Wspaniały dzień, wyjątkowo słoneczny i wyjątkowo przyjemny, uwielbiam takie popołudnia... Ponad godzinna jazda na rolkach, niby nic, a jednak odczułam. Byłam tak zasapana, że ledwie łapałam porządny oddech, słaba forma... Wokół jeziora nyskiego powstał raj dla rolkarzy, poza tym,że jest świetna nawierzchnia jest jeszcze fenomenalny widok- jezioro i góry. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, wiele osób postanowiło spędzić ten dzień na świeżym powietrzu, jest nadzieja...
Torcik urodzinowy piekłam około północy, rano we mgle zrywałam jeżyny i robiłam masę. Są osoby dla których warto zarwać nockę. Pojawiają się nieoczekiwanie i całkiem nieoczekiwanie sprawiają, że wszystko przewraca się do góry nogami, a życie smakuje lepiej... Nie zaszalałam jakoś specjalnie, ale brałam pod uwagę preferncje smakowe. Miał być sernik kokosowy, ale w międzyczasie wyskoczyło coś innego i musiałam trochę zmodyfikować plany... Z kokosem zostało rafaello...
Można zmiksować jeżyny z cukrem pudrem i polać ciasto sosem, albo przyozdobić talerz, a na nim położć kawałek ciasta:) Kwaskowate jeżyny świetnie przełamują słodycz ciasta...
Ciasto czekoladowe z oreo, jeżynami i rafaello
Składniki:
Ciasto czekoladowe:
* 125 g masła
* 100 g cukru
* 300 g gorzkiej czekolady
* 2 łyżki oleju roślinnego
* 2 duże jajka (rozmiar L)
* 4 żółtka
* 2 łyżki kakao
* 4 białka
* 3 łyżki cukru dark muscovado * szczypta soli
* opakowanie ciastek oreo
Krem z bitą śmietaną i z mascarpone:
* 200 g śmietanki 36% schłodzonej
* 150 g serka mascarpone, zimnego
* 2 łyżki cukru pudru
* 3 łyżki masy śmietankowej w proszku
Dodatkowo:
* świeże owoce: jeżyny, maliny, truskawki, figa
* 2 łyżeczki cukru pudru do posypania
* opakowanie Rafaello
Przygotowanie:
Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni (góra, dół, bez termoobiegu). Formę o średnicy 26 cm (ja zrobilam w dwóch feremkach 20 cm) smarujemy masłem.
Ciasto: Do miseczki wkładamy połamaną czekoladę, dodajemy masło i wlewamy olej, umieszczamy nad garnkiem z gotującą się wodą, i mieszamy do uzyskania gładkiej masy.
Do miski wbijamy dwa całe jajka, dodajemy 4 żółtka, kakao, cukier muscovado, sól i miksujemy do połączenia składników. Następnie wlewamy roztopioną masę czekoladową i miksujemy do czasu aż powstanie jednolita konsystencja (około 2-3 minuty).
Do miski dajemy białka, szczyptę soli i ubijamy na pianę przez około 3 minuty. Potem dodajemy po trochę cukru, cały czas mieszamy (około 5 minut), aż piana będzie sztywna, gęsta i błyszcząca. Pianę dodajemy do masy czekoladowej w dwóch partiach. Miska powinna być wyższa, bo po dodaniu piany ciasto zwiększy swoją objętość. Przy dodawaniu piany nie używamy miksera, mieszamy delikatnie łopatką lub łyżką. Następnie dodajemy połamane na 4 kawałki ciasteczka oreo i deikatnie mieszamy. Ciasto wykładamy na dno formy, wyrównujemy powierzchnię i wstawiamy do piekarnika na 35 minut. Po tym czasie ciasto wyjmujemy i studzimy, nie ma co się przejmować gdy trochę opadnie, bo tego właśnie oczekujemy. Jeśli jednak ciasto nie opadnie można łyżeczką, delikatnie, wydrążyć środek, pozostawiając 1,5 centymetrowy brzeg. Przed nałożeniem kremu ciasto musi być całkowicie wystudzone, bo inaczej krem mascarpone się rozpłynie.
Przygotowujemy owoce: myjemy i osuszamy na papierowym ręczniku
Krem mascarpone: Do zimnej miski wlewamy zimną śmietanę, dodajemy mascarpone, cukier puder i ubijamy na sztywną, gęstą i puszystą masę. Ubijanie zaczynamy na mniejszych obrotach, po około 2 minutach gdy składniki już się połączą zwiększamy obroty do maximum i dodajemy 3 łyżki masy śmietankowej w proszku. Wykładamy krem w zagłębienie czekoladowego ciasta, układamy fantazyjnie owoce i kuleczki rafaello. Wkładamy na godzinkę do lodówki, a przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego!!!
wtorek, 27 września 2016
wtorek, 2 sierpnia 2016
Zupa z bobem
Piszę post w pierwszy dzień urlopu, obiecałam fance mojego bloga, a szczególnie zupy z soczewicą - Madziu to dla Ciebie. Wybacz mi, że tak późno :) Obiecałam to jeszcze jednej osobie, więc są dwie i nie mogę ich zawieść :D Post będzie konkretny, bez zbędnych opisów tego co się dzieje u mnie. Napiszę tylko, że warto czuć i myśleć sercem, ale do tego trzeba się wsłuchać w samego siebie, a cała reszta pięknie się ułoży. Nic nie dzieje się od razu, warto poczekać, by uśmiechać się z głębi serca :) Życzę Wam tego i uciekam na urlop, pełen słonecznych, radosnych dni!!!
Zupa szybka i bardzo smaczna, w sam raz na letnie upały. Przepis pochodzi z Kwestii Smaku.
Składniki:
* 2/3 szklanki ugotowanego i obranego bobu
* 1/2 kglodych ziemniaków
* 2 łyżki oliwy extra vergine
* 1 łyżka masła
* 3 ząbki czosnku
* 1 litr bulionu jarzynowego lub drobiowego
* 4 łyżki posiekanego koperku
* 3 lyzki posiekanego szczypiorku
* 100 g śmietany 18% lub 12%
* ser feta
Przygotowanie:
Zaczynamy od ugotowania bobu. Wrzucamy go do osolonej wody, czas gotowania zależy od tego czy to jest młody bób, czy już bardziej dojrzały, ja zwykle sprawdzam podczas gotowania czy to już. Ostatnio bardzo plubiłam bób krócej gotowany, jest wtedy jędrny i delikatnie chrupiący idealny do zup lub sałatek. Następnie skrobiemy ziemniaki, płuczemy i kroimy w plasterki. Do garnka z grubym dnem dajemy masło, oliwę i podgrzewamy. Po roztopieniu masła dodajemy ziemniaki i obsmażamy przez 5 minut, tak by delikatnie się zrumieniły. Czosnek przeciskamy przez praskę i smażymy wszystko jeszcze około minutę, co jakiś czas mieszamy, aby czosnek się nie przypalił. Potem wlewamy gorący bulion i zagotowujemy. Zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem przez 10-15 minut, aż ziemniaki będą miękkie. W międzyczasie siekamy koperek i szczypiorek. Jak ziemniaki są już miękkie dorzucamy ugotowany i obrany bób i gotujemy jeszcze przez 1-2 minuty. Dodajemy 3 łyżki posiekanego koperku i szczypiorku i zdejmujemy z ognia. Na koniec do kubeczka dajemy śmietanę, rozcieńczamy ją z kilkoma łyżkami letniej wody, a następnie dodajemy wywar z zupy i za każdym razem mieszamy. W sumie wychodzi około 10 łyżek wywaru, robimy tak, by zahartować śmietanę i by się nie zważyła. Tak przygotowaną śmietanę dodajemy do garnka z zupą. Podajemy z pokruszonym serem feta i pozostały koperkiem, można też podać z podsmażonym boczkiem, a nawet kurkami lub grzanką.
wtorek, 12 lipca 2016
Sałatka z bobem, czereśniami i kalarepką
Tym razem proponuję coś lekkiego. Zestaw dość niecodzienny, ale zdecydowanie wart wypróbowania. Bobu mamy dostatek, dlatego testuję jak jeszcze inaczej można go podać. Połączenie z czereśniami czy to może się udać? Pewnie, że tak!!! Gdyby tak nie było, przepis nie pojawiłby się na blogu Kwestia Smaku, a teraz i u mnie. Lubię takie zaskakujące efekty, całość bardzo dobrze się komponuje, a wszystko idealnie do siebie pasuje. Sos z dodatkiem syropu klonowego idealnie pasuje zarówno do czereśni, jak i do słonej fety, a porcja zdrowych warzyw idealnie dopełnia całość. Nie miałam estragonu i dlatego też pominęłam ten składnik.
