lubię. Zdecydowanie bardziej świadomie zaczynam podchodzić do zdrowego odżywiania, dlatego też tutaj będę podrzucać pomysły. Nie oznacza to jednak, że drastycznie zrezygnuję z pewnych dań, co to to nie, w końcu każdemu należy się zadowolenie z jedzenia! Będzie to wyglądało tak jak w przypadku kawy i czekolady, nie mam już potrzeby by po nie sięgać, robię to sporadycznie i dobrze mi ż tym. Pamiętam jak zaczynałam, pojawiało się całe mnóswo wymówek i niemal łzy w oczach, przekonywałam siebie, że tego potrzebuję, by normalnie funkcjonować. Nic bardziej mylnego. Przez całe życie tworzymy schematy, które zamiast pomagać- utrudniaja. Dobrze jest czasem wyjść poza strefę własnego komfortu i zobaczyć, że jest lepiej, że nasze życie smakuje doskonale pod każdym względem. To nie dzieje się od razu, bo każda zmiana wymaga czasu, ale jest nasza, pozostaje z nami na zawsze i sprawia, że nie boimy się zaryzykować i ruszyć do przodu...
W styczniu pisałam, że pozytywna opinia na temat mojego bloga pchnęła mnie do dalszego działania. Krótkotrwałe działanie, nic z tego nie wyszło, a wystarczyło to zaledwie na chwilę - dwa wpisy. Już nawet nie policzę ile razy planowałam usiąść przy laptopie i znów coś napisać, zawsze jednak pojawiało się coś ważniejszego, jakaś głupia wymówka, a jak się okazało w moim życiu było ich aż nadto. Dużo czasu sraciłam, ale całe szczęście dużo mam go jeszcze przed soba. Przekonałam się, że dużo energii poświęcałam nie tam gdzie trzeba. Musiałam do tego dojrzeć, a tym samym odkryć jak to jest dla mnie ważne. Sama pewnie nie wpadłabym na to tak szybko, szczerze mówiąc pewnie nigdy, ale bywa, że w odpowiednim momencie pojawia się ktoś, kto przewraca wszystko do góry nogami i pomaga w odkrywaniu samej siebie. Niewiarygodne i wspaniałe uczucie poznawać siebie na nowo, dotrzeć tam gdzie jeszcze nie był nikt, i budować lepsze życie.
Jak to z moim pieczeniem bywa, miało być jedno, a wyszło zupełnie coś innego. W taki sposób z dwóch serników powstał jeden, korzystałam jak zwykle z pomysłów z blogu Kwestia Smaku. Musiałam trochę poczekać na wypróbowanie tego cuda. Był moment, że myślałam, że dłużej już nie wytrzymam, a co tam nie musi być idealny. Jednak nie poddałam się i gdy tylko wzięłam mikser do ręki, okazało się, że wyłaczyli prąd. Tak to już bywa na wsi, gdu wokół szaleje burza. Niestety trwało to przez godzinę,a w miedzyczasie dostałam wiadomość " Twój sernik jest majestatyczny. Rozbudza zmysły i emocje. Dzieło sztuki! Pycha!!!" Jak po czymś takim wytrzymać? Nie mogłam jednak ukroić nim nie ubiłam śmietany. Musiało być takie jak sobie wymyśliłam i było. Nawet mój największy krytyk kulinarny, nie mógł przejść obojęnie. Emilce smakowało i dokładkę też dostała :D Najlepsze były jagodowe języczki, radochy co niemiara :D
Jagody mają swój czas, dlatego ten kto lubi zbierać niech ciśnie do lasu, a pozostali do sklepu, bo każdemu należy się odrobina przyjemności...!!!
Sernik z białą czekoladą i jagodami
Składniki:

Spód:
Masa serowa:
wszystkie skladniki powinny mieć temperaturę pokojową
* 0,5 kg twarogu sernikowego
* 100 g serka mascarpone
* 1/4 szklanki cukru
* 1 łyżeczka ekstraktu z wnilii
* 300 g białej czekolady
* 3 duże jajka
* 1 łyżka mąki ziemniaczanej
Polewa jogurtowa:
* 50 g białej czekolady
* 100 g jogurtu greckiego lub naturalnego
Dodatkowo:
* 150 g śmietany 30% lub 36%
ubitej na sztywną pianę
* 2 łyżki cukru pudru
* świeże owoce do posypania
Przygotowanie:
Mus owocowy: Najpierw płuczemy owoce, jei jest taka potrzeba osuszamy i kroimy (wisnie, truskawki). Tak przygotowane owoce wkładamy do rondelka, dodajemy cukier i zagotowujemy. Od czasu jak zacznie bulgotać zostawiamy jeszcze 6-7 minut na średnim ogniu, po czym zdejmujemy i od razu wsypujemy kisiel, mieszamy do calkowitego rozpuszczenia się proszku. Odstawiamy do ostygnięcia.