Sałatka z bobem, czereśniami i kalarepką

Składniki:
* 2 garści sałaty
* 2/3 szklanki bobu
* 2 garści czereśni
* 1 mała kalarepka
* 60 g sera feta
Sos:
* 4 łyżki oliwy extra vergine
* 2 lyżki syropu klonowego
* 2 łyżki soku z limonki
* 1 łyżka drobno posiekanej natki pietruszki
* 1 łyżeczka różowego pieprzu rozgniecionego
w moździerzu
Przygotowanie:
Najpierw gotujemy bób w osolonej wodzie, następnie studzimy i obieramy odmierzamy potrzebną ilość. Na talerzach ukladamy kolejno garść sałaty, startą na drobnych oczkach kalarepkę. Z czereśni wyjmujemy pestki i połowki rozsypujemy po talerzu, jako ostatnia ląduje pokruszona feta. W miseczce łączymy wszystkie składniki sosu i polewamy nim sałatkę. Przyda się też grzanka lub tost :D
Smacznego!!!!!!!!
Sałatka z bobem, czereśniami i kalarepką
Składniki:
* 2 garści sałaty
* 2/3 szklanki bobu
* 2 garści czereśni
* 1 mała kalarepka
* 60 g sera feta
Sos:
* 4 łyżki oliwy extra vergine
* 2 lyżki syropu klonowego
* 2 łyżki soku z limonki
* 1 łyżka drobno posiekanej natki pietruszki
* 1 łyżeczka różowego pieprzu rozgniecionego
w moździerzu
Przygotowanie:
Najpierw gotujemy bób w osolonej wodzie, następnie studzimy i obieramy odmierzamy potrzebną ilość. Na talerzach ukladamy kolejno garść sałaty, startą na drobnych oczkach kalarepkę. Z czereśni wyjmujemy pestki i połowki rozsypujemy po talerzu, jako ostatnia ląduje pokruszona feta. W miseczce łączymy wszystkie składniki sosu i polewamy nim sałatkę. Przyda się też grzanka lub tost :D
Smacznego!!!!!!!!
środa, 6 lipca 2016
Sernik z białą czekoladą i jagodami
WRACAMY DO NASZEGO BLOGOWANIA, GOTOWANIA, FOTOGRAFOWANIA :D
Prób i pomysłów na powrót było sporo, ale zwykle coś szło nie tak, wszystko nagle zaczęło być ważniejsze ode mnie. Życie jest tak fantastyczne, że aż brak czasu na robienie zdjęć, gotowanie i całą resztę. Pierwsza klasa i nowe obowiązki Emilki, moja praca zawodowa wszystko stanęło na podium, minął rok i okazało się, jak bardzo się pomyliłam. Dużo czasu upłynęło nim to zrozumiałam. Cieszę się ogromnie, że znów chcę pisać, gotować i fotografować,że znów kogoś zainspiruję do wypróbowania przepisu. Największą przyjemność sprawia mi myśl o poszukiwaniu nowych smaków, czyli właśnie to co stanowi kwintesencję mojego gotowania i to co sprawia, że tak bardzo to lubię. Zdecydowanie bardziej świadomie zaczynam podchodzić do zdrowego odżywiania, dlatego też tutaj będę podrzucać pomysły. Nie oznacza to jednak, że drastycznie zrezygnuję z pewnych dań, co to to nie, w końcu każdemu należy się zadowolenie z jedzenia! Będzie to wyglądało tak jak w przypadku kawy i czekolady, nie mam już potrzeby by po nie sięgać, robię to sporadycznie i dobrze mi ż tym. Pamiętam jak zaczynałam, pojawiało się całe mnóswo wymówek i niemal łzy w oczach, przekonywałam siebie, że tego potrzebuję, by normalnie funkcjonować. Nic bardziej mylnego. Przez całe życie tworzymy schematy, które zamiast pomagać- utrudniaja. Dobrze jest czasem wyjść poza strefę własnego komfortu i zobaczyć, że jest lepiej, że nasze życie smakuje doskonale pod każdym względem. To nie dzieje się od razu, bo każda zmiana wymaga czasu, ale jest nasza, pozostaje z nami na zawsze i sprawia, że nie boimy się zaryzykować i ruszyć do przodu...
W styczniu pisałam, że pozytywna opinia na temat mojego bloga pchnęła mnie do dalszego działania. Krótkotrwałe działanie, nic z tego nie wyszło, a wystarczyło to zaledwie na chwilę - dwa wpisy. Już nawet nie policzę ile razy planowałam usiąść przy laptopie i znów coś napisać, zawsze jednak pojawiało się coś ważniejszego, jakaś głupia wymówka, a jak się okazało w moim życiu było ich aż nadto. Dużo czasu sraciłam, ale całe szczęście dużo mam go jeszcze przed soba. Przekonałam się, że dużo energii poświęcałam nie tam gdzie trzeba. Musiałam do tego dojrzeć, a tym samym odkryć jak to jest dla mnie ważne. Sama pewnie nie wpadłabym na to tak szybko, szczerze mówiąc pewnie nigdy, ale bywa, że w odpowiednim momencie pojawia się ktoś, kto przewraca wszystko do góry nogami i pomaga w odkrywaniu samej siebie. Niewiarygodne i wspaniałe uczucie poznawać siebie na nowo, dotrzeć tam gdzie jeszcze nie był nikt, i budować lepsze życie.
Jak to z moim pieczeniem bywa, miało być jedno, a wyszło zupełnie coś innego. W taki sposób z dwóch serników powstał jeden, korzystałam jak zwykle z pomysłów z blogu Kwestia Smaku. Musiałam trochę poczekać na wypróbowanie tego cuda. Był moment, że myślałam, że dłużej już nie wytrzymam, a co tam nie musi być idealny. Jednak nie poddałam się i gdy tylko wzięłam mikser do ręki, okazało się, że wyłaczyli prąd. Tak to już bywa na wsi, gdu wokół szaleje burza. Niestety trwało to przez godzinę,a w miedzyczasie dostałam wiadomość " Twój sernik jest majestatyczny. Rozbudza zmysły i emocje. Dzieło sztuki! Pycha!!!" Jak po czymś takim wytrzymać? Nie mogłam jednak ukroić nim nie ubiłam śmietany. Musiało być takie jak sobie wymyśliłam i było. Nawet mój największy krytyk kulinarny, nie mógł przejść obojęnie. Emilce smakowało i dokładkę też dostała :D Najlepsze były jagodowe języczki, radochy co niemiara :D
Jagody mają swój czas, dlatego ten kto lubi zbierać niech ciśnie do lasu, a pozostali do sklepu, bo każdemu należy się odrobina przyjemności...!!!
Sernik z białą czekoladą i jagodami
Składniki:

Spód:
Masa serowa:
wszystkie skladniki powinny mieć temperaturę pokojową
* 0,5 kg twarogu sernikowego
* 100 g serka mascarpone
* 1/4 szklanki cukru
* 1 łyżeczka ekstraktu z wnilii
* 300 g białej czekolady
* 3 duże jajka
* 1 łyżka mąki ziemniaczanej
Polewa jogurtowa:
* 50 g białej czekolady
* 100 g jogurtu greckiego lub naturalnego
Dodatkowo:
* 150 g śmietany 30% lub 36%
ubitej na sztywną pianę
* 2 łyżki cukru pudru
* świeże owoce do posypania
Przygotowanie:
Mus owocowy: Najpierw płuczemy owoce, jei jest taka potrzeba osuszamy i kroimy (wisnie, truskawki). Tak przygotowane owoce wkładamy do rondelka, dodajemy cukier i zagotowujemy. Od czasu jak zacznie bulgotać zostawiamy jeszcze 6-7 minut na średnim ogniu, po czym zdejmujemy i od razu wsypujemy kisiel, mieszamy do calkowitego rozpuszczenia się proszku. Odstawiamy do ostygnięcia.