Spód: Tortownicę o wymiarach 20 cm wykładamy papierem, przed zamknięciem tortownicy, papier wypuszczamy na zewnątrz (powinien utworzyć spódnicę). Ciastka kruszymy na piasek (można blenderem, albo wrzucamy do woreczka i uderzamy tłuczkiem). Dodajemy roztopione masło, przygotowanym ciastem wykładamy dno tortownicy, mocno dociskamy i wkładamy do lodówki.
Masa serowa: Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. W kąpieli wodnej rozpuszczamy biała czekoladę. Kąpiel wodna czyli do wiekszego garnka wlewamy wodę, na nim ustawiamy metalową miseczkę lub rondeleki do niego wrzucamy czekoladę. Pod wplywem gorącej wody topi się czekolada. Najlepiej stać i mieszać, bo będziemy mieli pewność, że nie powstaną grudki. Sery miksujemy z cukrem, ekstraktem z wanilli i roztopioną, przestudzoną czekoladą. Jajka ubijamy w oddzielnej misce przez około minutę, a następnie dodajemy do masy serowej, miksujemy jeszcze 1-2 minuty i wykladamy na spód. Na masę wykładamy mus owocowy, zachowując odstępy i zagłębiając do połowy łyżeczkę. Pieczemy przez 15 minut w 170 stopniach, potem zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy przez 60 minut. Na 10 minut przed upływem czasu rozpuszczamy w kąpieli wodnej czekoladę, odstawiamy do ostudzenia i następnie dodajemy jogurt, całość mieszamy i powstałą polewę rozsmarowujemy na powierzchni sernika. Pieczemy jeszcze 15 minut, po czym wyłączamy piekarnik i zostawiamy około 20 minut w zamkniętym piekarniku,a potem delikatnie otwieramy drzwiczki. Schładzamy, najlepiej całą noc w lodówce.
Na koniec w zasadzie przed podaniem ubijamy śmietankę, najpierw na małych obrotach potem zwiększamy i dodajemy po łyżce cukru. Wykładamy na sernik i posypujemy owocami.
Smacznego!!!
Prób i pomysłów na powrót było sporo, ale zwykle coś szło nie tak, wszystko nagle zaczęło być ważniejsze ode mnie. Życie jest tak fantastyczne, że aż brak czasu na robienie zdjęć, gotowanie i całą resztę. Pierwsza klasa i nowe obowiązki Emilki, moja praca zawodowa wszystko stanęło na podium, minął rok i okazało się, jak bardzo się pomyliłam. Dużo czasu upłynęło nim to zrozumiałam. Cieszę się ogromnie, że znów chcę pisać, gotować i fotografować,że znów kogoś zainspiruję do wypróbowania przepisu. Największą przyjemność sprawia mi myśl o poszukiwaniu nowych smaków, czyli właśnie to co stanowi kwintesencję mojego gotowania i to co sprawia, że tak bardzo to lubię. Zdecydowanie bardziej świadomie zaczynam podchodzić do zdrowego odżywiania, dlatego też tutaj będę podrzucać pomysły. Nie oznacza to jednak, że drastycznie zrezygnuję z pewnych dań, co to to nie, w końcu każdemu należy się zadowolenie z jedzenia! Będzie to wyglądało tak jak w przypadku kawy i czekolady, nie mam już potrzeby by po nie sięgać, robię to sporadycznie i dobrze mi ż tym. Pamiętam jak zaczynałam, pojawiało się całe mnóswo wymówek i niemal łzy w oczach, przekonywałam siebie, że tego potrzebuję, by normalnie funkcjonować. Nic bardziej mylnego. Przez całe życie tworzymy schematy, które zamiast pomagać- utrudniaja. Dobrze jest czasem wyjść poza strefę własnego komfortu i zobaczyć, że jest lepiej, że nasze życie smakuje doskonale pod każdym względem. To nie dzieje się od razu, bo każda zmiana wymaga czasu, ale jest nasza, pozostaje z nami na zawsze i sprawia, że nie boimy się zaryzykować i ruszyć do przodu...
W styczniu pisałam, że pozytywna opinia na temat mojego bloga pchnęła mnie do dalszego działania. Krótkotrwałe działanie, nic z tego nie wyszło, a wystarczyło to zaledwie na chwilę - dwa wpisy. Już nawet nie policzę ile razy planowałam usiąść przy laptopie i znów coś napisać, zawsze jednak pojawiało się coś ważniejszego, jakaś głupia wymówka, a jak się okazało w moim życiu było ich aż nadto. Dużo czasu sraciłam, ale całe szczęście dużo mam go jeszcze przed soba. Przekonałam się, że dużo energii poświęcałam nie tam gdzie trzeba. Musiałam do tego dojrzeć, a tym samym odkryć jak to jest dla mnie ważne. Sama pewnie nie wpadłabym na to tak szybko, szczerze mówiąc pewnie nigdy, ale bywa, że w odpowiednim momencie pojawia się ktoś, kto przewraca wszystko do góry nogami i pomaga w odkrywaniu samej siebie. Niewiarygodne i wspaniałe uczucie poznawać siebie na nowo, dotrzeć tam gdzie jeszcze nie był nikt, i budować lepsze życie.