Spód: Tortownicę o wymiarach 20 cm wykładamy papierem, przed zamknięciem tortownicy, papier wypuszczamy na zewnątrz (powinien utworzyć spódnicę). Ciastka kruszymy na piasek (można blenderem, albo wrzucamy do woreczka i uderzamy tłuczkiem). Dodajemy roztopione masło, przygotowanym ciastem wykładamy dno tortownicy, mocno dociskamy i wkładamy do lodówki.
Masa serowa: Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. W kąpieli wodnej rozpuszczamy biała czekoladę. Kąpiel wodna czyli do wiekszego garnka wlewamy wodę, na nim ustawiamy metalową miseczkę lub rondeleki do niego wrzucamy czekoladę. Pod wplywem gorącej wody topi się czekolada. Najlepiej stać i mieszać, bo będziemy mieli pewność, że nie powstaną grudki. Sery miksujemy z cukrem, ekstraktem z wanilli i roztopioną, przestudzoną czekoladą. Jajka ubijamy w oddzielnej misce przez około minutę, a następnie dodajemy do masy serowej, miksujemy jeszcze 1-2 minuty i wykladamy na spód. Na masę wykładamy mus owocowy, zachowując odstępy i zagłębiając do połowy łyżeczkę. Pieczemy przez 15 minut w 170 stopniach, potem zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy przez 60 minut. Na 10 minut przed upływem czasu rozpuszczamy w kąpieli wodnej czekoladę, odstawiamy do ostudzenia i następnie dodajemy jogurt, całość mieszamy i powstałą polewę rozsmarowujemy na powierzchni sernika. Pieczemy jeszcze 15 minut, po czym wyłączamy piekarnik i zostawiamy około 20 minut w zamkniętym piekarniku,a potem delikatnie otwieramy drzwiczki. Schładzamy, najlepiej całą noc w lodówce.
Na koniec w zasadzie przed podaniem ubijamy śmietankę, najpierw na małych obrotach potem zwiększamy i dodajemy po łyżce cukru. Wykładamy na sernik i posypujemy owocami.
Smacznego!!!
Prób i pomysłów na powrót było sporo, ale zwykle coś szło nie tak, wszystko nagle zaczęło być ważniejsze ode mnie. Życie jest tak fantastyczne, że aż brak czasu na robienie zdjęć, gotowanie i całą resztę. Pierwsza klasa i nowe obowiązki Emilki, moja praca zawodowa wszystko stanęło na podium, minął rok i okazało się, jak bardzo się pomyliłam. Dużo czasu upłynęło nim to zrozumiałam. Cieszę się ogromnie, że znów chcę pisać, gotować i fotografować,że znów kogoś zainspiruję do wypróbowania przepisu. Największą przyjemność sprawia mi myśl o poszukiwaniu nowych smaków, czyli właśnie to co stanowi kwintesencję mojego gotowania i to co sprawia, że tak bardzo to lubię. Zdecydowanie bardziej świadomie zaczynam podchodzić do zdrowego odżywiania, dlatego też tutaj będę podrzucać pomysły. Nie oznacza to jednak, że drastycznie zrezygnuję z pewnych dań, co to to nie, w końcu każdemu należy się zadowolenie z jedzenia! Będzie to wyglądało tak jak w przypadku kawy i czekolady, nie mam już potrzeby by po nie sięgać, robię to sporadycznie i dobrze mi ż tym. Pamiętam jak zaczynałam, pojawiało się całe mnóswo wymówek i niemal łzy w oczach, przekonywałam siebie, że tego potrzebuję, by normalnie funkcjonować. Nic bardziej mylnego. Przez całe życie tworzymy schematy, które zamiast pomagać- utrudniaja. Dobrze jest czasem wyjść poza strefę własnego komfortu i zobaczyć, że jest lepiej, że nasze życie smakuje doskonale pod każdym względem. To nie dzieje się od razu, bo każda zmiana wymaga czasu, ale jest nasza, pozostaje z nami na zawsze i sprawia, że nie boimy się zaryzykować i ruszyć do przodu...
W styczniu pisałam, że pozytywna opinia na temat mojego bloga pchnęła mnie do dalszego działania. Krótkotrwałe działanie, nic z tego nie wyszło, a wystarczyło to zaledwie na chwilę - dwa wpisy. Już nawet nie policzę ile razy planowałam usiąść przy laptopie i znów coś napisać, zawsze jednak pojawiało się coś ważniejszego, jakaś głupia wymówka, a jak się okazało w moim życiu było ich aż nadto. Dużo czasu sraciłam, ale całe szczęście dużo mam go jeszcze przed soba. Przekonałam się, że dużo energii poświęcałam nie tam gdzie trzeba. Musiałam do tego dojrzeć, a tym samym odkryć jak to jest dla mnie ważne. Sama pewnie nie wpadłabym na to tak szybko, szczerze mówiąc pewnie nigdy, ale bywa, że w odpowiednim momencie pojawia się ktoś, kto przewraca wszystko do góry nogami i pomaga w odkrywaniu samej siebie. Niewiarygodne i wspaniałe uczucie poznawać siebie na nowo, dotrzeć tam gdzie jeszcze nie był nikt, i budować lepsze życie.
Jak to z moim pieczeniem bywa, miało być jedno, a wyszło zupełnie coś innego. W taki sposób z dwóch serników powstał jeden, korzystałam jak zwykle z pomysłów z blogu Kwestia Smaku. Musiałam trochę poczekać na wypróbowanie tego cuda. Był moment, że myślałam, że dłużej już nie wytrzymam, a co tam nie musi być idealny. Jednak nie poddałam się i gdy tylko wzięłam mikser do ręki, okazało się, że wyłaczyli prąd. Tak to już bywa na wsi, gdu wokół szaleje burza. Niestety trwało to przez godzinę,a w miedzyczasie dostałam wiadomość " Twój sernik jest majestatyczny. Rozbudza zmysły i emocje. Dzieło sztuki! Pycha!!!" Jak po czymś takim wytrzymać? Nie mogłam jednak ukroić nim nie ubiłam śmietany. Musiało być takie jak sobie wymyśliłam i było. Nawet mój największy krytyk kulinarny, nie mógł przejść obojęnie. Emilce smakowało i dokładkę też dostała :D Najlepsze były jagodowe języczki, radochy co niemiara :D
Jagody mają swój czas, dlatego ten kto lubi zbierać niech ciśnie do lasu, a pozostali do sklepu, bo każdemu należy się odrobina przyjemności...!!!
Sernik z białą czekoladą i jagodami
Składniki:
Spód:
* 50 g ciastek kruchych czekoladowych
* 100 g ciastek oreo
* 2 łyżki masła
Mus owocowy:
* 250 g owoców ( jagody, truskawki, maliny, wiśnie)
* 30 g cukru (3 łyżki)
* kisiel błyskawiczny o smaku użytych owoców
Masa serowa:
wszystkie skladniki powinny mieć temperaturę pokojową
* 0,5 kg twarogu sernikowego
* 100 g serka mascarpone
* 1/4 szklanki cukru
* 1 łyżeczka ekstraktu z wnilii
* 300 g białej czekolady
* 3 duże jajka
* 1 łyżka mąki ziemniaczanej
Polewa jogurtowa:
* 50 g białej czekolady
* 100 g jogurtu greckiego lub naturalnego
Dodatkowo:
* 150 g śmietany 30% lub 36%
ubitej na sztywną pianę
* 2 łyżki cukru pudru
* świeże owoce do posypania
Przygotowanie:
Etykiety
Mus owocowy: Najpierw płuczemy owoce, jei jest taka potrzeba osuszamy i kroimy (wisnie, truskawki). Tak przygotowane owoce wkładamy do rondelka, dodajemy cukier i zagotowujemy. Od czasu jak zacznie bulgotać zostawiamy jeszcze 6-7 minut na średnim ogniu, po czym zdejmujemy i od razu wsypujemy kisiel, mieszamy do calkowitego rozpuszczenia się proszku. Odstawiamy do ostygnięcia.
Spód: Tortownicę o wymiarach 20 cm wykładamy papierem, przed zamknięciem tortownicy, papier wypuszczamy na zewnątrz (powinien utworzyć spódnicę). Ciastka kruszymy na piasek (można blenderem, albo wrzucamy do woreczka i uderzamy tłuczkiem). Dodajemy roztopione masło, przygotowanym ciastem wykładamy dno tortownicy, mocno dociskamy i wkładamy do lodówki.
Masa serowa: Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. W kąpieli wodnej rozpuszczamy biała czekoladę. Kąpiel wodna czyli do wiekszego garnka wlewamy wodę, na nim ustawiamy metalową miseczkę lub rondeleki do niego wrzucamy czekoladę. Pod wplywem gorącej wody topi się czekolada. Najlepiej stać i mieszać, bo będziemy mieli pewność, że nie powstaną grudki. Sery miksujemy z cukrem, ekstraktem z wanilli i roztopioną, przestudzoną czekoladą. Jajka ubijamy w oddzielnej misce przez około minutę, a następnie dodajemy do masy serowej, miksujemy jeszcze 1-2 minuty i wykladamy na spód. Na masę wykładamy mus owocowy, zachowując odstępy i zagłębiając do połowy łyżeczkę. Pieczemy przez 15 minut w 170 stopniach, potem zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy przez 60 minut. Na 10 minut przed upływem czasu rozpuszczamy w kąpieli wodnej czekoladę, odstawiamy do ostudzenia i następnie dodajemy jogurt, całość mieszamy i powstałą polewę rozsmarowujemy na powierzchni sernika. Pieczemy jeszcze 15 minut, po czym wyłączamy piekarnik i zostawiamy około 20 minut w zamkniętym piekarniku,a potem delikatnie otwieramy drzwiczki. Schładzamy, najlepiej całą noc w lodówce.
Na koniec w zasadzie przed podaniem ubijamy śmietankę, najpierw na małych obrotach potem zwiększamy i dodajemy po łyżce cukru. Wykładamy na sernik i posypujemy owocami.
Smacznego!!!
niedziela, 31 stycznia 2016
Szwedzkie bułeczki z kardamonem
Po kilku miesiącach przerwy udało mi się dołączyć do weekendowej akcji "Wypiekanie na śniadanie". Tym razem szwedzkie bułeczki z kardamonem- kardemummabullar z blogu Moje Wypieki. Fajna zabawa z tym zwijaniem choć u mnie z różnym skutkiem, jedna miała być w kształcie serca. Zrolowałam ją i stworzyłam coś na wzór, niestety po upieczeniu już niespecjalnie je przypomina. Nie byłam jakoś extra z nich zadowolona, tak to jest jak się piecze w pośpiechu. Dodałam do nadzienia kardamonowego kropelki czekoladowe. Jak już wspomniałam nie byłam jakoś specjalnie zachwycona ich smakiem, a co dziwne całą drogę powrotna z pracy myślałam tylko o nich. Tym oto sposobem o 22.30 zjadłam, aż trzy- rozpusta!!! Polecam je zatem choć lepiej użyć mąki chlebowej, niestety nie miałam i dodałam pszennej, ale jak widać nie sposób i się oprzeć :D
Szwedzkie bułeczki kardamonowe
Składniki na 17 sztuk:
* 530 g mąki pszennej chlebowej
* 250 ml mleka
* 90 g cukru
* pół łyżeczki soli
* 100 g masła, roztopionego i przestudzonego
* 12 g drożdzy suchych lub
25 g drożdży świeżych
* 7 g kardamonu, zmielonego
Nadzienie kardamonowe:
* 100 g masła, w temperaturze pokojowej
* 100 g brązowego cukru (miałkiego np. muscovado)
* 1.5 łyżki zmielonego kardamonu
Wszystkie składniki utrzeć/zmiksować.
Syrop cukrowy:
* 70 ml wody
* 1 łyżka golden syrupu
** Jeśli nie posiadasz golden syrupu, przygotuj syrop cukrowy przez zagotowanie 70 ml wody
z 60 g cukru, do rozpuszczenia się cukru.
Składniki umieścić w garnuszku, zagotować.
Cukier kardamonowy:
* 50 g cukru
* 1 łyżka zmielonego kardamonu
Składniki wymieszać.
Przygotowanie:
Mąkę pszenną wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżymi najpierw zrobić rozczyn - tutaj instrukcja), dodać resztę składników i wyrobić, pod koniec dodając rozpuszczony tłuszcz. Wyrobić ciasto, odpowiednio długo, by było miękkie i elastyczne. Uformować z niego kulę, włożyć do oprószonej mąką miski, odstawić w ciepłe miejsce, przykryte ściereczką, do podwojenia objętości (około 1,5 - 2 godziny).
Ciasto rozwałkować na prostokąt o wielkości około 34 x 60 cm (dłuższe boki prostokata po lewej i prawej, krótsze na górze i dole), delikatnie podsypując mąką. Równomiernie posmarować kardamonowym nadzieniem. Długie boki podzielić na 3 części (po 20 cm), zaznaczyć delikatnie nożem. Podnosząc krótszy bok ciasta założyć go do 2/3 długości ciasta, potem kolejny krótszy bok założyć na złożone ciasto - powinny powstać 3 warstwy ciasta dwukrotnie przełożone nadzieniem. Tak przygotowane ciasto pokroić ostrym nożem (najlepiej kółkiem do pizzy) na 1.7 cm paski. Zwinąć, jak na filmie z blogu Moje Wypieki (paski ciasta są elastyczne i łatwo je rozciągnąć w razie konieczności).Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (2 blaszki), w sporych odległościach od siebie. Przykryć luźno folią spożywczą pozostawić w cieple do czasu podwojenia objętości (około 45 - 60 minut). Po wyrośnieciu bułeczki posmarować syropem cukrowym i oprószyć cukrem kardamonowym. Piec w temperaturze 220ºC przez około 8 minut lub do wyraźnego zezłocenia i lekkiego zbrązowienia ciasta (uwaga, ze względu na cukier w glazurze i cukrową posypkę szybko się przypalają, nie odchodzić od piekarnika i w razie konieczności obniżyć temperaturę). Wyjąć, przenieść na kratkę i wystudzić. Pyszne są ciepłe!
Metoda dla maszynistów:
Wszystkie składniki na ciasto umieścić w maszynie do chleba w kolejności: płynne, sypkie, na końcu drożdże. Nastawić program do wyrabiania i wyrastania ciasta 'dough' (około 1,5 h), po czym ciasto wyjąć, krótko wyrobić i dalej postępować według powyższego przepisu.
Smacznego!!!
Szwedzkie bułeczki kardamonowe
Składniki na 17 sztuk:
* 530 g mąki pszennej chlebowej
* 250 ml mleka
* 90 g cukru
* pół łyżeczki soli
* 100 g masła, roztopionego i przestudzonego
* 12 g drożdzy suchych lub
25 g drożdży świeżych
* 7 g kardamonu, zmielonego
Nadzienie kardamonowe:
* 100 g masła, w temperaturze pokojowej
* 100 g brązowego cukru (miałkiego np. muscovado)
* 1.5 łyżki zmielonego kardamonu
Wszystkie składniki utrzeć/zmiksować.
Syrop cukrowy:
* 70 ml wody
* 1 łyżka golden syrupu
** Jeśli nie posiadasz golden syrupu, przygotuj syrop cukrowy przez zagotowanie 70 ml wody
z 60 g cukru, do rozpuszczenia się cukru.
Składniki umieścić w garnuszku, zagotować.
Cukier kardamonowy:
* 50 g cukru
* 1 łyżka zmielonego kardamonu
Składniki wymieszać.
Przygotowanie:
Mąkę pszenną wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżymi najpierw zrobić rozczyn - tutaj instrukcja), dodać resztę składników i wyrobić, pod koniec dodając rozpuszczony tłuszcz. Wyrobić ciasto, odpowiednio długo, by było miękkie i elastyczne. Uformować z niego kulę, włożyć do oprószonej mąką miski, odstawić w ciepłe miejsce, przykryte ściereczką, do podwojenia objętości (około 1,5 - 2 godziny).