Jak to z moim pieczeniem bywa, miało być jedno, a wyszło zupełnie coś innego. W taki sposób z dwóch serników powstał jeden, korzystałam jak zwykle z pomysłów z blogu Kwestia Smaku. Musiałam trochę poczekać na wypróbowanie tego cuda. Był moment, że myślałam, że dłużej już nie wytrzymam, a co tam nie musi być idealny. Jednak nie poddałam się i gdy tylko wzięłam mikser do ręki, okazało się, że wyłaczyli prąd. Tak to już bywa na wsi, gdu wokół szaleje burza. Niestety trwało to przez godzinę,a w miedzyczasie dostałam wiadomość " Twój sernik jest majestatyczny. Rozbudza zmysły i emocje. Dzieło sztuki! Pycha!!!" Jak po czymś takim wytrzymać? Nie mogłam jednak ukroić nim nie ubiłam śmietany. Musiało być takie jak sobie wymyśliłam i było. Nawet mój największy krytyk kulinarny, nie mógł przejść obojęnie. Emilce smakowało i dokładkę też dostała :D Najlepsze były jagodowe języczki, radochy co niemiara :D
Jagody mają swój czas, dlatego ten kto lubi zbierać niech ciśnie do lasu, a pozostali do sklepu, bo każdemu należy się odrobina przyjemności...!!!
Sernik z białą czekoladą i jagodami
Składniki:
Spód:
* 50 g ciastek kruchych czekoladowych
* 100 g ciastek oreo
* 2 łyżki masła
Mus owocowy:
* 250 g owoców ( jagody, truskawki, maliny, wiśnie)
* 30 g cukru (3 łyżki)
* kisiel błyskawiczny o smaku użytych owoców
Masa serowa:
wszystkie skladniki powinny mieć temperaturę pokojową
* 0,5 kg twarogu sernikowego
* 100 g serka mascarpone
* 1/4 szklanki cukru
* 1 łyżeczka ekstraktu z wnilii
* 300 g białej czekolady
* 3 duże jajka
* 1 łyżka mąki ziemniaczanej
Polewa jogurtowa:
* 50 g białej czekolady
* 100 g jogurtu greckiego lub naturalnego
Dodatkowo:
* 150 g śmietany 30% lub 36%
ubitej na sztywną pianę
* 2 łyżki cukru pudru
* świeże owoce do posypania
Przygotowanie:
Etykiety
Mus owocowy: Najpierw płuczemy owoce, jei jest taka potrzeba osuszamy i kroimy (wisnie, truskawki). Tak przygotowane owoce wkładamy do rondelka, dodajemy cukier i zagotowujemy. Od czasu jak zacznie bulgotać zostawiamy jeszcze 6-7 minut na średnim ogniu, po czym zdejmujemy i od razu wsypujemy kisiel, mieszamy do calkowitego rozpuszczenia się proszku. Odstawiamy do ostygnięcia.
Spód: Tortownicę o wymiarach 20 cm wykładamy papierem, przed zamknięciem tortownicy, papier wypuszczamy na zewnątrz (powinien utworzyć spódnicę). Ciastka kruszymy na piasek (można blenderem, albo wrzucamy do woreczka i uderzamy tłuczkiem). Dodajemy roztopione masło, przygotowanym ciastem wykładamy dno tortownicy, mocno dociskamy i wkładamy do lodówki.
Masa serowa: Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. W kąpieli wodnej rozpuszczamy biała czekoladę. Kąpiel wodna czyli do wiekszego garnka wlewamy wodę, na nim ustawiamy metalową miseczkę lub rondeleki do niego wrzucamy czekoladę. Pod wplywem gorącej wody topi się czekolada. Najlepiej stać i mieszać, bo będziemy mieli pewność, że nie powstaną grudki. Sery miksujemy z cukrem, ekstraktem z wanilli i roztopioną, przestudzoną czekoladą. Jajka ubijamy w oddzielnej misce przez około minutę, a następnie dodajemy do masy serowej, miksujemy jeszcze 1-2 minuty i wykladamy na spód. Na masę wykładamy mus owocowy, zachowując odstępy i zagłębiając do połowy łyżeczkę. Pieczemy przez 15 minut w 170 stopniach, potem zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy przez 60 minut. Na 10 minut przed upływem czasu rozpuszczamy w kąpieli wodnej czekoladę, odstawiamy do ostudzenia i następnie dodajemy jogurt, całość mieszamy i powstałą polewę rozsmarowujemy na powierzchni sernika. Pieczemy jeszcze 15 minut, po czym wyłączamy piekarnik i zostawiamy około 20 minut w zamkniętym piekarniku,a potem delikatnie otwieramy drzwiczki. Schładzamy, najlepiej całą noc w lodówce.
Na koniec w zasadzie przed podaniem ubijamy śmietankę, najpierw na małych obrotach potem zwiększamy i dodajemy po łyżce cukru. Wykładamy na sernik i posypujemy owocami.
Smacznego!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