Ciasto rozwałkować na prostokąt o wielkości około 34 x 60 cm (dłuższe boki prostokata po lewej i prawej, krótsze na górze i dole), delikatnie podsypując mąką. Równomiernie posmarować kardamonowym nadzieniem. Długie boki podzielić na 3 części (po 20 cm), zaznaczyć delikatnie nożem. Podnosząc krótszy bok ciasta założyć go do 2/3 długości ciasta, potem kolejny krótszy bok założyć na złożone ciasto - powinny powstać 3 warstwy ciasta dwukrotnie przełożone nadzieniem. Tak przygotowane ciasto pokroić ostrym nożem (najlepiej kółkiem do pizzy) na 1.7 cm paski. Zwinąć, jak na filmie z blogu Moje Wypieki (paski ciasta są elastyczne i łatwo je rozciągnąć w razie konieczności).Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (2 blaszki), w sporych odległościach od siebie. Przykryć luźno folią spożywczą pozostawić w cieple do czasu podwojenia objętości (około 45 - 60 minut). Po wyrośnieciu bułeczki posmarować syropem cukrowym i oprószyć cukrem kardamonowym. Piec w temperaturze 220ºC przez około 8 minut lub do wyraźnego zezłocenia i lekkiego zbrązowienia ciasta (uwaga, ze względu na cukier w glazurze i cukrową posypkę szybko się przypalają, nie odchodzić od piekarnika i w razie konieczności obniżyć temperaturę). Wyjąć, przenieść na kratkę i wystudzić. Pyszne są ciepłe!
Metoda dla maszynistów:
Wszystkie składniki na ciasto umieścić w maszynie do chleba w kolejności: płynne, sypkie, na końcu drożdże. Nastawić program do wyrabiania i wyrastania ciasta 'dough' (około 1,5 h), po czym ciasto wyjąć, krótko wyrobić i dalej postępować według powyższego przepisu.
Smacznego!!!
Razem ze mną wypiekali:
Marzena Kulinarne szaleństwa Maniusi
Angelika Życie zaczyna się w kuchni
Marzena Zacisze kuchenne
Bożena Moje kucharzenie
Dorota Moje małe czarowanie
Monika Matka wariatka
Joanna Rodzinna kuchnia
Anna Teatr gotowania
niedziela, 24 stycznia 2016
Keks z białą czekoladą
Tak to się dzieje,że czasami wystarczy,że pojawi się jakiś problem i już znika cały zapał, ale tak szybko się nie poddam. I choć pisanie postu wymaga ode mnie sporo cierpliwości, bo padła mi klawiatutra i chwilowo muszę korzystać z tej ekranowej, to i tak nie przestanę. Uzbierałam trochę zdjęć to trzeba je pokazać, poza tym wiele osób czeka na ten przepis... Nie jest on mojego autorstwa, ale przetestowałam i mogę polecić, bo jest to najlepszy keks jaki jadłam. Robię go juz od kilku lat, ale niestety nigdy nie dotrwał do zdjeć. To jest ciasto przy którym można sobie porozmyślać, a przy okazji zjeść niepostrzeżenie kilka kawałków. Po każdym przepysznym kęsie pojawia się nowa myśl, nowy pomysł. Ciągle marzę o moim idealnym fotelu zapomnienia. Póki co nie mam, aż tyle wolnego czasu, by w nim przesiadywać, więc nie poszukuję i korzystam z tego który mam, ale kiedyś nadejdzie taki dzień... Bez wyrzutów zatopię się w moim ogromnym fotelu i zniknę w świecie magii i zabiorę ze sobą ten wspaniały keks :)
W przyszłym roku możecie też wykorzystać szablon renifera. Wystarczy zwykła jednokolorowa poszewka, kawałek filcu, igła i nić i dekoracja świąteczna jest gotowa :)
Przepis pochodzi z blogu Kwestia Smaku.
Keks z biała czekoladą
Składniki:
* 500 g suszonych moreli pokrojonych na małe kawałeczki
* 125 g rodzynek
* 250 g posiekanych orzechów włoskich
* 310g masła
* 310 g mąki pszennej tortowej
* 310 g drobnego cukru
* skorka starta z 2 pomarańczy
* skórka starta z 1 cytryny
* 6 jajek
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 250 g białej czekolady roztopionej i ostudzonej
* 2 łyżki likieru pomarańczowego lub brandy
Dodatkowo:
* cukier puder do posypania
Przygotowanie:
Nagrzewamy piekarnik do 160 stopni C. Z tej porcji mamy zwykle dwie foreki aluminiowe, ale można też użyć kwadratową formę o boku 22 cm lub tortownicę o średnicy 23 cm, albo forekę keksową. Polecam mniejsze foremki aluminiowe, wówczas w zupełności wystarcza czas 1h pieczenia. Foremki aluminiowe smarujemy tylko masłem i posypujemy bułką tartą. Następnie drobno kroimy morele, siekamy też rodzynki, żurawinę i orzechy, całość mieszamy z 30 g mąki. Do miski dajemy masło, drobny cukier i ubijamy przez 8 minut na puszysty krem, po tym czasie dodajemy skórkę z pomarańczy i cytryny. Potem dodajemy po 1 jajku nie przerywając ubijania, może się trochę rozdzielić ale spokojnie. Po dodaniu i wymieszaniu szpatułką pozostałej mąki (280g) powinno być wszystko dobrze. Na koniec dajemy ostudzoną białą czekoladę, likier lub brandy oraz bakalie i ponownie mieszamy do połączenia się składników. Ciasto przekładamy do formy i pieczemy przez około 1h w porywach do 1h15 minut, trzeba kontrolować przy pomocy patyczka, wykałaczki czy nie zostaje na nich ciasto, a patyczek będzie suchy. W mniejszych formach pieczemy krócej, a w większych dłużej. Po około 45minutach, gdy keks zaczyna przybierać złotawy kolor
W przyszłym roku możecie też wykorzystać szablon renifera. Wystarczy zwykła jednokolorowa poszewka, kawałek filcu, igła i nić i dekoracja świąteczna jest gotowa :)
Przepis pochodzi z blogu Kwestia Smaku.
Keks z biała czekoladą
Składniki:
* 500 g suszonych moreli pokrojonych na małe kawałeczki
* 125 g rodzynek
* 250 g posiekanych orzechów włoskich
* 310g masła
* 310 g mąki pszennej tortowej
* 310 g drobnego cukru
* skorka starta z 2 pomarańczy
* skórka starta z 1 cytryny
* 6 jajek
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 250 g białej czekolady roztopionej i ostudzonej
* 2 łyżki likieru pomarańczowego lub brandy
Dodatkowo:
* cukier puder do posypania
Przygotowanie:
Nagrzewamy piekarnik do 160 stopni C. Z tej porcji mamy zwykle dwie foreki aluminiowe, ale można też użyć kwadratową formę o boku 22 cm lub tortownicę o średnicy 23 cm, albo forekę keksową. Polecam mniejsze foremki aluminiowe, wówczas w zupełności wystarcza czas 1h pieczenia. Foremki aluminiowe smarujemy tylko masłem i posypujemy bułką tartą. Następnie drobno kroimy morele, siekamy też rodzynki, żurawinę i orzechy, całość mieszamy z 30 g mąki. Do miski dajemy masło, drobny cukier i ubijamy przez 8 minut na puszysty krem, po tym czasie dodajemy skórkę z pomarańczy i cytryny. Potem dodajemy po 1 jajku nie przerywając ubijania, może się trochę rozdzielić ale spokojnie. Po dodaniu i wymieszaniu szpatułką pozostałej mąki (280g) powinno być wszystko dobrze. Na koniec dajemy ostudzoną białą czekoladę, likier lub brandy oraz bakalie i ponownie mieszamy do połączenia się składników. Ciasto przekładamy do formy i pieczemy przez około 1h w porywach do 1h15 minut, trzeba kontrolować przy pomocy patyczka, wykałaczki czy nie zostaje na nich ciasto, a patyczek będzie suchy. W mniejszych formach pieczemy krócej, a w większych dłużej. Po około 45minutach, gdy keks zaczyna przybierać złotawy kolor
piątek, 8 stycznia 2016
Miniaturowe domki z piernika
Za oknami śnieg, wspaniałe, poranne słońce zagląda w nasze okna...Gorąca czekolada, domek z piernika i niesamowity zapach rozchodzący się po mieszkaniu. To główny powód dla którego domki wylądowały na filiżance, oprócz tego, że fantastycznie się na niej prezentują :). Zestaw idealnie pasujący do noworocznych przemyśleń. Aromatyczny zapach piernika wprawia w dobry nastrój, a czekolada..? Już sam jej zapach wywołuje uczucie szczęścia, czyli wszystko czego potrzebowałam. Wraz z Nowym Rokiem zaczęło się pojawiać wiele pytań, wątpliwości i przemyśleń... Chyba każdy tak ma..? Zwykle są to jakieś głębsze refleksje, choć bywają i takie zwykłe, banalne . U mnie zaatakowały ze zdwojoną mocą, bo gdy człowiek ma wolne więcej może, a jeśli dodatkowo jest już po 30-stce zdecydowanie więcej jest do analizowania hehe. Pojawiają się plany, postanowienia na kolejny rok.... Tak się czasami zastanawiam czy to co złe może trwać długo, ile człowiek może znieść i, przede wszystkim czy warto? Gdzieś coś poszło nie tak jak powinno. Czas uporządkować myśli i pragnienia, tylko tak solidnie, a nie na chwilę i bez sensu. W dobrym nastroju ruszyć do przodu z wspaniałym planem na siebie, na nas, bo przecież jest też EMI.
Z części ciasta upiekłyśmy pierniczki, a z reszty powstały domki. Dwa wylądowały na torciku, a pozostałe na filiżankach. Chyba tęskniłam za tymi wieczorami przed kompem, gdy mogę spędzić chwilę z własnymi myślami. Najpierw zdjęcia, potem obróbka i uśmiech. Lubię te momenty, gdy widzę, że coś mi wychodzi, a przynajmniej mi się podoba. Cóż opinie mogą być różne i każdy ma prawo do ich wyrażania, o ile są oczywiście szczere. Bloga tworzę to dla nas i dla naszej przyjemności a także wygody, bo tutaj zdecydowanie łatwiej wyszukać przepis. Wspólne chwile spędzane podczas pieczenia, gotowania sprawiają, że nawiązuje się wspaniała wieź między nami. Tworzymy razem fajne rzeczy, śmiejemy się, wygłupiamy, jedna wpływa na drugą, pobudzamy się nawzajem. Lubię patrzeć jak się zmienia, jak dorasta. Jak z małej rozwrzeszczanej robi się duża jeszcze bardziej rozkrzyczana, ale zarazem tak cudowna, że nic tylko wycałować. Siada już przy mnie i wspólnie obrabiamy zdjęcia. Jeszcze chwila i zacznie pisać posty :D Póki co sprząta swój pokój i przesyła pozytywne wibracje. Postanowiła wyczyścić swoje drzwi. Podczas zdzierania naklejek słyszę " Ale mi ich szkoda, tyle z nimi przeżyłam... Ale po co mi one, przecież jestem już dorosła! Teraz już rozumiem, że naklejki są dla małych dzieci". Czasem ot po prostu czarodziejska myśl i wtedy nie trzeba ani czekolady, ani domku z piernika...
Wzór na domek pochodzi z książki "Cuda z piernika" chciałam ich więcej stworzyć, ale czas nie pozwolił. Przepis natomiast z blogu Moje Wypieki. Polecam z czystym sumieniem, bo trzymam je już od świąt i smakują rewelacyjnie, a co najważniejsze nie wyczuwam sody, a Emilka zajada się bez opamiętania :) Po otwarciu blaszanego pojemnika, znów czuć świąteczną atmosferę. Jeśli zdarzy się, że stwardnieją, można je uratować. Do puszki dajemy kawałek jabłka albo tylko skórkę, ćwiartki pomarańczy bądź cytryny, ale może być tez sama skórka (nabierają wówczas wspaniałego aromatu). Pomocne moga się też okazać kromki chleba. Na jednej ukladamy pierniczki, a następną przykrywamy i też zostawiamy na 1-2 dni po czym zastępujemy je nowymi. Pamiętajmy tylko o ich wymianie, najlepiej zaglądać już po jednym dniu, żeby przypadkiem nie spleśniały, Tak zrobiłam w zeszłym roku i jedno pudełko poszło do kosza, dlatego zaglądamy i nie zapominamy! W tym błogim nastroju życzę Wam wszystkim wspaniałego Nowego Roku 2016!!!!
Skadniki:
* 300 g mąki pszennej
* 100 g mąki żytniej pełnoziarnistej
* 2 duże jajka
* 130 g cukru pudru
* 100 g masła, roztopionego i lekko przestudzonego
* 100 g łagodnego miodu np. akacjowego
* 1 łyżka przyprawy do piernika
* 1 łyżka kakao
* 1 łyżeczka sody oczyszczonej
Przygotowanie:
Banalnie proste. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni C. Najpierw wsypujemy wszystkie suche składniki- mieszamy, następnie dodajemy roztopione masło i płynny miód, wszystko ponownie mieszamy i wyrabiamy na gładkie ciasto. Możemy użyć miksera, ale tylko z dodatkiem haków inaczej możemy się z nim pożegnać. Ciasto jest zbyt ciężkie do mieszadeł. Po połączeniu się składników ciasto może być klejące i zapewne takie będzie, ale w żadnym wypadku nie dodajemy mąki. Lepka klejąca konsystencja może być zabawna! Wyciągamy stolnicę, delikatnie posypujemy ją i wałek mąką, odrywamy po kawałku ciasta, wałkujemy je na 6 mm grubości i przystępujemy do najlepszej zaraz po lukrowaniu czynności-wycinania. Pamiętajmy też, by pierniczki nie były zbyt cienkie, bo wyjdą twarde i nic nie da się zrobić by zmiękły. Wycięte pierniczki układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce, w niewielkich odstępach. Pieczemy w 180 stopniach C od 8-10 minut, nie dłużej, jeśli formy są malutkie nawet krócej. Wyjmujemy, studzimy i dekorujemy, o ile coś jeszcze zostanie :)
Smacznego!!!
Banalnie proste. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni C. Najpierw wsypujemy wszystkie suche składniki- mieszamy, następnie dodajemy roztopione masło i płynny miód, wszystko ponownie mieszamy i wyrabiamy na gładkie ciasto. Możemy użyć miksera, ale tylko z dodatkiem haków inaczej możemy się z nim pożegnać. Ciasto jest zbyt ciężkie do mieszadeł. Po połączeniu się składników ciasto może być klejące i zapewne takie będzie, ale w żadnym wypadku nie dodajemy mąki. Lepka klejąca konsystencja może być zabawna! Wyciągamy stolnicę, delikatnie posypujemy ją i wałek mąką, odrywamy po kawałku ciasta, wałkujemy je na 6 mm grubości i przystępujemy do najlepszej zaraz po lukrowaniu czynności-wycinania. Pamiętajmy też, by pierniczki nie były zbyt cienkie, bo wyjdą twarde i nic nie da się zrobić by zmiękły. Wycięte pierniczki układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce, w niewielkich odstępach. Pieczemy w 180 stopniach C od 8-10 minut, nie dłużej, jeśli formy są malutkie nawet krócej. Wyjmujemy, studzimy i dekorujemy, o ile coś jeszcze zostanie :)
Smacznego!!!
sobota, 26 grudnia 2015
Świateczny tort makowy
Czasem jedno dobre słowo potrafi zdziałać cuda. Dawno nie miałam motywacji, nawet chęci, aby wrzucić nowy post. Wczorajszy wieczór przyniósł wielką zmianę i dziś już powstaje post. Jakaś nowa energia we mnie wstąpiła, może to dlatego, że ciężki grudzień już za mną. Choć jutro pewnie tłumy będą zaszczycać centrum swoją obecnością, w końcu były aż dwa dni wolnego... W styczniu mam urlop, a co za tym idzie więcej czasu wolnego. Poza tym nie będę już robiła stroików, bombek i aniołków. Był już taki moment, że zaczęłam zastanawiać się czy nie zacząć pisać postów o robótkach ręcznych, tyle ich było. Drzewo z szyszek powstało dzięki pomocy Doroty z Pachnące łąki. Obejrzałam jakiś filmik i stwierdziłam, że to 10 minut roboty, ale ona wiedziała, że to nie pójdzie tak szybko. Tak to bywa, jak posiada się tylko wyobrażenie, a doświadczenia zero. Gdyby nie jej pomoc, trwałoby to jeszcze dłużej. Połączyłyśmy przyjemne z pożytecznym spędziłyśmy fantastyczne chwile przy wspólnej pracy. Czasem potrzebne jest takie oderwanie od codziennego natłoku spraw, relaks przy kawie i serniku, a do tego spora szczypta marzeń :D Nasz kocur upodobał sobie miejscówkę pod drzewkiem i co jakiś czas wąchał, przygryzał,a nawet przewracał, dlatego nie mogło go zabraknąć na zdjęciu...
Przepis na torcik pochodzi z Kwestii Smaku, mojego ulubionego blogu. Ciasto jest bardzo dobre, smaki fajnie się łączą, a powidła super przełamują słodycz. Pycha!!! Po kilku tygodniach bez słodyczy fajnie było sobie pofolgować.
Świąteczny tort makowy

Ciasto makowe:
* 350 g gotowej słodzonej masy makowej z bakaliami
* 7 łyżek kaszy manny
* 50 g orzechów włoskich
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 125 g serka mascarpone
* 7 jaj (rozmiar M)
* 1/2 szklanki cukru pudru
Krem:
* 500 ml śmietanki kremówki (36%)
* 125 g serka mascarpone (zimnego)
* 1/2 szklanki cukru pudru
Dodatkowo:
* 160 g powideł śliwkowych lub dżemu porzeczkowego,
morelowego
* 450 g brzoskwiń w puszce
* czekoladowe gwiazdki
* dwa domki z piernika
Przygotowanie:
Ciasto: Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C. Orzechy włoskie drobno siekamy, dodajemy masę makową, kaszę, proszek do pieczenia i mascarpone- całość mieszamy. Żółtka dajemy do miski, wsypujemy cukier puder i ubijamy na puszystą, gęstą masę. Następnie dodajemy do masy makowej i delikatnie mieszamy. Na koniec ubijamy białka, wsypujemy szczyptę soli i miksujemy na sztywną pianę, a potem delikatnie mieszamy z masą. Do formy o średnicy ok. 21-22 cm wykładamy masę i pieczemy przez ok. 50-55 minut. Po ostudzeniu kroimy na trzy blaty, można skropić 3 łyżkami syropu z brzoskwiń.
Krem: Wszystkie składniki dajemy do miski i miksujemy na gładki, puszysty krem.
Wykończenie: Na paterze układamy jeden blat, smarujemy powidłami śliwkowymi, następnie wykładamy 1/3 masy i wciskamy kawałki brzoskwiń, układamy drugi blat i powtarzamy te same czynności. Na trzecim blacie rozsmarowujemy pozostałą część kremu, Dekoracja pozostaje kwestią naszej fantazji.
Smacznego!!!
Przepis na torcik pochodzi z Kwestii Smaku, mojego ulubionego blogu. Ciasto jest bardzo dobre, smaki fajnie się łączą, a powidła super przełamują słodycz. Pycha!!! Po kilku tygodniach bez słodyczy fajnie było sobie pofolgować.
Świąteczny tort makowy
Ciasto makowe:
* 350 g gotowej słodzonej masy makowej z bakaliami
* 7 łyżek kaszy manny
* 50 g orzechów włoskich
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 125 g serka mascarpone
* 7 jaj (rozmiar M)
* 1/2 szklanki cukru pudru
Krem:
* 500 ml śmietanki kremówki (36%)
* 125 g serka mascarpone (zimnego)
* 1/2 szklanki cukru pudru
Dodatkowo:
* 160 g powideł śliwkowych lub dżemu porzeczkowego,
morelowego
* 450 g brzoskwiń w puszce
* czekoladowe gwiazdki
* dwa domki z piernika
Przygotowanie:
Ciasto: Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C. Orzechy włoskie drobno siekamy, dodajemy masę makową, kaszę, proszek do pieczenia i mascarpone- całość mieszamy. Żółtka dajemy do miski, wsypujemy cukier puder i ubijamy na puszystą, gęstą masę. Następnie dodajemy do masy makowej i delikatnie mieszamy. Na koniec ubijamy białka, wsypujemy szczyptę soli i miksujemy na sztywną pianę, a potem delikatnie mieszamy z masą. Do formy o średnicy ok. 21-22 cm wykładamy masę i pieczemy przez ok. 50-55 minut. Po ostudzeniu kroimy na trzy blaty, można skropić 3 łyżkami syropu z brzoskwiń.
Krem: Wszystkie składniki dajemy do miski i miksujemy na gładki, puszysty krem.
Wykończenie: Na paterze układamy jeden blat, smarujemy powidłami śliwkowymi, następnie wykładamy 1/3 masy i wciskamy kawałki brzoskwiń, układamy drugi blat i powtarzamy te same czynności. Na trzecim blacie rozsmarowujemy pozostałą część kremu, Dekoracja pozostaje kwestią naszej fantazji.
Smacznego!!!
wtorek, 24 listopada 2015
Kalendarz Adwentowy
Fajna zabawa przed okresem świątecznym, u nas stanie się tradycją jak przygotowanie ciasta na piernik 6 tygodni wcześniej. Jest jeszcze czas, aby przygotować dla naszych dzieci Kalendarz Adwentowy. Po raz pierwszy zajęłyśmy się tym tematem, a raczej ja. Już w zeszłym roku widziałam kilka pomysłów, ale wtedy było już za późno. Tym razem wcześniej zaczęłam trochę czytać i bardzo spodobał mi się pomysł wrzucenia do koperty zadania na każdy dzień. Nie są to tylko czekoladki, ale 24 dni podczas których poświęcamy czas naszym dzieciakom. Jak dla mnie jest to najlepsza motywacja, samej ciężko zabrać się za pewne rzeczy, tym bardziej przed świętami, gdy mnóstwo innych zadań zaprząta nasze myśli. Każde zadanie wpisałam w kalendarz i to co da się rozciągnąć na całe popołudnie szczegółowo rozplanowałam (cóż jeśli nie w tym to w przyszłym roku, ale na pewno się przyda). Tak na przykład mamy dzień o reniferach, będziemy, rysować, wycinać, przebierać się i tu pomysł Emilki- "mamusiu uszyjesz mi strój renifera?" Rogi juz zakupiłam teraz została jeszcze wyprawa po materiał i myślę, że wspólnymi siłami ogarniemy temat :D Jest też zaplanowana wyprawa na lodowisko, ile radości pojawiło się w słowie HURA!!! Zawsze było coś co nam przeszkadzało albo brak kasy, albo brak czasu, albo strach- teraz nie ma odwrotu :) Pojawiają się też zadania takie jak pieczenie i lukrowanie pierniczków, co do jego realizacji nie mam wątpliwości. Aniołki z masy solnej, pierwsze robiłyśmy już w zeszłym roku i wyszły bardzo ładne, więc w tym będą jeszcze lepsze. Filmowy dzień, robimy sobie salę kinową w domu, są świąteczne bajki, popcorn i ciemność :D Jeden dzień poświęcony Laponii, Świętemu Mikołajowi, czytamy wtedy bajki, rysujemy, oglądamy mapy. Jest dzień na śmieszną sesję zdjęciową i tworzenie kartek świątecznych. W któryś dzień wyruszymy też do Wrocławia na Jarmark i oczywiście nauka kolędy, zapoznanie się z obrzędami i tradycjami związanymi ze Świętami Bożego Narodzenia. Najważniejsze jednak, to wszystko zgrać z grafikiem, bo w przypadku pracy zmianowej nie jest to takie proste- ciężko już cokolwiek zrobić z dzieckiem o godzinie 23, bo przecież śpi... Dlatego niektóre zadania będą na zasadzie znajdź prezent i żeby nie było tak nudno rozrysuję mapę, która będzie dodatkiem zadania :D Liczę też, że przy okazji będziemy ćwiczyły czytanie, bo to jakaś zmora, no cóż czasem trzeba połączyć przyjemne z pożytecznym :D Po weryfikacji okazuje się, że niemal każdy dzień powinien być pod znakiem "szukania prezentu", bo czasu wspólnie spędzonego będzie niewiele :( Matki już tak mają, że muszą stanąć na głowie, by wszystko się udało, szkoda, że głowa tylko jedna... hehe:D
Jeśli chodzi o zadania wzorowałam się na pomysłach z blogu Zizi
Cała choinka powstała dzięki naszej wspólnej pracy. Zaczęłam od zakupu deseczek, można takie dostać na przykład w Leroy Merlin.Tam jest też takie stoisko z przymocowanym za pomocą łańcuchów sprzętem. Podzas przycinania nie obeszło się bez komentarza, jakaś przechodząca obok Pani rzuciła do swojego towarzysza ironiczne "popatrz jaka siłownia". Nawet nie chciało mi się odwracać, by rzucić jej ironiczne spojrzenie :D W każdym bądź razie było to moje pierwsze przycinanie i wcale nie było to takie trudne jak myślałam. W domu Emilka szybko zapaliła się do pracy, pomalowała deseczki na biało i prowizorycznie przykleiłyśmy je taśmą dwustronną. Niestety rano niektóre elementy odpadły i zostałyśmy zmuszone do przybicia ich gwoździami. Na szczycie wylądowała gwiazda. Na koniec zostały nam paczuszki i tu możemy stworzyć takie opakowania jakie podsunie nam wyobraźnia :D Bardzo dużo świątecznych dodatków jest w sklepach KIK, http://www.tiger-stores.pl/, PEPCO, HOME&YOU i gdzie tam nas jeszcze poniesie :D W zasadzie nie ma miejsca w którym nie znajdziemy świątecznych dodatków. To jak będzie wyglądał nasz kalendarz, zależy tylko od nas. Pewnie z roku na rok będzie coraz łatwiej i piękniej, a może i będziemy miały więcej możliwości do wspólnego wypełniania zadań
. W końcu Nowy Rok przed nami, a to najlepszy moment na zmiany :D
Jeśli chodzi o zadania wzorowałam się na pomysłach z blogu Zizi
Cała choinka powstała dzięki naszej wspólnej pracy. Zaczęłam od zakupu deseczek, można takie dostać na przykład w Leroy Merlin.Tam jest też takie stoisko z przymocowanym za pomocą łańcuchów sprzętem. Podzas przycinania nie obeszło się bez komentarza, jakaś przechodząca obok Pani rzuciła do swojego towarzysza ironiczne "popatrz jaka siłownia". Nawet nie chciało mi się odwracać, by rzucić jej ironiczne spojrzenie :D W każdym bądź razie było to moje pierwsze przycinanie i wcale nie było to takie trudne jak myślałam. W domu Emilka szybko zapaliła się do pracy, pomalowała deseczki na biało i prowizorycznie przykleiłyśmy je taśmą dwustronną. Niestety rano niektóre elementy odpadły i zostałyśmy zmuszone do przybicia ich gwoździami. Na szczycie wylądowała gwiazda. Na koniec zostały nam paczuszki i tu możemy stworzyć takie opakowania jakie podsunie nam wyobraźnia :D Bardzo dużo świątecznych dodatków jest w sklepach KIK, http://www.tiger-stores.pl/, PEPCO, HOME&YOU i gdzie tam nas jeszcze poniesie :D W zasadzie nie ma miejsca w którym nie znajdziemy świątecznych dodatków. To jak będzie wyglądał nasz kalendarz, zależy tylko od nas. Pewnie z roku na rok będzie coraz łatwiej i piękniej, a może i będziemy miały więcej możliwości do wspólnego wypełniania zadań
. W końcu Nowy Rok przed nami, a to najlepszy moment na zmiany :D
niedziela, 18 października 2015
Bułeczki drożdżowe z nutellą
W końcu udało mi się dołączyć do weekendowej akcji "Wypiekanie na śniadanie". Tym razem były to bułeczki drożdżowe z nutellą. Emilka bardzo zapaliła się do ich przygotowania :) Widziałam jaką frajdę sprawiało jej ich przygotowanie, więc większość zawinęła sama. Po upieczeniu stwierdzam, że mogłam je bardziej rozwałkować, dawać troszkę mniej nutelli hehe i do ciasta dodać trochę więcej mleka. Po to jest pierwszy raz, by kolejne wychodziły lepsze :) Moja mąka potrzebowała więcej mleka, niewiele, ale sądzę, że byłyby wtedy bardziej puszyste. Wypróbuję też temperaturę 220 stopni, bo prze 25 minutach trochę się przypiekały i musiałam położyć folię aluminiową. Ciasto drożdżowe zdecydowanie bardziej woli wyższą temperaturę.
Niestety Emilkę dopadła choroba bostońska i zamiast robić mnóstwo fajnych rzeczy musiałyśmy zmienić plany i zostać w łóżku. Dlatego te bułeczki okazały się fajną rozrywką, hmm chyba najważniejsza była ta nutella, którą systematycznie podjadała... :) Wyglądała przy tym jak jakiś potwór, co dodatkowo wprawiało ją w świetny nastrój :) To był wspaniały dzień :D
Przepis pochodzi z blogu Notme gotuje
Bułeczki drożdżowe z nutellą
Składniki:
Kasia - Mia cucina
Bożena - Moje domowe kucharzenie
Justyna - Gotowanie i pieczenie
Olga - Cukry proste
Jolanta - zdjęcie na FB
Iza - Smaczna Pyza
Joanna - Grunt to przepis
Jola - Smak mojego domu
Magda - Kulinarna piniata
Bernadetta - Prawo do gotowania
Monika -Matka Wariatka
Niestety Emilkę dopadła choroba bostońska i zamiast robić mnóstwo fajnych rzeczy musiałyśmy zmienić plany i zostać w łóżku. Dlatego te bułeczki okazały się fajną rozrywką, hmm chyba najważniejsza była ta nutella, którą systematycznie podjadała... :) Wyglądała przy tym jak jakiś potwór, co dodatkowo wprawiało ją w świetny nastrój :) To był wspaniały dzień :D
Przepis pochodzi z blogu Notme gotuje
Bułeczki drożdżowe z nutellą
Składniki:
* 0,5kg mąki pszennej,
* szklanka mleka,
* nutella,
* 8og masła,
* 80g cukru,
* 30g świeżych drożdży,
* sól,
* białko do posmarowania,
* 8 łyżek cukru pudru na lukier (niekoniecznie).
* kilka migdałów lub orzechów do środka (niekoniecznie).
Przygotowanie :
Masło roztopić dodać mleko, podgrzać do letniej temperatury i rozpuścić w nim drożdże. Dodać mąkę, cukier i szczyptę soli. Wszystko razem zagnieść i odstawić do wyrośnięcia na 1-2 godziny.
Po minionym czasie ciasto cienko rozwałkować i wykroić z niego prostąkąty o wielkości 10x14cm.
Naciąć paski na 1/3 długości prostokątów i nałożyć nutellę oraz migdał lub orzech. Zamknąć po bokach aby nutella się ze środka nie wydostała i zwinąć.
Bułeczki układamy na papier do pieczenia i smarujemy roztrzepanym białkiem lub lukrem (cukier puder i 3 łyżki wody) i wstawiamy do pieczenia na 25 min w temp. 180 stopni, lub 10 min w 220 stopni.
Smacznego!!!
Razem ze mną wypiekali:
Bożena - Moje domowe kucharzenie
Justyna - Gotowanie i pieczenie
Olga - Cukry proste
Jolanta - zdjęcie na FB
Iza - Smaczna Pyza
Joanna - Grunt to przepis
Jola - Smak mojego domu
Magda - Kulinarna piniata
Bernadetta - Prawo do gotowania
Monika -Matka Wariatka
Subskrybuj:
Posty (Atom)












